„Ona płacze w Polsce, a ja płaczę tutaj” – historia polsko-hinduskiej pary, która wzruszyła Niemców

· Autor:
„Ona płacze w Polsce, a ja płaczę tutaj” – historia polsko-hinduskiej pary, która wzruszyła Niemców
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

Polka i Hindus poznali się w Grecji. Wzajemna przyjaźń szybko zamieniła się w miłość. Kryzys finansowy pokrzyżował jednak ich plany na szczęśliwe życie. Karolina mieszka w Polsce, a Pardeep w niemieckim ośrodku dla uchodźców. Na domiar złego mężczyźnie grozi deportacja do Indii, a to znak, że już nigdy nie zobaczy ukochanej i 2-letniej córeczki. Historia polsko-hinduskiej pary poruszyła Niemców.

Historia pewnej miłości

Karolina i Pardeep poznali się w Gracji, gdzie oboje pracowali. W krótkim czasie między dwojgiem młodych ludzi zrodziła się przyjaźń, która później przerodziła się w wielkie uczucie. Wszystko było dobrze, do momentu, gdy nie nastąpił kryzys finansowy – wyjaśnia 25-letni Pardeep.

W 2015 roku Karolina zaszła w ciąże, a w konsekwencji kryzysu finansowego straciła pracę. Para postanowiła wrócić do Polski.

Dla Karoliny – obywatelki Unii Europejskiej – powrót do kraju nie stanowił żadnego problemu, ale dla jej chłopaka – Hindusa bez dokumentów – owszem.

Rozstanie

Karolina wsiadła na pokład samolotu i kilka godzin później była już w Polsce. W myślach stale zadawała sobie jedno pytanie: Kiedy znów zobaczę ukochanego? Wówczas nie zdawała sobie sprawy z tego, że odtąd ich kontakty ograniczą się wyłącznie do rozmów telefonicznych…

„Ona płacze w Polsce, a ja płaczę tutaj”

Po wyjeździe z Grecji Hindus trafił (przez Macedonię, Serbię, Węgry) do Austrii, gdzie został zatrzymany i przekazany Niemcom (Pardeep wielokrotnie prosił o deportacje do Polski, zaznaczając, że czeka tam na niego ukochana. Bezskutecznie).

W 2016 roku Pardeep złożył w Niemczech wniosek o azyl, ale jego petycja została odrzucona (w uzasadnieniu czytamy, że w kraju pochodzenia Hindusa nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo), dlatego też wraz z wygaśnięciem tzw. pobytu tolerancyjnego Pardeepa czeka deportacja do Indii, co z kolei oznacza, że już nigdy nie zobaczy ukochanej i swojej córeczki – Diany.

Chociaż Diana ma już 2-lata nigdy nie widziała ojca ani ojciec jej. Karolina i Pardeep rozmawiają wyłącznie przez telefon. Ona płacze w Polsce, a ja płaczę tutaj – mówi w rozmowie z „Esslinger Zeitung” 25-latek.

Historia polsko-hinduskiej pary wzruszyła Niemców

O historii Pardeepa dowiedzieli się wolontariusze „Koła przyjaciół uchodźców”, które działa w Baltmannsweiler. Wzruszeni postanowili poruszyć niebo i ziemię, by połączyć rozdzieloną rodzinę. W pomoc zaangażowali się także lokalni urzędnicy.

Sprawa nie jest prosta. Rozwiązaniem sytuacji jest ślub Hindusa i Polki, ale mężczyzna nie ma ze sobą wymaganych do tego dokumentów. Ich sprowadzenie może zając kilka miesięcy i kosztować kilkaset euro, ale wolontariusze i urzędnicy nie poddają się i już zaczęli walkę z czasem (organizowane są koncerty, z których dochód przeznaczony jest na pokrycie kosztów związanych ze sprowadzeniem dokumentów. Pieniądze można także wpłacać na konto bankowe).

Specjalne zadanie ma także Karolina. Musi postarać się o wpisanie Pardeepa, jako ojca do aktu urodzenia ich córeczki. To nie tylko przybliży 25-latka do córki i ukochanej, ale także wstrzyma deportację.

Marzenie jest tylko jedno

Pardeep jest dobrej myśli, wierzy, że z pomocą życzliwych ludzi w końcu zobaczy swoją dziewczynę i córeczkę.

Mężczyzna ma tylko jedno marzenie, chce jak najszybciej przenieść się do Polski. Moja dziewczyna mnie potrzebuje. Z uwagi na Dianę nie może pracować. Na przeżycie mają 125 złotych miesięcznie. Tak nie może być – żali się 25-latek.

Zdjęcie: pixabay.com/en/couple-love-romance-1209790, autor: Unsplash

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Informacje o publikacji
Hamburg, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie