Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Kryzys klas pracujących? Coraz więcej Niemców popiera lewicę

Avatar użytkownika Michalina
Nowa socjalistyczna partia polityczna w Niemczech z powodzeniem przekonuje wyborców do swojego populistycznego programu. Kyle James analizuje wzlot lewicy i jego wpływ na politykę w Niemczech.

W publicznym gmachu w małym zachodnioniemieckim miasteczku w Saarland zebrało się około trzysta osób, głównie górnicy z rodzinami. W ogromnym skupieniu słuchali polityka na scenie, który mówił im dokładnie to, co chcieli usłyszeć.

Mówił między innymi, że górnictwo ma przyszłość w Niemczech - mimo że obecnie importowanie węgla jest w tym kraju dużo bardziej opłacalne niż wydobywanie, z wydatną pomocą państwowego dofinansowania, zasobów lokalnych. Ostro skrytykował rząd za niedostateczne zaangażowanie w pomoc dla przemysłowego regionu blisko granicy z Francją, który zmaga się z przemianami strukturalnymi. Dostało się też bogatym: najlepiej byłoby wprowadzić podatek od majątku, a także podnieść podatki dla korporacji.

“To niemoralne” - grzmiał ze sceny, odnosząc się do polityków, którzy działają na korzyść korporacji, podczas gdy obcina się zasiłki. “Ludzie, którzy zarabiają więcej, powinni sprawiedliwie wnosić większy wkład!”

Po tych słowach Oskar Lafontaine, bo o nim mowa, zszedł z podium i pozwolił publiczności na głośny i entuzjastyczny aplauz.

Lafontaine to współprzywódca Die Linke (dosł. Lewicy), nowej siły socjalistycznej Niemiec tworzonej przez młody ruch polityczny i cieszącej się bezprecedensowym poparciem. Partia powstała w zeszłym roku z połączenia Partii Demokratycznego Socjalizmu (PDS), zreformowanej partii z byłego komunistycznego NRD, i małej partii lewicowej z zachodnich Niemiec tworzonej przez niezadowolonych byłych polityków centro-lewicowej Partii Socjaldemokratycznej (SPD). Będąc w większości związkowcami, uważają, że SPD zdradziła swoje ideały drastycznie reformując krajowy system pomocy społecznej pod kierownictwem byłego kanclerza Gerharda Schrödera.

Lafontaine, onegdaj przewodniczący SPD i pierwszy minister finansów w gabinecie Schrödera, zelektryzował swoimi przemówieniami i publikacjami tłumy zwolenników; występował w nich m.in. przeciwko polityce obecnego niemieckiego rządu, który według niego pozwala bogatym na gromadzenie coraz większych bogactw, podczas gdy klasy pracujące ledwo wiążą koniec z końcem.

Przesłanie to trafia do wielu Niemców, którzy coraz tłumniej popierają skrajną lewicę. Od chwili założenia Lewica przyciągnęła około 10 tys. nowych członków, podczas gdy SPD i konserwatywna Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), dwie największe partie w kraju, gwałtownie tracą zwolenników.

Marlis Krämer (70) jest jedną z tych, którzy opuścili SPD dla Lewicy. Była członkinią SPD przez 25 lat, a przez siedem pełniła funkcję radnej miasta. Ale w tym roku wysłała do lokalnego biura SPD list, w którym w dwunastu punktach wyjaśnia, dlaczego nie może już dłużej z czystym sumieniem być członkinią partii.

Nie mogła przełknąć obcinania zasiłków, niemieckiej misji militarnej w Afganistanie, a także zaakceptowania przez związki zawodowe niskich podwyżek dla pracowników lub ich całkowitego braku. Jak mówi, chce wspierać partię z inną wizją kraju.

“Globalizacja w swojej obecnej postaci oznacza, że tylko nieliczni na świecie rozdają karty, a reszta musi się podporządkować. Siłą napędową jest kapitał.” - twierdzi Marlis Krämer. Oskar Lafontaine jest tym, który ma odwagę przeciwstawić się kapitalistom.”

Chwytając zeitgeist

Lewica idealnie wybrała sobie moment na debiut: tradycyjny niemiecki model rynku socjoekonomicznego wydaje się chwiać się w posadach. Szok globalizacji osłabiły jedne z najstarszych filarów socjoekonomicznych w kraju, tak więc Niemcy muszą przemyśleć utrzymywanie kilku powszechnie uwielbianych, ale kosztochłonnych instytucji, takich jak zasiłki “od kołyski po grób”, obejmujące cały sektor umowy o płacach, a także zawody gwarantowane.

Niewielu Niemców jest na to gotowych - to właśnie oni zwracają się ku lewicy z całego politycznego spektrum odpowiedzi na problemy.

“Nowi wyborcy Lewicy to ci, których naukowcy nazywają ‘przegranymi w modernizacji’” - tłumaczy Oskar Niedermayer, politolog z Wolnego Uniwersytetu Berlina. “Ci, którzy nie zdołali sprostać globalizacji i obawiają się o utrzymanie pracy są bardzo przeczuleni na punkcie społecznej sprawiedliwości.”

Grupa ta zdaje się rosnąć. Nowe badanie przeprowadzone przez McKinsey’a pokazuje, że jeśli niemiecki wzrost gospodarczy nie przekroczny trzech procent rocznie (obecne prognozy mówią o dwóch procentach lub mniej), w roku 2020 10 milionów ludzi mniej będzie mogło zaliczyć się do tych, którzy zarabiają średnią płacę, w porównaniu z danymi z 1990 r. Informacja ta wypłynęła wraz z wynikami innego sondażu, które pokazały, że liczba mieszkańców Niemiec zarabiających mniej niż 50% średniej krajowej wzrosła z 7,3% do 11,4% w latach 1996-2006.

Jednak wielu polityków uważa, że zmiany w systemie zasiłków i płac, choć niekiedy bolesne, są potrzebne, aby Niemcy dalej były konkurencyjne na rynku globalnym. Johannes Kahrs, parlamentarzysta z ramienia Socjaldemokratów i członek centrowego skrzydła swojej partii, mógł tylko bezsilnie się przyglądać, jak ludzie z partii odchodzą do Lewicy. Nie jest zachwycony, ale rozumie przyczyny takiej tendencji.

“Oni dostrzegają, że wiele spraw idzie w złym kierunku - na przykład wielkie firmy zarabiają krocie, zwalniając jednocześnie pracowników, a kadra zarządzająca dostaje po wszystkim podwyżki w wysokości na przykład 30-40%” - tłumaczy Kahrs.

Społeczna wizja Lewicy obejmuje wyższe podatki dla korporacji, podatek od majątku, ponowne upaństwowienie niektórych sprywatyzowanych spółek, podniesienie zasiłków i wsparcie bezrobotnych, oraz podniesienie płac. Partia chce także położyć kres wszystkim misjom militarnym w które Niemcy zaangażowane są za granicą.

Populistyczne mrzonki?

Krytycy uważają, że pomysły Lewicy i Lafontaine’a zagrażają niemieckiej gospodarce i stosunkom ze sprzymierzeńcami, oraz że członkowie partii składają obietnice, których nigdy nie będą w stanie spełnić.

  • To jak Gwiazdka i Wielkanoc i wszystko inne, czego można sobie życzyć, przydarzające się jednego dnia. To tak po prostu nie działa. - skomentował Kahrs, parlamentarzysta z ramienia SPD.

Na ulicach Saarbrücken, gdzie Oskar Lafontaine pełnił onegdaj urząd burmistrza, wiele dyskutuje się na temat partii Lewica.

  • Ludzie łakną jasnego, zrozumiałego przesłania oraz wizji, i to właśnie pomogło partii. Poprzez prosty język trafiają do zwykłych ludzi, oferując ochronę przed straszną globalizacją. - mówi Bernd Thomas, lat 48, który do tego miasta na zachodzie Niemiec, blisko francuskiej granicy, wybrał się na zakupy. - To dobrze, że trochę dadzą do myślenia establishmentowi, ale osobiście nie chciałbym widzieć ich u władzy.

Jednak obecnie Lewica zajęła mocną pozycję na niemieckiej mapie politycznej. Ma reprezentantów w 12 z 16 rządów regionalnych, dołączając do Chrześcijańskich Demokratów, Socjaldemokratów, Wolnych Demokratów i Zielonych w narodowym pięciopartyjnym krajobrazie, który sprawia, że realizacja tradycyjnego niemieckiego modelu tworzenia rządzących koalicji na szczeblu krajowym jest praktycznie niemożliwa.

Wielu obserwatorów uważa mimo to, że wyborcy często postrzegają Lewicę jako zbyt radykalną na rządy na szczeblu ogólnokrajowym. Partia ma w swoich szeregach zatwardziałych komunistów i byłych członków Stasi, otoczonej złą sławą agencji służb bezpieczeństwa NRD. Konserwatywny minister spraw wewnętrznych Wolfgang Schäuble określił ostatnio niektóre frakcje partii Lewica jako “jawne zagrożenie ekstremizmem”. Niemieckie służby bezpieczeństwa prowadzą nadzór nad poszczególnymi członkami partii, odkąd ta powstała.

Niemniej są tacy, którzy podkreślają, że proekologiczna niemiecka partia Zielonych również była uważana za zbyt skrajną, gdy wdarła się na niemiecką scenę polityczną we wczesnych latach 80. Ale w 1998 roku stała się młodszym koalicjantem Socjaldemokratów Schrödera i pozostała nim przez siedem lat.

Jednak Zieloni i SPD nie cieszą się już wystarczającym poparciem, aby samodzielnie stworzyć rząd, co może oznaczać, że tylko kwestią czasu pozostaje wezwanie partii Lewicy do współtworzenia lewicowej koalicji federalnej w Berlinie.

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się