Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Portret emigracyjny

Avatar użytkownika MayaJ
Przyjechałam do Niemiec niemal 20 lat temu.

Wyszłam za mąż za "polskiego Niemca", który był bardziej niemiecki niż cały ród Wittelsbachów.
Gdy dochodziło do kłótni, zapominał polskiego w gębie i raczył mnie niemieckimi „uprzejmościami”.
Rozwiodłam się z idiotą. Na takie "egzemplarze" natrafiam do dziś: Jeszcze nie nauczyli się niemieckiego, a język polski już zapomnieli… Rzecz jasna, wielu z nich ma niemieckie obywatelstwo.

Podobnie jak znajomy Murzyn, który na niemiecki paszport podrywał pracujące „na czarno” Polki. Jedną z nich nad wyraz skutecznie: zrobił jej dziecko, a przez kilka następnych lat trenował na niej boks, który w przeciwieństwie do języka niemieckiego opanował w stopniu dobrym.
Po niemiecku do dziś nie mówi – raczej gaworzy jak niemowlę.

Potem przyszedł czas beztroskiej zabawy i kulawe związki. Niemców wspominam cieplej niż Polaków, choć germańskiej mentalności do dziś jakoś strawić nie mogę.

Nie zniemczyłam się i nie mam niemieckiego paszportu, choć ten pewnie ułatwiłby moje życie.
Jestem Polką, moim mężem jest Polak. Brakuje mi tej naszej polskiej otwartości, gościnności i słowiańskich dusz. Tych jednak, tutaj chyba nie spotkam.

Spotkam za to, polską zawiść, zatwardziałość w szaleństwie i brak tolerancji.
Spotkam polskich facetów z budowy topiących smutki w wódce i Polki gotowe wleźć do łóżka Niemcowi za obietnicę „dożywotniego sprzątania”.
Spotkam też, starą upudrowaną Polkę pracującą w ”Rossmanie”, która na pytanie zadane po polsku odpowiada w bawarskim dialekcie niemiłosiernie go przy tym kalecząc.
W pobliskiej knajpie będzie mi płakał w rękaw podstarzały znajomy rodak, który nie cierpiąc Niemców pracuje dla nich od 15 lat powtarzając między jednym a drugim kieliszkiem osławione: „Ibi Patria ubi bene”.( Tam ojczyzna, gdzie mi się dobrze powodzi)

Usłyszałam kiedyś od pani konsul, iż w latach osiemdziesiątych osiedlił się w Niemczech przede wszystkim kwiat polskiej opozycji i inteligencji. Ten kwiat z czerwonym zasmarkanym nosem, kupuje dziś najtańsze piwo pobierając głodowy zasiłek Hartz IV.
Znajomy mi tłumacz przysięgły, prowadził w tamtych czasach sklep z polskimi wędlinami.
W wolnym czasie, przełożył na język polski kilka książek. Nie wyszło mu. Wrócił do kraju.
Splajtował tylko dlatego, bo inny znajomy Polak w swym sklepie „dawał na kreskę” prócz wędlin także wódkę.
A ja do dziś podziwiam panią konsul za niebywałe poczucie humoru.
Wieczorem wyjdę z psem na spacer.
Przechodząc obok spelunki usłyszę swojsko brzmiące : "kurwa, chuj i ja pierdolę".
Dowiem się też, że: "Stasiek co robi razem z nami na wydziale to kawał chuja i koniecznie go trzeba udupić".
Wrócę do domu, wspomnę przodka rozstrzelanego w Charkowie i pomyślę sama sobie na przekór:
"Jeszcze Polska nie zginęła".

http://askierski.blogspot.com/
 

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się