Bez wolności prasy, demokracja jest w stanie upadłości?
Według oceny policji, przed siedzibą niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości zebrało się kilkakrotnie więcej osób niż organizatorzy docelowo przewidzieli. Według nich miało pojawić się tylko 400 osób.
Dziennikarze portalu Netzpolitik.org, przeciwko którym toczy się śledztwo, wyciągnęli na światło dzienne informację o planowanym przez niemiecki kontrwywiad (BfV) zwiększeniu inwigilacji prowadzonej na portalach społecznościowych. Tekst opatrzono poufnymi dokumentami.
Niemiecki blog Netzpolitik poinformował w czwartek o trwającym dochodzeniu w sprawie reporterów i ich anonimowego informatora. Niemniej jednak, sprawa obrała inny kurs i obecnie śledztwo ma status: zawieszone. Wcześniej sprawa została ostro skrytykowana przez niemieckie media i polityków różnych ugrupowań. Apelowano nawet o dymisję prokuratora federalnego Haralda Range. W piątek (31.07.) minister sprawiedliwości Heiko Mass podważył decyzję prokuratury o wszczęciu postępowania.
Netzpolitik uważa to śledztwo za atak na wolność prasy jako taką oraz próbę zastraszenia dziennikarzy i demaskatorów nieprawidłowości.