Ksenofobiczny wschód Niemiec
Od marca bieżącego roku Hotel Leonardo zajmowany przez imigrantów stał się atakiem neonazistowskich środowisk niemieckich.
Około 1200 mieszkańców niewielkiego miasteczka Freital we wschodnich Niemczech co weekend gromadziło się przed budynkiem by protestować przeciwko obecności w ich mieście uchodźców, padały nawet hasła nawołujące do spalenia budynku, nie wspominając już o pogróżkach adresowanych do konkretnych osób.
Imigranci czuli się zastraszani, żyli w ciągłym strachu i obawie o życie swoje i swoich dzieci. Na liczne skargi i zażalenia składane ze strony imigrantów, niemiecka policja zdecydowała się na przydzielenie im całodobowej ochrony. W konsekwencji czego uchodźcy ulokowani w Hotelu Leonardo żyją jak w klatce.
Na wschodzie Niemiec coraz częściej dochodzi do ataków na tle ksenofobicznym i rasistowskim. W ostatnim tygodniu doszło do podpalenia hotelu dla uchodźców w Meissen, a w ciągu ostatniego roku (jak podaje niemiecka policja) liczba ataków wzrosła dwukrotnie.
Socjologowie zauważają, że fala ksenofobicznych ataków nasiliła się po demonstracjach organizowanych przez Pegidę (Patrioci Europy przeciw islamizacji Zachodu), które były organizowane w Dreźnie i cieszyły się ogromną popularnością wśród mieszkańców.
Inny powodem nasilonej agresji może być kampania „No to the home”, która została poparta przez ponad dwa tysiące mieszkańców miasta Freital, a pomysłodawca – Mario Wagner zapytany o powód stworzenia kampanii mówił: Oni są tu po to, by zabrać nasze pieniądze. Im szybciej wyczyścimy region z szumowin, tym lepiej.
Niemieckie partie polityczne negują postępującą ksenofobię wśród społeczeństwa, a prezydent Niemiec – Joachim Gauck nazwał te czyny mianem „odrażających” i po raz kolejny zaapelował do mieszkańców o więcej wyrozumiałości dla uchodźców, którzy szukają schronienia w Niemczech.
Ponad rok temu różnorakie organizacje pomagające w asymilacji uchodźców apelowały do polityków o zwrócenie uwagi na problem uchodźców, którzy są obrażani i zastraszani przez niemieckie społeczeństwo. Czy zignorowanie sprawy przez niemieckich polityków sprawiło, że społeczeństwo czuje się bezkarnie?