Co pokaże spis powszechny
Aby przygotować się do tegorocznego spisu powszechnego eksperci wykonali próbę statystyczną, w wyniki której nie mogli po przeanalizowaniu uwierzyć. Wiele osób po prostu zniknęło z miejsc objętych badaniami. W rejestrach meldunkowych figurowały dane osób, które albo już dawno się wyprowadziły albo zmarły. Jeśli przyjąć, że próba jest miarodajna dla całego kraju, to okazałoby się, że w Niemczech żyje mniej o 1,3 miliona osób. Jeżeli wyniki potwierdzą się w spisie powszechnym dla niektórych krajów związkowych będzie mieć to bezpośrednie skutki finansowe. Liczba mieszkańców decyduje o kwocie dotacji w ramach wyrównania finansowego. Jak sugerują eksperci w minionym roku tylko w ramach dofinansowywania landów źle przeznaczono siedem miliardów euro. Do tego dochodzą dofinansowywania dla gmin i miast w regionach słabszych strukturalnie.
Najbardziej kłopotliwa sytuacja może być dla wschodnich regionów, gdzie ostatni spis ludności przeprowadzano jeszcze w 1981 roku. Ówczesne dane były podstawą dalszych obliczeń i dofinansowywania. Od tego czasu wiele osób przeprowadziło się na zachód, a statystycy są zdania, że wiele z nich nie wymeldowało się z dawnego miejsca zamieszkania.
Zmiany w faktycznej ilości mieszkańców będą mieć wpływ nie tylko na finansową, ale również na polityczną sytuację: od ilości mieszkańców zależy liczba przedstawicieli w Bundesrat.