Berlin: W placówkach dla bezdomnych rośnie poziom agresji. W konflikty uwikłani są Polacy
W placówkach dla bezdomnych w Berlinie rośnie poziom agresji. W konflikty uwikłani są również Polacy, ponieważ w stolicy Niemiec stanowią najliczniejszą grupę bezdomnych.Dyrektor misji dworcowej na dworcu Zoo Joachim Lenz w wywiadzie dla „Tegeszeitung” opowiadał o zaobserwowanym przez niego wzroście konfliktów wśród potrzebujących.
Słowa dyrektora potwierdzają dane berlińskiej policji, z których wynika, że w placówce tygodniowo dochodzi do około dwudziestu interwencji policji.
W placówce dla bezdomnych w Berlinie rośnie poziom agresji. W konflikty uwikłani są również Polacy
Agresywne zachowanie potrzebujących zmusiło nas do zamknięcia na kilka dni placówki. Jedzenie było wydawane przez okno – mówił Lenz.
Dyrektor misji dworcowej opowiada o mnożących się konfliktach na tle rasowym, w które uwikłani są również Polacy.
Trzy czwarte potrzebujących osób, które odwiedzają naszą placówkę, nie mówi w języku niemieckim. Bezdomni pochodzą w większości z Polski, Rumunii i Bułgarii – mówił Lenz.
Pracownicy placówki zauważają, że między potrzebującymi stojącymi w kolejce po posiłek, coraz częściej dochodzi do przepychanek i słownych potyczek, które czasami przeradzają się w bójki.
Zatrudniliśmy dodatkowego ochroniarza, który interweniuje, jak tylko pojawia się między potrzebującymi konflikt. Rozplanowaliśmy wydawanie posiłków, by nie dochodziło do powstawania dużych skupisk ludzi – mówił dyrektor berlińskiej placówki.
Osób potrzebujących pomocy będzie więcej
Dyrektor placówki jest przekonany, że oferta pomocy, którą oferuje misja, będzie przyciągała kolejnych potrzebujących.
W naszej placówce mamy potrzebujących z Polski i Łotwy, którzy mówią: nie chcemy wracać do kraju, bo tam nikt nam nie pomoże – mówił Lenz.
Dla nas nie ma różnic między ludźmi. Pomagamy każdemu. Bez względu na to, z jakiego kraju pochodzi – zaznacza Lenz.
Zdjęcie: pixabay.com, autor: olegsolovev
