Zabójca, którego kochają politycy i związkowy

· 1.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Zabójca, którego kochają politycy i związkowy

Nazywają go zabójcą klimatu. Oskarżają o najgorsze, w tym o globalne ocieplenie, zagrożenie dla zdrowia i śmierć tysięcy ludzi. Pomimo tego węgiel kamienny, wydobywające go kopalnie i co równie zabójcze – spalające go elektrownie, mają się dobrze. A może właściwe powoli wybija jego godzina?

W Niemczech zamykają

Działające kopalnie węgla kamiennego można w Niemczech policzyć na palcach jednej ręki. A nawet odliczając do dwóch: Prosper Haniel w Bottrop w Zagłębiu Ruhry, i Anthrazit w Ibbenbueren niedaleko Osnabrück. Obydwie jeszcze działają, ale ich dni są policzone. Do 2018 roku. Wtedy spotka je taki los, jaki spotkał kopalnię Auguste Victoria w Marl w Zagłębiu Ruhry. Założona w ostatnim roku XIX stulecia kopalnia do samego końca pracowała pełną parą, a ponad 3 tys. górników wydobywało w niej niemal 3 mln ton węgla rocznie. 18 grudnia 2015 r odeszła w przeszłość.

Powodów takiej decyzji jest kilka. Jednym z nich fakt, że niemiecki węgiel kamienny nie może konkurować cenowo ze sprowadzanym z zagranicy. Bo pomimo zamykanych kopalń niemieckie elektrownie nie zamierzają rezygnować z wykorzystywania tego surowca.

O nową pracę, przynajmniej na razie, nie muszą martwić się pracownicy zamykanej kopalni. Spora grupa znajdzie zatrudnienie w tych wciąż czynnych szybach. Zadaniem pozostałych będzie zdemontowanie kopalnianych urządzeń oraz ich konserwacja. Na ich zakup na pewno znajdą się chętni. W kolejce ustawiają się już zakłady górnicze z Czech, Polski, Turcji, Ukrainy czy Rosji.

… a w Polsce budują

Niemiecka gospodarka, realizując plan ministerstwa federalnego, rezygnuje z wydobywania węgla kamiennego i zamyka kopalnie w swoim kraju. Tymczasem… Niemiecka firma HMS Bergbau buduje kopalnię w Orzeszu i zakłada, że będzie dochodowa przez długi czas. Świadczą o tym liczby. Złoża w Orzeszu szacuje się na około 680 milionów ton. Rozciągają się na głębokości 800 - 1050 metrów. Planowane wydobycie w budowanej kopalni to 3 mln ton rocznie. Prace przygotowawcze trwają. Pierwszy urobek ma trafić na powierzchnię już pod koniec tego roku. Całkowitą wydajność kopalnia powinna osiągnąć pod koniec 2017, a najpóźniej w 2018 r.

Nowa kopalnia w Orzeszu to szansa na dodatkowe zatrudnienie w tej branży. Do pracy stawi się od 700 do 800 pracowników. Niemal dwa razy mniej niż zwykle jest zatrudnionych w kopalniach tej wielkości. Wszystko dlatego, że ludzi wesprą nowoczesne technologie wydobywcze.

W przyszłości całkiem zrezygnują z węgla

Niemcy od lat stawiają na energie odnawialną. Jest to konsekwentna polityka rządu, idąca naprzeciw oczekiwaniu mieszkańców. 68% Niemców opowiada się za rezygnacją z wytwarzania energii z węgla kamiennego. Mówić o rezygnacji łatwo, gospodarka rządzi się jednak swoimi prawami. Twarde dane nie kłamią. Niemal połowa, a dokładnie 43% wytwarzanego w Niemczech prądu pochodzi z właśnie szkodliwych dla środowiska elektrowni węglowych, spalających zarówno paliwo brunatne jak i kamienne. Czy zatem niemiecka gospodarka poradzi sobie bez korzystania z węgla? Zdaniem przedstawicieli przemysłu, w tym Przewodniczący Federalnego Zrzeszenia Niemieckiego Przemysłu (BDI) Ulricha Grillo, bez węgla i gazu nie obędzie się. Rozwiązanie – jego zdaniem – tkwi nie w zamykaniu siłowni węglowych, tylko w ich unowocześnianiu i uszczelnianiu.

Tymczasem ekolodzy wytaczają kolejne ciężkie działa. Z ich raportów wynika, że elektrownie węglowe emitują do atmosfery nie tylko dwutlenek węgla, ale również duże ilości rtęci. W ekspertyzie hamburskiego Instytutu Ekologii i Polityki, wykonanej na zlecenie Partii Zielonych można przeczytać, że w skali roku niemieckie elektrownie „wyrzucają” do atmosfery nawet 7 ton rtęci. To stawia je w pierwszej trójce największych „trucicieli”, razem z (niestety) Polską i Grecją.

Kopać będą!

W 2018 w przeszłość odejdą dwie ostatnie kopalnie węgla kamiennego. Nie będzie to jednak koniec górnictwa w Niemczech. Ponad 40 tys. miejsc pracy pozostanie wciąż przy wydobyciu rud metali. Będą pracować kopalnie potasu. Bogate złoża tego minerału mieszczą się Hesji i Turyngii. Pozostaną przedsiębiorstwa wydobywające magnez i siarkę. I co najważniejsze – odkrywki węgla brunatnego.

Niemcy nie chcą zauważyć, że węgiel brunatny uchodzi za najgroźniejszy dla środowiska nośnik energii. Energia, produkowana z węgla brunatnego bardziej zatruwa atmosferę dwutlenkiem węgla niż ta pozyskiwana z węgla kamiennego, gazu ziemnego czy ropy naftowej. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, na pewno chodzi o pieniądze. Niemcy trwają przy węglu brunatnym bo mają go pod ręką, i to w dużej ilości. Największą odkrywką Europy może się poszczycić Nadrenia Północna -Westfalia. Konkretnie dzieje się to w trójkącie miast, między Kolonią, Mönchengladbach i Aachen.

Węgiel brunatny nie tylko zanieczyszcza powietrze podczas eksploatacji. Jego kopalnie są dużym utrapieniem dla sąsiadów. Przesiedlenia z terenów węglonośnych idą w dziesiątki tysięcy. Postępuje degradacja środowiska naturalnego, w tym wycinanie lasów.

Jaśniejszą stroną jest fakt, że po zakończeniu eksploatacji tereny pokopalniane są starannie rekultywowane i zwykle zamieniają się w urokliwe zbiorniki. Podobne plany są względem obecnych. Docelowo, do 2100 roku, na terenach dotychczasowych odkrywek, ma powstać największe jezioro w Niemczech, o powierzchni 23 tyś. metrów kwadratowych lustra wody, o nazwie Hambacher See.

Atlas Węgla 2015

Coraz więcej krajów wsłuchuje się w głos zatroskanych o środowisko naturalne. Ten głos przypomina, że za ponad 2/3 światowej emisji gazów cieplarnianych winę ponosi sektor energetyczny. Co więcej, zmiany klimatyczne można odwrócić tylko przez rezygnację z węgla. Niestety wiele krajów, w tym i Polska i Niemcy, wciąż chce opierać produkcję energii o ten surowiec.

Stanowcze „NIE” dla węgla, słychać z wielu stron. W Niemczech w połowie 2015 r wydano „Atlas Węgla”. Pracowali nad nim eksperci zajmującej się ochroną środowiska organizacji BUND oraz zbliżonej ideowo do Partii Zielonych Fundacji im Heinricha Boella. (Liczącą 56 stron publikację w języku angielskim można pobrać za darmo ze strony internetowej Fundacji).

Węgiel nazywany jest tam zabójcą klimatu, a jego działaniu na środowisko przypisuje się wszystko co najgorsze. Śmierdzi. Truje, zanieczyszczając atmosferę mieszanką dwutlenku siarki, tlenków azotu, pyłów i toksycznych metali ciężkich, takich jak rtęć, ołów, kadm i arsen. Jest sprawcą schorzeń dróg oddechowych, raka płuc i zawałów serca. Niewidzialnym sprawcą. Za jego sprawą rocznie umiera, tylko na terytorium Unii Europejskiej, ponad 18 tyś. mieszkańców. Lista przewinień jest długa jak ramię wielkoluda.

I co z tego wynika? Nic. Wiele krajów, z Polską na czele uważa, że wydobycie i spalanie węgla jest najstabilniejszą nogą gospodarki. Co widać najwyraźniej? Aktywność górniczego lobby i pieniądze, wpływające do państwowych budżetów. Nie widać, jak cicho i podstępnie zabiera zdrowie i życie. Dlatego zamknięcie jednej niemieckiej kopalni jest niezauważalna kropelką.

Ale… ponoć to kropla drąży skałę.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Señor Codo, URL: www.flickr.com/photos/senor_codo/352250460

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie