Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Berlin nie daje rady z uchodźcami z Ukrainy. Mają być kierowani do innych landów

Napływ olbrzymiej liczby ukraińskich uchodźców do Niemiec wywołuje coraz więcej problemów natury logistycznej. Pomagający osobom uciekającym ze swojego kraju wolontariusze z Berlina coraz liczniej narzekają na sprzeczne informacje i brak koordynacji pomocy, a do tego zarzucają władzom miasta chaos.

Magdalena, jedna z pracujących w stolicy Niemiec wolontariuszek zamieściła w mediach społecznościowych film, w którym zaapelowała o wsparcie. "Proszę, przynieście jedzenie. Nasze magazyny są puste. Nie mamy niemal niczego" - mówiła. W tle widoczne było kilka skrzynek na żywność, wśród których większość była pusta.

Wolontariusze proszą o wsparcie

Polska wolontariuszka zauważyła, że odkąd w mediach zaczęto zapewniać, że jedzenia dla nikogo nie zabraknie, ludzie przestali je przynosić. - Nie wiem, kto puścił taką informację do prasy. Przez cały czas mamy tysiące ludzi do wyżywienia, zarówno w dzień, jak i w nocy. Nie mamy czym ich nakarmić. Senat Berlina nas zostawił. Bez pomocy zwykłych ludzi nie damy rady - przyznała.

Wolontariusze robią, co mogą, aby w jak największym stopniu pomóc uchodźcom. W tym celu na internetowych komunikatorach powstała nawet baza kontaktów w różnych językach, dzięki której ustalają, kto i w jakich godzinach jest dostępny. - Wolontariusze pojawili się w strategicznych miejscach, takich jak dworce czy ośrodki przyjmowania uchodźców natychmiast po wybuchu wojny. Zaczęliśmy tworzyć struktury, bo nikt ze strony miasta się tym nie zajął. Wszystko zorganizowaliśmy sami - mówiła cytowana przez Interię Anna, Rosjanka, która włączyła się do pomocy na dworcu w stolicy Niemiec.

Problemy piętrzą się z godziny na godzinę

Suche liczby wyraźnie wskazują, że Berlin nie przygotował się odpowiednio na napływ tak dużej liczby uchodźców. W ostatnią sobotę i niedzielę do niemieckiej stolicy przybyło ponad 20 tysięcy osób, a w poniedziałek miało ich być kolejne 10 tysięcy. W międzyczasie miasto zapewniło uciekającym przed wojną łącznie jedynie 20 tysięcy miejsc.

Choć część uchodźców szukało ratunku u ludzi dobrej woli, którzy decydowali się ich przyjąć pod własny dach lub u swoich znajomych, nie wszyscy mogli liczyć na taką formę wsparcia. W związku z tym, że przygotowanych dla nich miejsc bardzo szybko ubywa, nierzadko uchodźcy są rozlokowani w sąsiednich krajach związkowych.

Kolejne problemy dotyczyły kwestii logistycznych. Dziennik "Der Tagesspiegel" poinformował, że od poniedziałku zaczęły pojawiać się niedobory autobusów i kierowców mogących przewozić Ukraińców. Co więcej, w dalszym ciągu zarówno uchodźcy, jak i wolontariusze nie mogli korzystać z namiotu ustawionego przed wejściem na dworzec główny. Miał on służyć jako miejsce do spożycia posiłku czy skorzystania z toalety.

"Berlin nie daje rady"

W pewnych momentach pomaganie uciekającym z Ukrainy przybiera wręcz dramatyczny przebieg. - O drugiej rano z soboty na niedzielę nagle zjawiła się grupa Ukraińców. Cofnęli ich z hostelu, bo okazało się, że nie ma dla nich miejsc. Przemęczone dzieci, mamy, babcie, ojcowie. Na dworcu jest bardzo zimno. Ludzie grzeją się w toalecie, bo to jedyne ciepłe miejsce. Brakuje karimat, łóżek polowych. Rozdarliśmy więc kartony i ułożyliśmy na ziemi. Na nie kładliśmy koce, a na to dzieci - opisywała wolontariuszka Magdalena.

Sami uchodźcy również dostrzegają problemy, jakie występują w praktycznie we wszystkich miejscach, do których trafiają. Często zdarza się, że zbyt wiele osób jednocześnie oferuje swoją pomoc, a innym razem chętnych po prostu brakuje. Przed ośrodkiem przyjmowania uchodźców w dzielnicy Reinickendorf uciekający muszą ściskać się na niedużej powierzchni. Do tego dochodzi niewiedza w zakresie godziny odjazdu transportu do innych miejsc w Niemczech.

Kamila Schöll-Mazurek z Polskiej Rady Społecznej otwarcie przyznała, że niemiecka stolica powoli nie wyrabia z przyjmowaniem tak dużej liczby uchodźców. - Berlin nie daje rady. To za duża sprawa na wolontariat. To właśnie teraz decyduje się los tych osób, które uciekają przed wojną. Od tego, jak zostaną potraktowane na początku i dokąd trafią, zależy czy będą jeszcze mieli zaufanie do ludzi, a także czy i jak poradzą sobie z wojenną traumą - oceniła.

Źródło: wydarzenia.interia.pl / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: Ukrinform

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się