Dlaczego zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Ukrainą może skończyć się pełnoskalowym konfliktem?
Jak daleko mogą się posunąć wojska Putina? Kto może go powstrzymać? Jakich błędów Zachód nie może teraz popełnić? Profesor stosunków międzynarodowych w Hertie School Berlin Marina Henke opowiedziała o kluczowych kwestiach w kontekście wojny w Ukrainie i wskazała, że "istnieje duże ryzyko także dla Niemiec".Brutalność rosyjskiej inwazji na Ukrainie przybiera coraz brutalniejszy wymiar. Pomimo zaciekłego oporu i znaczących sukcesów militarnych, poziom obrony ukraińskich wojsk wydaje się słabnąć. Od wielu dni prezydent Wołodymyr Zełenski apeluje do NATO o ustanowienie strefy zakazu lotów nad krajem będącym w stanie wojny, aby zapobiec rosyjskim nalotom.
Henke ostrzega przed zakazem lotów nad Ukrainą
Ekspert ds. bezpieczeństwa Marina Henke, profesor stosunków międzynarodowych w Hertie School Berlin, pilnie ostrzega przed takim krokiem. - Rozumiem, że ktoś taki jak Zełenski gwałtownie domaga się strefy zakazu lotów, ponieważ sam nie może wygrać wojny i jest absolutnie bezradny. Ale konsekwencje takich decyzji mogą być druzgocące, również dla ludzi w Niemczech - powiedziała w rozmowie z Focus.de.
- Stajemy w obliczu ogromnego ryzyka w związku ze strefą zakazu lotów nad Ukrainą. Myślę, że Putin będzie się wtedy eskalował. Wojna nie dotyczyłaby już tylko Ukrainy, ale objęłaby wszystkie kraje NATO – powiedziała Henke, która jest także dyrektorem Centrum Bezpieczeństwa Międzynarodowego. W tym kontekście dostrzegła poważne niebezpieczeństwo, że rakiety zostaną wystrzelone na kraje bałtyckie.
Być może bomby spadną również na Berlin, Warszawę, Brukselę czy Paryż - dodała. Dlatego należy "bezwzględnie unikać jakiegokolwiek bezpośredniego kontaktu między żołnierzami rosyjskimi a żołnierzami NATO".
W strefie zakazu lotów nie mogą się pojawiać nieautoryzowane statki powietrzne. Tego typu zakaz jest monitorowany militarnie. Ponieważ Ukraina nie jest w stanie tego zrobić sama, kontrola zostałaby przejęta przez NATO.
Po pierwsze, wszystkie rosyjskie systemy obrony powietrznej musiałyby zostać zniszczone. To wymagałoby regularnych bombardowań. A wtedy każdy rosyjski samolot bojowy, który wleci w przestrzeń powietrzną Ukrainy, musiałby zostać zestrzelony - wyjaśniła Henke.
Henke proponuje metody powstrzymania agresji Putina
Zdaniem ekspertki ewentualne wprowadzenie zakazu byłoby "niesamowicie agresywnym krokiem". Jej zdaniem oznaczałoby to, że NATO aktywnie włączyło się w wojną z Rosją i wykonało pierwszy krok. - Putin nie wypowiedział wojny NATO, ale Ukrainie. To nie tylko różnica semantyczna - stwierdziła Henke. Profesor dodała także, że słuszne jest, iż NATO do tej pory stanowczo odrzucało taką możliwość. W przeciwnym razie istniałoby poważne niebezpieczeństwo, że "kraje NATO staną się celem rosyjskiej agresji".
Co jednak może zrobić Zachód i NATO, aby powstrzymać Putina? Według Henke obecnie istnieją tylko dwa realistyczne modele działania, poza wszystkimi próbami za pośrednictwem kanałów dyplomatycznych. - Poszczególne kraje NATO kontynuują wspieranie Ukrainy dostawami broni lub bojkot rosyjskich dostaw ropy, gazu i węgla - wyliczyła profesor.
"Musimy liczyć się z bardzo dużą liczbą zgonów"
Henke oceniła również kwestię kupowania przez europejskie kraje rosyjskiej ropy.
Rząd Putina otrzymuje prawie miliard euro dziennie od krajów NATO za gaz i ropę, a Niemcy są na czele. Te pieniądze są również przeznaczane na napędzanie rosyjskiej machiny wojennej. Gdyby te płatności zostały wstrzymane, a surowce nie były już importowane z Rosji, uderzyłoby to mocno w możliwości Putina. Natychmiastowe zamrożenie kupowania gazu i ropy byłyby dramatycznym, ale skutecznym krokiem - wyjaśniła profesor.
Marina Henke nie wierzy również, że Kreml w najbliższym czasie zmieni zdanie i że rozlew krwi zakończy się wycofaniem rosyjskiego wojska – wręcz przeciwnie. Putin prawdopodobnie użyje wszelkich dostępnych środków, aby przeforsować zapowiadane przez siebie cele, a więc "demilitaryzację i denazyfikację Ukrainy".
Chce zmiany reżimu na Ukrainie. Spodziewam się, że Rosjanie po drodze zastosują taktykę podobną do tej w Groznym w Czeczenii czy w Aleppo i Homs w Syrii. To jest absolutnie brutalne. Niestety będziemy musieli liczyć się z bardzo, bardzo dużą liczbą zgonów cywilów - dodała.
Henke o słabościach Putina
Ekspert ds. bezpieczeństwa ma niedużą nadzieję, że sankcje nałożone przez Zachód na Rosję prędzej czy później przyniosą zauważalny skutek lub że Putin napotka opór we własnych szeregach.
Jeśli ta zmiana nie nastąpi, widzę tylko jedną możliwość: rosyjską eskalację z dużą liczbą ofiar cywilnych. Putin ma niewiarygodne trudności w przyznaniu się do własnych słabości lub błędów. Należy raczej do tych, którzy mówią: „Teraz bardziej niż kiedykolwiek! Bez względu na straty" - skomentowała.
Jednocześnie, zdaniem Henke, trzeba też wziąć pod uwagę, że Putin rozważa użycie taktycznej broni jądrowej.
Byłby to kolejny krok do szerzenia strachu i terroru – zarówno na Ukrainie, jak i wśród NATO i jego zwolenników. Przesłanie Putina jest takie, że "jeśli się nie uda, to będę eskalować". Gdyby do tego doszło, Zachód stanąłby przed kolejnym dylematem: „Czy to ignorować, czy próbować przeciwstawić się Putinowi w jakiś sposób?". Jest to bardzo skomplikowana sytuacja, która, mam nadzieję, nie nastąpi - stwierdziła.
"Ukraina pozostanie ukrytym miejscem kłopotów"
Profesor wyraziła dość jasne stanowisko w kwestii przyszłości Ukrainy. Jej zdaniem można sobie wyobrazić, że rząd prezydenta Zełenskiego w którymś momencie ustąpi, aby położyć kres niszczeniu kraju i katastrofie humanitarnej. - W rzeczywistości jednak widzimy, że wśród Ukraińców przebudził się niesamowity patriotyzm i bezwarunkowa chęć obrony swojego kraju. Oznacza to, że nawet gdyby Kijów miał upaść i Zełenski musiał zrezygnować z urzędu pod przymusem, Putin niewiele by zyskał - dodała.
Źródło: focus.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: castigatio
