Afera w Bundestagu z udziałem znanego posła
Portal Bild.de cytując słowa rzecznika berlińskiej prokuratury, Martina Steltnera, poinformował, że podczas policyjnej kontroli przy pośle Partii Zielonych znaleziono 0,6 g podejrzanej substancji. Jak udało się ustalić dziennikarzom portalu, prawdopodobnie chodzi o metaamfetaminę, narkotyk, który ma silne działanie uzależniające i jest bardzo szkodliwy dla zdrowia.
W oficjalnym oświadczeniu Volker Beck nie potwierdził stawianych mu zarzutów, dodając, że nie zrezygnuje z mandatu poselskiego.
Sprawą posiadania przez niemieckiego posła narkotyków zajęła się już prokuratura. Na czas prowadzonego śledztwa polityk musiał zrezygnować ze wszystkich zajmowanych przez niego stanowisk politycznych.
Volker Beck w latach 2002-2013 był sekretarzem klubu poselskiego Partii Zielonych. W ostatnim czasie pełnił funkcję rzecznika tej partii ds. polityki wewnętrznej. Niemiecki polityk nigdy nie krył tego, że jest zwolennikiem „liberalnej polityki narkotykowej”. Polakom Beck może być znany jako polityk, który walczył o przyznanie przymusowym robotnikom z czasów III Rzeszy odszkodowań. Rekompensatę miały wypacać nie tylko firmy, ale także państwo niemieckie.
Posiadanie narkotyków przez niemieckich polityków nie jest niczym nowym. W 2014 roku policja znalazła substancje odurzające przy pośle SPD Michaelu Hartmannie. Polityk zrezygnował z pełnienia funkcji rzecznika ds. polityki wewnętrznej swojej partii, przyznał się do posiadania narkotyków, jak i do ich zażywania „w niewielkich ilościach”, ale nie zrezygnował z mandatu poselskiego. Sprawa Hartmanna skończyła się grzywną. Czy podobnie będzie w przypadku Voltera Becka?