Cofnijmy się do historii, bo Niemcy mieli już obowiązkowe szczepienia. Jak to się skończyło?

· Autor:
Cofnijmy się do historii, bo Niemcy mieli już obowiązkowe szczepienia. Jak to się skończyło?
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

W przeszłości w Niemczech doszło już do sytuacji, w której obywatele musieli spełnić obowiązek szczepień. W 1874 roku ustawa Rzeszy dotycząca szczepień przeciwko wirusowi ospy wywołała gorące kontrowersje. W świetle obecnych wydarzeń w kraju interesujące jest to, jak skończył się tamten spór społeczny.

6 czerwca 1909 roku zmarł mały Willy Otto z Elberfeld. Tuż przed śmiercią zdiagnozowano u niego gorączkę, zapalenie płuc i zmiany mózgowe. W połowie maja chłopiec został zaszczepiony przeciwko ospie. Dla międzynarodowego stowarzyszenia antyszczepionkowego, które po raz pierwszy opisało historię Otto, jest to kolejny dowód rzekomego niebezpieczeństwa, jakie stwarza przymusowe przyjmowanie szczepionki.

Niemiecka epidemia ospy

W XIX wieku wirus ospy szalał ze zdwojoną siłą, a wskaźniki śmiertelności osiągały olbrzymie wartości. Do dzisiejszych czasów popularne są fotografie dzieci, które cierpiały przez długie tygodnie, podczas gdy ich skórę pokrywały coraz to większe krosty i rany. W szczytowych fazach epidemii w Niemczech na tę chorobę co roku umierało średnio od 60 do 70 tysięcy osób.

Po zakończeniu wojny francusko-pruskiej (1870-1871) liczba infekcji, zwłaszcza wśród jeńców wojennych, była szczególnie wysoka. Z tego powodu, mający dość masowych zgonów rząd w młodym jeszcze Cesarstwie Niemieckim, w dniu 8 kwietnia 1874 roku uchwalił ustawę o szczepieniach, zgodnie z którą pierwszą dawkę dzieci musiały otrzymać już w pierwszym roku życia, a drugą w wieku 12 lat.

Podobnie jak w przypadku pandemii koronawirusa, spór o to, w jakim stopniu państwo może decydować o zdrowiu publicznym i ciele każdego obywatela był zaciekły. Historyk medycyny Malte Thießen powiedział, że "oba okresy w pewnym stopniu można ze sobą zestawić". Szczególnie intrygująca jest kwestia tego, że zarówno do przeciwników, jak i zwolenników obowiązkowych szczepień zaliczają się przeróżne grupy osób - od katolików, po liberałów, jak i ateistów.

Stanowcze, ale efektywne decyzje

Thießen przyznał, że "temat szczepień był zawsze bardzo polityczny", czego dowodem był chociażby fakt, że do 1910 roku około 300 tysięcy osób tworzyło liczne stowarzyszenia antyszczepionkowe. 

Były demonstracje, ulotki i nasze własne gazety antyszczepionkowe - opisuje ekspert. Przeciwnicy szczepień wychodzili na ulice z różnych powodów. Podczas gdy jedni czuli się zagrożeni atakiem ze strony państwa, innych łączyły obawy o możliwe skutki uboczne. Jeszcze inni obawiali się spisku, przez co rozpowszechniali fałszywe i potencjalnie groźne dla społeczeństwa informacje.

Presja społeczna, a także wewnętrzny spór w samym Reichstagu doprowadziły ostatecznie do tego, że pierwotnie planowany powszechny obowiązek szczepień dla wszystkich obywateli został ograniczony jedynie do dzieci. Kiedy jednak dochodziło do egzekwowania tego obowiązku, państwo niekiedy postępowało rygorystycznie. Rodzice, którzy nie mogli przedstawić świadectwa szczepień dla swojego dziecka, byli karani grzywną w wysokości 20 marek.

W niektórych, szczególnie uporczywych przypadkach państwo stosowało nawet przymusowe szczepienia. 

Zdarzało się, że policja wyprowadzała odpowiednie dzieci z klas i siłą je szczepiła - mówi Thießen. 

Rząd szybko zauważył jednak społeczne oburzenie takimi decyzjami. Z czysto epidemiologicznego punktu widzenia tego typu praktyki były wielkim sukcesem. Liczby infekcji gwałtownie zaczęły spadać, a na początku XX wieku ospa odgrywała w Niemczech już tylko podrzędną rolę.

Źródło: focus.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: gors4730

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Berlin, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie