Dalsza podwyżka cen w Niemczech jest nieunikniona, ale mówi się też o spadku inflacji

· Autor:
Dalsza podwyżka cen w Niemczech jest nieunikniona, ale mówi się też o spadku inflacji
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

W 2021 roku inflacja w Niemczech wzrosła do poziomu 3,1%. Nic na ten moment nie wskazuje na to, aby w niedalekiej przyszłości miała ona się obniżyć. Co więcej, Instytut Ifo jest zdania, że ceny produktów w sklepach w dalszym ciągu będą rosły, a na tę chwilę końca tych podwyżek nie widać.

Instytut Ifo poinformował, że konsumenci i firmy muszą się przygotować na dalsze podwyżki cen. Po historycznym rekordowym poziomie 44,9 punktu w listopadzie, oczekiwania cenowe Instytutu w grudniu ubiegłego roku nieznacznie spadły do poziomu 44,6 punktu. W ramach miesięcznych badań ekonomicznych, organ zapytał firmy, jakie są ich plany podwyżek cen na najbliższe 3 miesiące.

Firmy przenoszą rosnące koszty energii

Federalny Urząd Statystyczny na podstawie wstępnego szacunku cen konsumpcyjnych za 2021 rok przekazał, że ubiegłoroczny wzrost inflacji w Niemczech do poziomu 3,1% był wynikiem głównie "efektów specjalnych". W drugiej połowie 2020 roku doszło do spadku cen na skutek obniżki stawki VAT, natomiast rok później doszło do nieproporcjonalnego ich wzrostu.

W 2022 roku czynnikami, które najprawdopodobniej będą kształtowały ceny będą w szczególności koszty energii elektrycznej i gazu. Szef prognoz ekonomicznych Ifo Timo Wollmershäuser wyjaśnił, w jaki sposób będą one oddziaływać na ceny w sklepach. - Firmy przerzuciłyby zwiększone koszty energii i zakupu wstępnych produktów i towarów na sklepowe półki. Ich działania przenikną na ceny konsumpcyjne. W tym roku jednak dojdzie do powolnego spadku inflacji - zaznaczył.

Ekspert wyjaśnił także, jakie są inne prognozy na 2022 rok. - W nadchodzących miesiącach miesięczne stawki będą nadal przekraczać 4% i będą stopniowo zbliżać się do granicy 2% pod koniec 2022 roku. W całym roku stopa inflacja powinna wynosić około 3,5%. Nawet jeśli wzrost cen energii nie utrzyma się w najbliższych miesiącach, a ceny gazu ziemnego, energii elektrycznej i ropy naftowej pozostaną bez zmian, to na jakiś czas zapewni wysoką inflację. W związku z tym konsumenci musieliby w tym roku wydać średnio o 10% więcej na energię - dodał.

Wyższe płace nie wpłyną na wzrost cen

Z drugiej strony Instytut Ifo nie dostrzegł, aby koszty płac wpływały na inflację. - Dotychczasowe negocjacje płacowe wskazują na brak spirali płacowo-cenowej. Spodziewamy się, że zbiorowe płace wzrosną o prawie 2,5% w tym i przyszłym roku. Niewykluczone, że wzrost będzie taki sam, jak średnia z lat przed wybuchem pandemii - powiedział Wollmershäuser.

Tłem tego jest to, że według Europejskiego Banku Centralnego (EBC) nadmierna inflacja może prowadzić do spirali cenowej – ponieważ wyższe ceny oznaczają, że konsumenci otrzymują mniej towarów za swoje pieniądze. To z kolei powinno napędzać żądania wyższych płac. Aby wypłacać wyższe pensje, firmy mogłyby następnie nadal podnosić ceny swoich produktów. Wobec stale rosnących cen gospodarce coraz trudniej byłoby podejmować decyzje inwestycyjne. Jednocześnie osoby prywatne mogą stracić zaufanie do waluty, która coraz szybciej traci na wartości.

Rosyjska agresja na Ukrainę i jej wpływ na Niemcy

Konflikt na linii Rosja - Ukraina staje się coraz wyraźniejszy. Odbija się to również na Niemczech - z politycznego punktu widzenia kraj nie może dopuścić do eskalacji rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock ostrzegła niedawno w Moskwie, że jakakolwiek dalsza agresja na Ukrainie będzie miała „wysoką cenę”. Wszystko za sprawą wpływu, jaki na niemiecką gospodarkę ma eksport surowców z tego państwa.

Niemcy są silnie uzależnione od rosyjskiego gazu, niezależnie od tego, czy gazociąg Nord Stream 2 do Morza Bałtyckiego zostanie uruchomiony, czy nie. Bez dostaw rosyjskiego gazu niemieckie gospodarstwa domowe mogą nie mieć możliwości ogrzania mieszkań w miesiącach zimowych, a z drugiej strony może dojść do gwałtownego wzrostu cen, bowiem dostawy tego surowca z innych krajów wymagałyby ogromnych dopłat.

"Niemcy są uzależnione od importu"

W czasie pandemii ceny gazu osiągnęły rekordowe wartości. Tylko w styczniu klienci usług podstawowych musieli płacić za dostawę tego surowca niemal dwa razy więcej niż rok temu. Problemem jest również to, że rezerwy na chłodniejsze miesiące są mocno ograniczone. Barbara Lambrecht, ekspert ds. surowców w Commerzbanku przewiduje, że "najzimniejszy okres zimy jest jeszcze przed nami, dlatego zapasy będą nadal znacząco spadać".

Nic więc dziwnego, że reakcja Niemiec na konflikt w Rosji jest wyraźniejsza niż w przypadku Kanady czy Wielkiej Brytanii. Oba te kraje są znacznie mniej uzależnione od rosyjskiego gazu, przez co mają większą swobodę polityczną. Podczas gdy państwa te wysyłają na Ukrainę swoje siły zbrojne lub broń, Niemcy jak dotąd polegały jedynie na dyplomacji i nadziejach na uspokojenie sytuacji. Lambrecht stwierdziła, że "Niemcy są uzależnione od importu", dlatego też rozwój zdarzeń na linii Rosja-Ukraina jest tak ważny.

Źródło: t-online.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: portosabbia

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Berlin, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie