Życie jak w Madrycie, czyli emerytury po obu stronach Odry

· 1.4k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Życie jak w Madrycie, czyli emerytury po obu stronach Odry

Nic nie jest czarno białe. W prawdziwym życiu dominują różne odcienie szarości. I nawet najbardziej zagorzały germanofil musi przyznać, że są w Polsce rzeczy, sytuacje, miejsca lepsze niż w Niemczech. Nie można generalizować, że na zachód od Odry wszystko lepsze, na wschód gorsze. Jest jednak kilka dziedzin, w których Niemcy mogą sobie postawić większość plusów a Polacy- większość minusów. Sytuacja emerytów jest jedną z nich.

Zacznijmy od apanaży. Polska

Słowo wielkie, nie pasujące do tego, co dzisiejszy polski emeryt znajduje pierwszego na koncie, albo (co wciąż się zdarza) odbiera od listonosza. Z oficjalnych danych ZUS wynika, że przeciętna polska emerytura jest odrobinę wyższa od minimalnej płacy, czyli przeciętny polski emeryt musi wyżyć za około 1957 zł miesięcznie. To efekt reformy emerytalnej z roku 1999. Gorzką pigułką niech stanie się fakt, że reformę tę traktuje się jako sukces fiskalny państwa. I porażkę pojedynczego obywatela, bo przed reformą przeciętna emerytura plasowała się w granicach 3 182 zł.

Średnia średnią, jednak realnie większość emerytur oscyluje w okolicach tysiąca złotych. Tę powyżej średniej dostaje garstka, na przykład są to emerytury tzw. mundurowe.

Co jakiś czas przewijają się przez polskie media informacje o głodowych emeryturach polskich gwiazd estrady. Zawartości swoich emeryckich portfeli nie wstydzili się ujawnić; Krzysztof Cugowski (wokalista Budki Suflera) – 580 zł, Maryla Rodowicz – niewiele ponad 1000 zł., Andrzej Rosiewicz – 600 zł, Jan Kobuszewski – 1200 zł.

Katarzyna Skrzynecka podzieliła się na Facebooku informacją, że wg wyliczeń ZUS jej emerytura to, uwaga, uwaga! 34 złote 87 groszy miesięcznie.

Prognozy na kolejne lata, nie tylko dla artystów, wcale nie są optymistyczne. Każdy obywatel dostaje wyliczenie swojej aktualnej emerytury. I większość chciałaby moment, w którym patrzy na cyfry wypisane na zawiadomieniu, od razu wyrzucić z pamięci.

… i Niemcy

Bum – wielkie zderzenie polskiej z przeciętną emeryturą w Niemczech, gdzie od kilku lat słychać narzekania, że z roku na rok jest gorzej. Dla kogo gorzej, dla tego gorzej. Wciąż jeszcze niemieckie emerytury zaczynają się od tysiąca euro w górę. I ta górka u niektórych, szczególnie długo i stabilnie zatrudnionych, jest całkiem spora. Portal money.pl, gdzie o pieniądzach wiedzą sporo, podaje, że przeciętna niemiecka emerytura to, w przeliczeniu na złotówki – ponad 8 000 zł.

Emerytura przychodzi z wiekiem…

Ile ludzi, tyle opinii… Lepiej dłużej pracować, bo więcej się odłoży. Krócej – bo sił zbraknie. W obydwu krajach nad Odrą, i na jej prawym i lewym brzegu, ustawowo – 67lat to wiek emerytalny. Od dyskusji, czy to dobrze czy nie tak znowu dobrze, puchną portale internetowe.

Tutaj warto się jednak zastanowić nad czymś innym. Jaki jest proces dochodzenia do emerytury. W Niemczech rynek pracy jest stabilny. Pracownik nie musi obawiać się gwałtownych zwolnień. A nawet jeśli, wpada system socjalny, który nie pozwoli na znaczne zubożenie. Można więc z dużym komfortem psychicznym, przewidywalnie i bez wahań, budować emerytalny kapitał.

W Polsce, szarpanej wysokim bezrobociem, wysokimi kosztami pracy, bezładnością rynku pracy, zagrożeniem umowami śmieciowymi, zwolnieniami, i innymi kataklizmami takimi jak niska ZUS-owska emerytura – pracownik sam nie wie, czy się cieszyć czy rozpaczać, że emerytura blisko.

W poszukiwaniu alternatywy

- Zawsze było coś innego do zrobienia. Praca, dzieci a potem wnuki, działalność w klubie piłkarskim, chór… Teraz postanowiłem, to mój czas. Bo jak nie teraz to kiedy – Andres, od 10 lat Berlińczyk a jednocześnie szczęśliwy właściciel domku niedaleko Alicante, zamierza cieszyć się swoją emeryturą z dala od Niemiec. Jego postawę i punkt widzenia popiera wielu rodaków, dowodem czego w Hiszpanii, w Grecji, w Portugalii, a ostatnio nawet w Bułgarii coraz więcej nieruchomości zmienia właścicieli.

Z takiego obrotu sprawy wcale nie jest zadowolony rząd w Berlinie, który liczył, że pieniądze z emerytur, wypłacanych niemieckim seniorom zasilą niemiecki rynek, czyniąc go jeszcze bardziej dostatnim. Wszak dobrych konsumentów nigdy za wiele. Tymczasem seniorzy znad Szprewy wolą wydawać swoje euro w na Costa del Sol albo na Krecie czy Korfu.

Polscy emeryci też nie są bez szans. Wielu zadawala się wycieczkami do Lichenia, lub nisko kosztowymi pielgrzymkami, do miejsc świętych nawet za granicę. Ale są też tacy, który działają z rozmachem. Jak małżeństwo z Warszawy, które na kilka zimowych miesięcy opuszcza stolicę i przenosi się do … Indii. Z ich wyliczeń wynika, że przy wspólnej emeryturze w wysokości 2000 tys. zł da się w Indiach żyć na średnim poziomie (1000 zł mieszkanie, 250 wyżywienie). Udaje się nawet dorobić, bo ludzi o „europejskich” rysach chętnie przygarnia Bollywood.

Emerytura w głowie

Owszem, finansowo niemiecki emeryt ma więcej w portfelu. Ma też coś innego. Chęć bycia na emeryturze, bo nie kojarzy się ona z marazmem. Od lat budowany w Niemczech system wspiera mocno seniorów. Z myślą o nich działają dziesiątki stowarzyszeń. Mają swój czas w ośrodkach kultury, w salach sportowych, w bibliotekach czy na pływalniach. Dziadek na siłowni nie dziwi tam nikogo. Podróżują, organizują wspólne imprezy, słowem – bawią się, zwykle dobrze.

W Polsce ten model dopiero się przebija. Owszem, są Uniwersytety Trzeciego Wieku a związki emerytów i rencistów sięgają nawet po unijne pieniądze. Wciąż jednak pokutuje stereotypowy obrazek, zgiętej wiekiem babuleńki, której jedyną radością jest wyjście do kościoła. Albo do lekarza. Ewentualnie działka. Są miejsca, na których wydawać by się mogło, wisi niewidzialny znak: seniorom wstęp wzbroniony. Zalicza się do nich, na przykład siłownia i kawiarnia.

Późna nadzieja

Dysproporcje dysproporcjami. Tego nie da się zmienić na pstryk. – Jak się ma pieniądze, życie jest weselsze – pisze emerytka z Hamburga. Owszem, ale skoro ma się ich trochę mniej, warto inwestować w przyjaciół, w hobby... Zainwestować w Internet. I podróżować palcem po googlowskiej mapie… W myśl zasady, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: Images Money, URL: www.flickr.com/photos/59937401@N07/5857336815

Informacje o publikacji
Cześć. Jestem słynną Majką z portalu MyPolacy.de i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o portalu lub masz ciekawą informację do przekazania, zapraszam :) München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie