Czy można żądać odszkodowania za brak miejsca w niemieckim żłobku?
Pewna Niemka na początku 2013 roku urodziła dziecko. Gdy to miało rok, kobieta podjęła decyzję o powrocie do pracy i ulokowaniu dziecka w żłobku. Niestety rzeczywistość pokrzyżowała jej plany. Żaden ze żłobków w Lipsku nie przyjął dziecka. Powód? Brak wolnych miejsc.
Rozżalona kobieta zdecydowała się skierować sprawę do sądu. W jej opinii miasto powinno wypłacić jej odszkodowanie, ponieważ z powodu złego systemu i za małej liczby placówek w porównaniu do liczby dzieci nie mogła rozpocząć pracy.
Sąd Rejonowy w Lipsku przyznał kobiecie rację. Zdaniem sędziów orzekających miasto winno wypłacić młodej matce równowartość jej miesięcznej wypłaty. Odszkodowanie powinno być wypłacane każdego miesiąca przez tyle czasu (miesięcy), ile kobieta poświęciła na poszukiwanie dla swojego dziecka miejsca w żłobku. Zdaniem sędziów placówki edukacyjne i miasto winny ułatwiać rodzicom łączenie obowiązków rodzicielskich z pracą, a nie utrudniać.
Władze miasta złożyły apelację.
Wszystkie trzy (w międzyczasie kolejne dwie matki złożyły sprawę o odszkodowanie) sprawy trafiły do Wyższego Sądu Okręgowego w Dresden. Ten odrzucił postępowania, tłumacząc, że pragnienie rodzica o powrocie do pracy nie jest objęte prawem, a jest jedynie dobrowolnym działaniem rodziców. Niemiecka ustawa gwarantuje dziecku miejsce w żłobku czy przedszkolu, ale miasto czy placówka nie ponoszą odpowiedzialności za to, że tego miejsca brakuje.
Teraz sprawami zajmuje się Federalny Trybunał Sprawiedliwości. Ten podejmie ostateczną decyzję.
Z ostatniej chwili: Federalny Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że miasto powinno wypłacić kobietom odszkodowanie.
Michalina Rosner
Zdjęcie: pixabay.com/en/child-boy-toddler-preschooler-play-1522870, autor: Kasman