Czy Unia Europejska jest w agonii?
W Internecie krąży takie zdjęcie; przez piaszczyste wydmy ciągnie się drewniana kładka. Obok niej, tu i ówdzie rosną krzewy, w oddali błyszczy niebieska tafla morza. Przy kładce, po obu jej stronach, naprzeciw siebie stoją: biało czerwony polski słup graniczny, po drugiej – niemiecki, w kolorach żółto czerwono czarnych. Wokół sielsko, beztrosko, zupełna swoboda… Pod zdjęciem napis: Granica niemiecko-polska. Nie pozwólmy tego zepsuć. Nigdy!
Taka jest wciąż nasza europejska rzeczywistość. O którą walczono wczoraj. Czy tak samo aktualna będzie jutro? To rzeczywistość, którą za normalną uznaje 400 milionów Europejczyków z 26 państw. Wiele młodych osób nie zna innej Unii, nie wie co to pieczątka w paszporcie czy wiza. Nie znają kontroli i kilometrowych korków przed granicznymi szlabanami. Wiedzą, że mogą pojechać do Niemiec albo do Wielkiej Brytanii na studia. Albo do pracy, bez załatwiania tysiąca formalności czy pozwoleń. Ta rzeczywistość na razie istnieje. Ciekawe, jak długo?
Tymczasem w Danii…
Odbyło się tam referendum, w którym zapytano mieszkańców o bliższą integrację z UE w obszarze bezpieczeństwa wewnętrznego. Okazało się zwycięstwem eurosceptyków, grających na antyemigracyjnych emocjach. Wprawdzie Dania nie powiedziała Nie dla Unii, mieszkańcy sprzeciwili jednak się pogłębianiu współpracy ze strukturami Unii Europejskiej w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Nie w głosowaniu powiedziało ponad 53% obywateli.
Taki wynik referendum, który liberalny rząd ma zamiar respektować, może doprowadzić do wyjścia Danii z niektórych struktur unijnych, na przykład z Europolu, czyli unijnej agencji policyjnej. To rodzi pytanie, jak będzie wyglądać walka z „ponadgraniczną” przestępczością, taką jak dziecięca pornografia, cyberprzestępczość czy handel narkotykami lub żywym towarem. Wprawdzie władze deklarują współpracę, ale więzy emocjonalne Duńczyków z Unią na pewno mocno się rozluźniły.
Taka postawa Duńczyków, którzy w 1992 roku głosowali za zacieśnianiem współpracy z UE, to młyn na wodę polityków z innych krajów. Tych, którzy myślą „wyprowadzeniu” swoich krajów z Unii. Przed Duńczykami tymczasem kolejne referendum, z pytaniem: czy ich kraj ma pogłębiać współpracę z UE w dziedzinie obronności?
Tymczasem w Wielkiej Brytanii…
Premier Dawid Cameron nie od dziś kręci nosem na Unię. I chociaż jego kraj nie jest sygnatariuszem układu z Schengen, to na granicach są specjalne bramki dla przybyszów z UE. Wystarczy okazać paszport z gwiazdkami by bez większych ceregieli znaleźć się na brytyjskiej ziemi. Na razie przynajmniej, bo stojący u steru Brytanii chcą renegocjować traktat z Unią Europejską. W listopadzie ubiegłego roku premier Cameron wyartykułował to w liście do szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Jakie punkty podnosi szef brytyjskiego rządu? Chce, między innymi, ochrony państw pozostających poza strefą euro przed dyskryminacją na wspólnym rynku oraz prawa do ściślejszej kontroli imigracji, w tym w obrębie UE.
Jak widać, nie tylko kryzys uchodźczy może być powodem do rozprężenia wewnętrznych, międzyunijnych relacji. Listem do władz Unii Cameron otworzył niejako wtórne negocjacje. Ważna w nich będzie opinia Brytyjczyków. Jedną z obietnic wyborczych obecnego premiera było przeprowadzenie referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Pytanie będzie proste; czy GB ma pozostać w UE, czy ją opuścić? Głosowanie zaplanowano jeszcze na ten rok, a deadline ustalono na koniec 2017 r.
Tymczasem w innych krajach Unii…
Węgry od początku nie pozostawiały wątpliwości, jakie jest ich stanowisko w sprawie „przepustowości” granic. To, co Węgry robiły i dalej chcą robić z hukiem, czyli stawiać mury i płoty z drutu kolczastego na granicach, inne kraje robią po chichu, bez rozgłosu. Jednak z tym samym skutkiem.
O wielkim znaku zapytania co do przyszłości Unii mówi kanclerz Austrii Werner Faymann. Granice rządzonego przez niego kraju są zamknięte od września ubiegłego roku. I nic nie wskazuje, by ta sytuacja miała się w najbliższym czasie zmienić.
Nawet i Polsce pod nowymi rządami nie podoba się, że Unia „wtyka’ nos w wewnętrze sprawy, wdraża procedury kontrolne. O wyprowadzeniu euro, tak istotnego i ważnego instrumentu wspólnej polityki, nikt w Polsce nie chce nawet rozmawiać. Sytuacja wydaje się poważna do tego stopnia, że opozycja oczekuje konkretnej deklaracji od władz: tak, Polska zostanie częścią UE.
Diagnoza
Zabrakło wspólnego i skutecznego mechanizmu, regulującego ochronę granic zewnętrznych Schengen – twierdzą eksperci. Bardzo słusznie. Wiara, że problem uda się rozwiązać na miejscu, w Europie, bez głębszego wnikania w jego przyczyny – to kolejny powód kryzysu. Otwarcie się jedynie na uchodźców/imigrantów a pomijanie problemów państw, z których przyjeżdżają: Syrii, Jordanii, Turcji czy Libanu. W ostatnich latach działy się tam rzeczy ważne, upadały dynastie i reżimy, rodziły się nowe, a Europa przyglądała się temu z boku. Już wtedy trzeba było przewidzieć, że uderzy to w nią rykoszetem.
Do tego dochodzi odwieczny konflikt miedzy bogatymi a biednymi. Niesprawiedliwość społeczna boli, szczególnie w globalnej wiosce, jaką stał się ostatnio świat. Ponadto wszystkim nie da się pomóc, więc pomagać tym najbardziej potrzebującym, również poprzez przemyślaną politykę integracyjną.
Na pewno jednak Europa nie może skupić się na sobie, na zamykaniu się, bo to akurat dobrym rozwiązaniem nie jest. Musi przyjrzeć się źródłom zaistniałej sytuacji i tam szukać rozwiązań. Bo tak naprawdę rozwiązanie leży daleko, w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie.
Strefa Schengen, podstawowe informacje
Do strefy Schengen należą: Austria, Belgia, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Malta, Niemcy, Polska, Portugalia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Węgry, Włochy, a także będące poza Unią: Norwegia, Islandia, Liechtenstein i Szwajcaria. W kolejne na wejście do Strefy czekają, będące w UE: Bułgaria, Rumunia, Chorwacja i Cypr. Poza nią są natomiast, respektując w części jej zasady, Wielka Brytania i Irlandia.
W obrębie Strefy każdego roku Europejczycy odbywają 1.3 ml podróży. W 2014 r podróżnym spoza UE podróżujących do Strefy Schengen wydano 16 mln wiz Schengen.
Na czasowe zawieszenie układu i wprowadzenie kontroli zdecydowało się do tej pory 11 krajów, niektóre kilkakrotnie. Jednym z powodów był zwiększony ruch podczas Mistrzostw Świata w piłce nożnej (1998, 2008) czy Mistrzostw Europy w piłce nożnej (2000, 2004, 2008, 2012). Kontrolowano też ruch graniczny podczas wyjątkowych wydarzeń politycznych takich jak: szczyt NATO, szczyt G8 czy konferencja klimatyczna. Od lipca 2015 roku powodem zamknięcia granic jest zbyt duży napływ uchodźców/imigrantów. Proceder zastosowały: Węgry, Niemcy, Austria, Szwecja i Dania. Powodem wprowadzenia częściowej kontroli na granicach francuskich był zamach terrorystyczny w Paryżu.
Autor: Jolanta Reisch-Klose
Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: MPD01605, URL: www.flickr.com/photos/mpd01605/6755068753