Barosso atakuje Niemcy
Niemiecka polityka wobec UE jest pełna sprzeczności - ocenił szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, w wywiadzie dla belgijskiego dziennika "De Standard".
W Niemczech doszło do wrzenia, zwłaszcza, że Berlin zaatakował Brukselę domagając się respektowania ustaleń i traktowania języka niemieckiego z całą powagą, co oznacza tłumaczenie wszystkich ważnych dokumentów unijnych również na język niemiecki.
W geście protestu Bundestag odesłał już do Brukseli ponad 2 tysiące stron dokumentów zredagowanych po angielsku i francusku, domagając się przetłumaczenia ich na niemiecki. W Berlinie podkreśla się, że jest to nie tylko jeden z trzech języków roboczych UE, ale i to, że posługuje się nim co trzeci obywatel UE.
Bruksela zasłania się wysokimi kosztami tłumaczeń i koniecznością uwzględniania innych języków. Jak oceniają to internetowe wydania dzienników to taka „mała wojna unijno - niemiecka”.
Kontrowersje wywołują oskarżenia Barosso. Ostrzegł on Niemcy, żeby nie zaprzepaściły „europejskiego rozmachu” zaprezentowanego niedawno w czasie przywództwa w UE. „Nie mam nic przeciwko temu, aby władza była jak najbliżej obywateli, ale niemieckie dążenia skierowane są przeciwko instytucjom europejskim”, powiedział Barosso.
Oskarżył również Niemcy o próby blokowania satelitarnego programu nawigacyjnego Galileo.
Niemcy odpowiadają, że chodzi o uwzględnienie niemieckiego przemysłu w opracowaniu technologii. Niemcy finansują Galileo w jednej trzeciej i domagają się takiego samego udziału w zamówieniach dla swoich firm. Ponadto Niemcy mówią, że nie mają nic przeciwko zasadzie wzmacniania kompetencji państw narodowych, ale wiedzą również, ze Bruksela chce sobie przywłaszczać kompetencje w sprawach, które można rozwiązywać na niższych szczeblach.
W geście protestu Bundestag odesłał już do Brukseli ponad 2 tysiące stron dokumentów zredagowanych po angielsku i francusku, domagając się przetłumaczenia ich na niemiecki. W Berlinie podkreśla się, że jest to nie tylko jeden z trzech języków roboczych UE, ale i to, że posługuje się nim co trzeci obywatel UE.
Bruksela zasłania się wysokimi kosztami tłumaczeń i koniecznością uwzględniania innych języków. Jak oceniają to internetowe wydania dzienników to taka „mała wojna unijno - niemiecka”.
Kontrowersje wywołują oskarżenia Barosso. Ostrzegł on Niemcy, żeby nie zaprzepaściły „europejskiego rozmachu” zaprezentowanego niedawno w czasie przywództwa w UE. „Nie mam nic przeciwko temu, aby władza była jak najbliżej obywateli, ale niemieckie dążenia skierowane są przeciwko instytucjom europejskim”, powiedział Barosso.
Oskarżył również Niemcy o próby blokowania satelitarnego programu nawigacyjnego Galileo.
Niemcy odpowiadają, że chodzi o uwzględnienie niemieckiego przemysłu w opracowaniu technologii. Niemcy finansują Galileo w jednej trzeciej i domagają się takiego samego udziału w zamówieniach dla swoich firm. Ponadto Niemcy mówią, że nie mają nic przeciwko zasadzie wzmacniania kompetencji państw narodowych, ale wiedzą również, ze Bruksela chce sobie przywłaszczać kompetencje w sprawach, które można rozwiązywać na niższych szczeblach.