Dobry meczy i cztery punkty przewagi
Na to spotkanie kibice hiszpańskiej ligi, ba, WSZYSCY sympatycy piłki nożnej, czekali z niecierpliwością, tym bardziej, że podopieczni Luisa Enrique chcieli zrewanżować się za porażkę, którą odnieśli w pierwszej rundzie.
Gran Derbi nie zwykło nas zawodzić. Od 13 lat nie doczekaliśmy się nawet remisu 0:0.
Tak było i w tym spotkaniu! Już w 19. minucie Barcelona otworzyła wynik spotkania. Po rewelacyjnym dośrodkowaniu Messiego piłkę w siatce umieścił Mathieu. Iker Casillas nie miał w tym wypadku nic do powiedzenia i pozostało tylko wznowienie gry ze środka boiska.
Po upływie kwadransa Barcelona mogła podwyższyć wynik, ale Neymar nie wykorzystał sytuacji. W myśl zasady, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, po krótkim czasie do remisu doprowadził Ronaldo. I spotkanie rozpoczęło się od nowa…
Gol wyrównujący wynik spotkania jakby dodał Królewskim wiatru w żagle, to oni dyktowali tempo spotkania, a Barca musiała biegać za piłką! Królewskim zabrakło jednak szczęścia. Najpierw nieuznana bramka Bale’a, potem efektowne uderzenie Ronaldo i… gwizdek kończący pierwszą połowę.
Na drugą część spotkania piłkarze Realu Madryt wyszli w bojowych nastrojach, niczym na wojnę, od pierwszej minuty ruszając do ataku kilkakrotnie zagrażając bramce Bravo i gdy kibice Królewskich czekali na gola, gdy już widzieli piłkę w siatce… Nagle sytuacja się odwróciła i to Barcelona prowadziła 2:1. Na listę strzelców zapisał się Suarez, który w niezawodny sposób wykorzystał podanie.
Gol Suareza otworzył spotkanie. Obie drużyny naprzemiennie atakowały, sędzia coraz częściej sięgał po żółty kartonik. Wszystko na nic. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Barcelony, która w tabeli odskoczyła Realowi na cztery punkty i to piłkarze Barcelony dzierżą w swych rękach zwycięstwo.