Były więzień Guantanamo zwolniony po prawie pięciu latach
Panel ekspercki amerykańskich prawników bez przekonania wysłuchał we wtorek zeznań Murata Kurnaza, pochodzącego z Niemiec byłego więźnia Guantanamo, który spędził w więzieniu prawie pięć lat, zanim został zwolniony, gdyż ostatecznie nie postawiono mu zarzutów.Kurnaz, który urodził się i mieszka w Niemczech, ale ma tureckie korzenie, został aresztowany podczas podróży do Pakistanu jesienią 2001 i dostarczony amerykańskim władzom za 3 tys. dolarów.
Kurnaz spędził kilka koszmarnych miesięcy w amerykańskiej bazie w Kandaharze w Afganistanie zanim został przekazany do amerykańskiego “obozu walki z terrorem” w Guantanamo.
Władze USA ustaliły w 2002 roku, że Kurnaz nie ma powiązań z terrorystami, ale uznały, że mężczyzna stanowi mimo wszystko zagrożenie, gdyż jeden z jego przyjaciół zginął w zamachu samobójczym. Później okazało się, że wskazany przyjaciel żyje i nigdy nie miał powiązań terrorystycznych.
Kurnaz wyszedł na wolność dopiero w połowie roku 2006 wskutek presji wywieranej na Waszyngton przez Angelę Merkel.
Komitet amerykańskiej Izby Reprezentantów ds. zagranicznych zaprosił Kurnaza na złożenie zeznań na wideokonferencji w ramach przesłuchań zatrzymanych w Guantanamo, ale pojawiły się trudności w znalezieniu kraju, który weźmie na siebie rolę gospodarza. Ze względu na różnicę czasową pomiędzy Europą i USA, w Niemczech było już bardzo późno, gdy mówca komitetu Bill Delahunt z partii Demokratów udzielił Kurnazowi głosu.
Kurnaz, ubrany w czarny garnitur i krótko ostrzyżony, sięgnął po notatki i zaczął mówić, ale trudności techniczne sprawiły, że nie był słyszany w Waszyngtonie.
Niektórzy dziennikarze i widzowie zrezygnowali z czekania, ale po około pół godzinie Kurnaz mógł już być słyszany - wówczas przywołał kilka przerażających szczegółów ze swojej przeprawy.
“Nie zrobiłem nic złego, a byłem traktowany jak potwór” - mówił, opisując tortury, jakim był poddawany: zawieszenie za nadgarstki na całe godziny, rażenie prądem, podtopienia.
“Wiem, że niektórzy takie traktowanie przypłacili życiem” - podkreśla. “Cierpiałem z powodu braku snu, izolacji, upokorzeń na tle religijnym i seksualnym. Byłem wielokrotnie bity.” - mówi. “W Guantanamo nie obowiązywało żadne prawo.”
Wiele z tych szczegółów zawarł w swojej książce, “Pięć lat z życia: niewinny w Guantanamo” wydanej ostatnio w Stanach Zjednoczonych.
Większość miejsc przeznaczonych dla członków komitetu pozostało pustych. Zaledwie pół tuzina prawników przyszło posłuchać wyznań byłego więźnia, a większość nie zadała sobie nawet trudu zapamiętania jego imienia: jeden z ekspertów uporczywie nazywał go “panem Karzai”.
Pierwszym przemawiającym po wystąpieniu Kurnaza był wysoko postawiony członek komitetu, republikanin i kongresmen Dana Rohrabacher, który wyraził wątpliwości co do zeznań i przypomniał, że Stany Zjednoczone “były w stanie wojny” i musiały się bronić, nawet za cenę popełnienia pewnych błędów.
Gdy padło pytanie, gdzie powinni udać się byli zakładnicy, jeśli ich własne kraje odmawiają ich przyjęcia, Rohrabacher powiedział: “Sugeruję, żeby przyjęli je nasi sojusznicy, skoro krytykują politykę Stanów Zjednoczonych”.
W Niemczech było już po 22:00, gdy przemawiał demokrata Jerrold Nadler. “Ludzie, którzy pana torturowali, działali niezgodnie z amerykańskim prawem” - mówił Nadler. “Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat ludzie ci zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.”
“Chciałem przeprosić w imieniu Stanów Zjednoczonych wyrazić najszczersze ubolewanie” - dodał, przy nieśmiałym aplauzie publiczności.
