Odsprzedanie biletów innej osobie w Niemczech. Co z podatkiem?
Bilety na niektóre wydarzenia sportowe i kulturalne potrafią sprzedawać się w astronomicznych kwotach. Słynne bycie “konikiem” w Niemczech to zajęcie, które owszem może przynieść niemały, dodatkowy zastrzyk gotówki. Z drugiej strony trzeba pamiętać o podatkach.Okazyjny zakup biletów na finał Ligi Mistrzów lub koncert gwiazdy pop, a potem ich błyskawiczna odsprzedaż z dużym zyskiem? Taki scenariusz to marzenie wielu osób. Załóżmy, że wejściówki kosztowały 400 euro, a na internetowej platformie udało się je sprzedać za 2500 euro. Czysty zysk, czyli niemiecki der Gewinn, wynosi w tym przypadku aż 2100 euro. Brzmi świetnie. Pytanie, jakie powstaje, to czy trzeba go opodatkować?
Czy dalsza odsprzedaż biletów w Niemczech jest wolna od podatku?
Przez długi czas handlujący biletami mieli nadzieję, że wejściówki na mecze czy koncerty można traktować jako przedmioty codziennego użytku. Gdyby tak było, zysk byłby całkowicie wolny od podatku.
Warto wiedzieć: Nie ma żadnego znaczenia, czy sprzedaż była planowana od początku, czy wejściówki trafiły na rynek w ostatniej chwili, bo akurat zmieniły się plany wakacyjne. Liczy się sam fakt zarobku.
Jednak Federalny Trybunał Finansowy (Bundesfinanzhof) rozwiał te nadzieje. Sędziowie uznali, że bilety to „inne aktywa prywatne”. Co to oznacza w praktyce? Jeśli od momentu zakupu do momentu odsprzedaży nie minął rok, wygenerowany zysk jest objęty podatkiem dochodowym. Choć sprawa w sądzie dotyczyła konkretnie meczu Ligi Mistrzów, te same zasady stosuje się do koncertów, festiwali i innych masowych imprez.
Warto wiedzieć: Jeśli transakcja zostanie przeprowadzona po upływie dokładnie 12 miesięcy od zakupu biletów, cały zysk staje się w pełni legalnie wolny od podatku – bez względu na jego wysokość. W przypadku biletów na wydarzenia jest to jednak trudne do zrealizowania, bo większość z nich odbywa się na przestrzeni kilku miesięcy od uruchomienia sprzedaży.
Kiedy nie trzeba płacić podatku od sprzedanych biletów w Niemczech?
Na szczęście przepisy przewidują pewną poduszkę bezpieczeństwa dla drobnych sprzedawców. Obowiązuje limit kwoty wolnej od podatku, który wynosi 1000 euro rocznie dla prywatnych transakcji sprzedaży. Okres ten nazywany jest “limitem zwolnienia” – inaczej znanym w Niemczech jako Freigrenze.
Trzeba jednak bardzo uważać na matematykę. Limit ten dotyczy łącznego zysku ze wszystkich prywatnych transakcji w danym roku. Jeśli próg 1000 euro zostanie przekroczony choćby o symboliczny jeden cent, opodatkować trzeba będzie już całą zarobioną kwotę.
⚠️ Uwaga: Ktoś, kto sprzedaje bilety na masową skalę i robi to regularnie w celu zarobkowym, może zostać uznany przez urząd za przedsiębiorcę. A to oznacza już konieczność rejestracji działalności gospodarczej (Gewerbe).
Jaki podatek trzeba zapłacić od sprzedanych biletów w Niemczech?
W grę wchodzi podatek dochodowy. To on odpowiada za to, że od zysku trzeba odprowadzić określoną kwotę do niemieckiego fiskusa. Ile to będzie? Wszystko zależy od tego, do jakiego podatku dochodowego należy osoba sprzedająca bilet. Możemy jednak posłużyć się pewnym przykładem:
- Zysk ze sprzedaży: 2 100 €
- Podstawa opodatkowania: 2 100 € (ponieważ przekroczono próg 1 000 €)
- Przykładowy podatek (przy stawce 30%): 630 €
- Przykładowy podatek (przy stawce 42%): 882 €
Czyli na czysto w powyższym wariancie zostanie albo 1479 euro lub 1218 euro.
Jak rozlicza się podatek w Niemczech od zysku ze sprzedanych biletów?
Rozliczenie podatku dochodowego odbywa się w deklaracji podatkowej. Zysk z odsprzedaży biletów trzeba uwzględnić w specjalnym załączniku do deklaracji podatkowej – Anlage SO (Sonstige Einkünfte, czyli inne dochody), w sekcji poświęconej prywatnym transakcjom zbytu (Private Veräußerungsgeschäfte). Podatnik ma obowiązek wpisać tam kwotę uzyskaną ze sprzedaży, pomniejszoną o koszty zakupu biletu oraz ewentualne opłaty manipulacyjne – np. koszty wysyłki czy publikacji ogłoszenia.
Niemiecki urząd skarbowy (Finanzamt) automatycznie zsumuje zysk z pozostałymi dochodami podatnika (np. z pracy na etacie) i obliczy ostateczny podatek według jego indywidualnej, progresywnej stawki.
Warto wiedzieć: Urzędy skarbowe w Niemczech (Finanzamt) mają ułatwione zadanie. Od wejścia w życie unijnej dyrektywy DAC7 (w Niemczech jako ustawa PStTG), platformy takie jak eBay, Viagogo czy StubHub mają ustawowy obowiązek automatycznego raportowania fiskusowi danych sprzedawców, którzy przekraczają limit 30 transakcji rocznie lub ich łączny przychód ze sprzedaży przekracza 2 000 euro. Ukrycie takiego zysku przed niemieckim urzędem jest niemożliwe.
Dziękujemy, za przeczytanie tego tekstu. Jeśli doceniasz publikowane przez nas treści, dodaj nas do preferowanych źródeł w Google.
Zdjęcie: JUN LI – stock.adobe.com


