Bush odwiedza Niemcy. Spotka się z Merkel
Prezydent USA George W. Bush odwiedził we wtorek Niemcy, aby porozmawiać - przede wszystkim - o irańskim programie nuklearnym, ochronie środowiska i handlu transatlantyckim.Bush przyjechał ze Słowenii w ramach drugiego etapu pożegnalnej podróży po Europie - w styczniu oddaje urząd. Przywódca USA przyleciał helikopterem do Pałacu Meseberg, oficjalnego rządowego domu gościnnego na północ od Berlina, gdzie on i jego żona Laura zjedli obiad z kanclerz Angelą Merkel i jej mężem, Joachimem Sauerem.
Bush był obecny na ostatnim szczycie USA-UE w Słowenii, gdzie on i europejscy liderzy ostrzegli Iran o nałożeniu nowych sankcji, jeśli ten odmówi wstrzymania programu nuklearnego. Zachód podejrzewa, że jest on przykrywką dla broni atomowej.
Bush zaskoczył zebranych mówiąc, że wierzy w osiągnięcie globalnego porozumienia na temat zmian klimatycznych jeszcze przed zakończeniem jego prezydentury. Podkreślił jednak, że jakakolwiek umowa musi obejmować również rosnące w siłę gospodarki, takie jak Indie czy Chiny.
W zeszłym roku Merkel powitała Busha w Niemczech na Szczycie Ośmiu, kiedy udało jej się uzyskać od niego pewne ustępstwa w sprawie zmian klimatycznych, choć żadnych wiążących obietnic dotyczących zmniejszenia emisji groźnych gazów cieplarnianych.
Rzecznik niemieckiego rządu Thomas Steg powiedział w poniedziałek, że razem z kwestią handlu na linii UE-USA i drażliwym tematem irańskiego programu nuklearnego Merkel i Bush omówią problemy globalnego ocieplenia.
“Kanclerz będzie oczywiście chciała się upewnić, że inicjatywy rozpoczęte w Heiligendamm nie zostały zarzucone, tak żebyśmy nie stracili z oczu ambitnych celów wiążących się z ochroną środowiska” - mówił Steg.
Trasa podróży Busha po Europie zahaczy w środę o Włochy, potem o Watykan, Francję i Wielką Brytanię. To jego piąta wizyta w Niemczech w kadencji. Podczas poprzednich miał okazję zmierzyć się z niemiecką gościnnością w postaci m.in. kiełbasek curry, “suchego” toastu i grillowanego wieprza.
Oto niektóre ze zdarzeń - wzlotów i upadków - gdy Niemcy podejmowały amerykańskiego przywódcę:
MAJ 2002, BERLIN: Pierwsza oficjalna wizyta Busha w Niemczech nie przebiegła tak gładko, jak planowano. Tysiące Niemców wyszło na ulice aby protestować przeciwko amerykańskiemu podzwanianiu szabelką nad Irakiem i odmowie ratyfikacji Protokołu z Kioto dotyczącego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. “Historyczna” mowa w Bundestagu, niższej izbie parlamentu niemieckiego, zebrała cokolwiek nikły aplauz. Na “swojskim” obiedzie z kanclerzem Gerhardem Schröderem Bush nie odważył się spróbować kiełbasek curry, ulubionego dania gospodarza.
LUTY 2005, MAINZ: Bush i Schröder spotkali się za zamniętymi drzwiami pałacu, próbując dogadać się po wyraźnych protestach kanclerza w sprawie wojny w Iraku. Ochrona trzymała za drzwiami setki protestujących, a i wewnątrz zabrakło warunków do przyjacielskiej rozmowy. Schröder wstał, aby wznieść toast za prezydenta, ale obsługa zapomniała postawić kieliszka na podium.
LIPIEC 2006, STRALSUND/TRINWILLERSHAGEN: Kanclerz Angela Merkel, która dążyła do przywrócenia znaczenia relacji transatlantyckich po objęciu urzędu w 2005 roku, przygotowała swojskie powitanie dla Busha w regionie swojego elektoratu nad Morzem Bałtyckim. Prezydent przyjmuje prezent (marynowane śledzie) i żartobliwie udaje, że je jednego prosto z beczułki. Potem osobiście kroi prosiaka przyrządzonego na rożnie i pyta miejscowych o dorastanie w komunistycznych Niemczech Wschodnich. Lewicowi urzędnicy bojkotują poczęstunek, zresztą najdroższy w dziejach landu. Sama obecność policji na tym wydarzeniu (trwającego tylko półtora dnia) kosztowała prawie 15 mln euro (23 mln dol.).
CZERWIEC 2007, HEILIGENDAMM: Bush jest ostatnim, który nie zgadza się na warunki umowy w sprawie ochrony klimatu na szczycie G8. W końcu Merkel może ogłosić osiągnięcie porozumienia - choć bez wiążących obietnic - wśród najbogatszych narodów co do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Prezydent Rosji Władimir Putin znienacka deklaruje chęć uczestnictwa w wysoce kontrowersyjnych planach USA, które chcą zbudować w Europie tarczę ochrony rakietowej. Tymczasem Bush cierpi z powodu ataku dyspepsji. Jego przyboczni zapewniają, że winna nie jest niemiecka kuchnia serwowana podczas szczytu, ale zjadliwy wirus.
