Zmarł Zbigniew Wodecki

· 2.2k odsłon · Skomentuj! · Autor:
Zmarł Zbigniew Wodecki

Zaczynał od Bacha, zapraszał do tańca z gwiazdami i dał głos pszczółce Mai. Operacja wszczepienia bajpasów miała być krótką przerwą w pracy, bo przecież kalendarz zapełniony był koncertami aż do listopada. Los chciał inaczej. Pomimo silnej woli życia artysty i starań lekarzy, Zbigniew Wodecki zmarł wczoraj w jednym z warszawskich szpitali. Artysta miał zaledwie 67 lat.

„Zacznij od Bacha”, „Izolda”, „Pszczółka Maja”, „Chałupy”… Lista przebojów jest długa, ale już zamknięta. Wczoraj (22 maja) w jednym z warszawskich szpitali zmarł wybitny artysta i wspaniały człowiek – Zbigniew Wodecki. Miał zaledwie 67 lat. Pogrzeb odbędzie się w ukochanym przez Artystę Krakowie.

Nie miał czasu chorować

Jak sam mówił „kochał występować”, kochał scenę, publiczność, a ona Jego. Kalendarzyk Artysty, który przyjaciele Wodeckiego żartobliwie nazywali laptopem, wypełniony był po brzegi, a koncerty zaplanowane były aż do końca listopada.

Nie miał czasu chorować. Przerwa na operację (wszczepienie bajpasów) miała być krótka. Los chciał inaczej. Tuż po zabiegu (ten odbył się początkiem maja) Artysta czuł się dobrze, rozmawiał z bliskimi. Kilka dni później przeszedł udar mózgu i choć Jego wola życia była ogromna, choroba pokonała Muzyka.

Czterdzieści lat na scenie

Swoją przygodę z muzyką rozpoczął już w wieku pięciu lat. Wówczas to mały Zbyszek zaczął grać na skrzypcach, które z czasem stały się (obok włosów) jego wielkim atrybutem.

Piosenkarzem, jak sam mówił, został z przypadku, ale zawsze, gdy wychodził na scenę, był znakomicie przygotowany. Był profesjonalistą, jedynym i niepowtarzalnym artystą wielopokoleniowym, wszak jego utwory znali „starzy” i „młodzi”, a ostatnia płyta („1976: A Space Odessy”) nagrana z zespołem Mitch&Mitch biła wszelkie rekordy popularności i została nagrodzona Fryderykiem 2016. W chwili wręczenia statuetki Muzyk mówił, że spełniło się jego największe marzenie.

Zbigniew Wodecki nigdy nie udawał gwiazdy zawsze skromny, uśmiechnięty, pogodny, rozmowny, z ogromnym poczuciem humoru i dystansem nie tyle do świata, ile do własnej osoby.

Panie Zbyszku! Dziękujemy za każdy piękny dźwięk i pogodny pełen ciepła uśmiech. Do zobaczenia po „tamtej” stronie! 

 

Informacje o publikacji
Bielsko-Biała, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie