Polacy nie boją się wysokich mandatów za palenie na plażach. Co zrobią Niemcy?

Przyjemne temperatury, słońce i chęć odpoczynku sprawiają, że niemieckie plaże przeżywają prawdziwe oblężenie. Wraz z pojawieniem się plażowiczów niczym bumerang wraca temat palenia na plażach.
Dym papierosowy i pety wrzucane do piasku to gigantyczny problem niemieckich plaż. Będą obostrzenia?
Ogromne ilości petów, które palący zostawiają na plażach, sprawia, że niemiecka organizacja środowiskowa NABU po raz kolejny zaapelowała o wprowadzenie całkowitego zakazu palenia na wszystkich niemieckich plażach.
Teraz palenie na plażach zabronione jest tylko w niektórych miejscowościach. Na przykład na wyspie Föhr znajdują się trzy plaże objęte zakazem palenia.
Plażowicze akceptują i dostosowują się do zakazu – mówiła rzecznik Tourismus GmbH, Ann-Kathrin Meyerhof.
Z kolei w Flensburg Fjord (Zatoka Flensburska) i Bay of Lübeck (Zatoka Lubecka) palacze mogą wziąć od ratowników stojących na straży bezpieczeństwa specjalne pojemniki na popiół i pety, które później trafiają do kosza na śmieci.
Niedopałki nie tylko stanowią zagrożenie dla środowiska, ale także dla bawiących się w piasku dzieci.
Zakazy nie pomogą. Polacy dobrze o tym wiedzą
Problem z palaczami na plażach mają także nadmorskie kurorty w Polsce. Urzędnicy przyznali nawet, że wprowadzenie zakazu palenia na plażach nie przyniosło oczekiwanego skutku, ponieważ palących plażowiczów nie zniechęca groźba mandatu, a poza tym na ciągnących się kilometrami plażach ciężko jest wyeliminować proceder.
Jak zatem radzić sobie z palaczami?
Zdjęcie: pixabay.com, autor: Engin_Akyurt
Źródło: ndr.de