Jedno życie do wykorzystania

· Autor:
Jedno życie do wykorzystania
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

W prawo, w lewo. Ostrożnie, jak ślepiec podpierający się białą laską… Na hura, na złamanie karku, do przodu. Każdy układa swój własny scenariusz na życie. Każdy ma też swoją własną definicję i przepis na sukces. W kraju, na emigracji… jednym się udaje osiągnąć to, co założyli, Inni mają mniej szczęścia. I wciąż szukają odpowiedzi, dlaczego oni? Dlaczego nie ja?

Dwa scenariusze. Jak w filmie…

Jest taki film z Gwyneth Paltrow (Przypadkowa dziewczyna), w którym główna bohaterka przeżywa dwa paralelne życia. Wszystko dlatego, że w pewnym momencie decyduje się zrobić krok do przodu. W pierwszym przypadku wsiada do pociągu, który w efekcie „wiezie” ją do szczęśliwego życia, kariery i miłości. W drugim przypadku cofa nogę i pociąg odjeżdża bez niej. Ona zostaje na peronie londyńskiego metra zapłakana, nieszczęśliwa, zdradzona, wiodąc smutne życie bez happy endu.

W życiu każdego z nas było pewnie wiele takich momentów, w których stawało się przed rozstajami. Decyzja była trudna. Może w prawo, prostą drogą, bezpieczną, spokojną, trochę nudna, taką samą jak szli rodzice, na końcu której czeka mała stabilizacja. A może jednak w lewo. Już na pierwszy rzut widać, że łatwo nie będzie. Góry i doliny, ale jakie krajobrazy, jakie perspektywy…

Scenariusz dla odważnych

Wyjazd z granicę może być szansą, pod warunkiem że nie jest aktem desperacji. Takim zdaniem podziela się w maju z Polakami, wówczas Pierwsza Dama Anna Komorowska. Zdanie odbiło się różnym echem w różnych kręgach.

Czym tak naprawdę jest emigracja? Zdaniem niektórych jest wyjściem ze sfery komfortu. Komfortu mieszkania we własnym kraju, blisko rodziny i znajomych, we własnym kulturowym sosie, nie zawsze smakowitym. Spece od rozwoju osobistego pouczają, ze człowiek rozwija się właśnie wtedy, gdy ze swojej sfery komfortu wychodzi. Zderza się z nieznanym, uczy, poznaje…

Na wyjazd z ojczyzny decydują się ludzie odważni, rzucający na jedną szalę komfort życia w ojczyźnie, a na drugą – lepszą ekonomiczną przyszłość z dala od niej. Szukają poza Polską lepszego (innego?) życia. Różnice dotyczą strategii postępowania i rozumienia tego „innego”.

Dwa scenariusze, w życiu…

Marek i Arek skończyli dokładnie taki sam kierunek studiów, wciąż popularny marketing i zarządzanie. O pracę starali się dokładnie w tej samej firmie, przesyłając niemal jednakowe CV. Po rozmowie wstępnej szef nawet przychylnym wzrokiem spojrzał na Marka, który z ogniem w oczach roztaczał barwne wizje na przyszłość swoją i firmy. Arek wypadł na rozmowie bardzo poprawnie, choć bez ognia. Pracy nie dostał żaden, bo miejsce czekało na znajomego… Niezrażony niepowodzeniem Marek miał już plan B, wyjazd za granicę. Arek, za namową kumpla, też zdecydował się na emigrację zarobkową.

Minęły dwa lata…

Panowie o dokładnie takim samym potencjale, doświadczeniu i umiejętnościach znaleźli się w zupełnie innych punktach zawodowej kariery. Marek wieczorami i nocami szlifował język. Do polskiego wykształcenia dołożył niemiecką ekonomię. I piął się po mozolnie po szczeblach kariery w międzynarodowym banku we Frankfurcie. Stać go było na kupno, na kredyt wprawdzie, ale za to sporego mieszkania w centrum miasta. Jeździł kabrioletem mercedesem klasy S. W perspektywie miał kolejny awans.

Arek z językiem poradził sobie jako tako. To pozwoliło mu, po 15 miesiącach tułania się po Berlinie i pracy fizycznej, wreszcie osiąść w firmie transportowej jako dyspozytor. Mieszkał wciąż w wynajmowanym pokoju i wcale nie był zadowolony ze swojego niezbyt nowego mercedesa.

Głód sukcesu

Sukcesu trzeba był głodnym. Ten głód czasami może wynikać z głodu, realnego głodu którego doświadczyło się w życiu.

To prawda, ktoś musi mieszać drinki za barem i podawać kawę, ktoś musi sprzątać pod niemieckimi łózkami, a kto inny jeszcze budować domy i naprawiać zepsute spłuczki. Nie wszystkim to jednak wystarcza. Chociaż realnie patrząc, krycie dachów na niemieckich budowach pozwala w Polsce postawić własny dom.

Głód sukcesu bywa wielki. Wtedy trzeba więcej, wyżej, dalej. By jednak dojść dalej, trzeba wiedzieć gdzie się idzie? Trzeba mieć własną definicję sukcesu. Bo czym jest sukces? Dla jednego będzie to posada prezesa banku, dla innego profesura na dobrej uczelni a dla innego jeszcze, konto spuchnięte od euro i garaż wypełniony drogimi samochodami i motorami.

Spektakularnie

Można o nich czytać w dziennikach, poważnych magazynach czy na plotkarskich portalach. Ich życiorysy uczą, że kariera od zera do milionera, a przynajmniej od zera do satysfakcji z tego co się robi i ile zarabia, jest jak najbardziej możliwa. Najbogatsza kobieta w Szwecji jest Polką. Urodzona w Przasnyszu córka rymarza Iwona Koziatek nazywa się dzisiaj Wonna I de Jong, mieszka w pałacu i obraca grubymi milionami. Zarobiła je sama, handlując nieruchomościami. Magdalena Parys, pisarka, tłumaczka, laureatka Nagrody Literackiej Unii Europejskiej. Wioletta Rosołowka, dzisiaj prezes L’Oreal Polska, przez lata uchodziła na jedną z najbardziej wpływowych bizneswomen w Niemczech, zasiadając w zarządzie Tchibo GmbH. Claudia Cieśla może śmiało o sobie napisać, że jest modelką i aktorką. jej zdjęcia zdobiły okładki popularnych gazet, reklamuje ekskluzywne produkty. Inna aktorka Anna Nowak-Ibisz od 1990 r gra w niemieckich produkcjach, zagarniając serca kilku pokoleń Niemców. Futboliści polskiego pochodzenia jak Miroslav Klose czy Lukas Podolski nie trzeba nikomu przedstawiać, a puchary i medale na ich półkach potwierdziły, że sukces jest ich udziałem.

W prawo, w lewo. Ostrożnie, jak ślepiec podpierający się białą laską… Na hura, na złamanie karku, do przodu. Każdy układa swój własny scenariusz na życie.

Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, Autor: Oscar Rethwill www.flickr.com/photos/rethwill/8685622909

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Informacje o publikacji
München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie