"Kuracja odmładzająca”
O tym, że niemiecki rynek potrzebuje rąk do pracy wiadomo nie od dzisiaj. Niemcy starzeją się, a dzieci rodzi się coraz mniej, co może doprowadzić do tego, że za kilka, kilkanaście lat tamtejsza gospodarka stanie w miejscu, bo będzie brakowało rak do pracy, nie mówiąc już o specjalistach w danych dziedzinach.
Jest jednak coś, a w zasadzie ktoś, kto może zacznie ożywić niemiecki przemysł, a są to - uchodźcy. Tak, tak, ci sami, którzy są piętnowani, prześladowani, niechciani…
Zdaniem właścicieli niemieckich firm, szefa Niemieckiego Związku Pracodawców (BDA) Ingo Kramera, ale także większości niemieckiego społeczeństwa, uchodźcy mogą w znacznym stopniu przyczynić się do rozwoju niemieckiej gospodarki, dostarczając jej ludzi chcących pracować, a tacy właśnie są imigranci - zmotywowani do pracy.
Kramer z jednej strony pokłada w uchodźcach wiele nadziei, ale z drugiej strony poleca zachować rozwagę, bo ludzie ci będą musieli przejść odpowiednie kursy, szkolenia, poprzedzające podjęcie pracy. Tego, z kolei nie ułatwia obecnie prowadzona względem migrantów polityka, przede wszystkim europejska polityka bazująca na izolacji uchodźców, a także wrogości względem nich…
Jeśli niemieccy politycy dojdą po porozumienia z przemysłowcami, obiorą wspólny front i przystąpią do konkretnych działań, może się okazać, że przyjmowanie uchodźców było “opłacalne”…