Lidl musi wypłacić pracownikowi 170 tys. euro odszkodowania
Po 17 latach pracy w sieci Lidl jeden z kierowników holenderskiego oddziału został publicznie oskarżony o oszustwo i dyscyplinarnie zwolniony. Sprawa trafiła do sądu w Rotterdamie, gdzie finalnie niemiecka sieć zapłaciła spore odszkodowanie.Holenderski sąd uznał, że niemiecki dyskont posunął się za daleko. Wyrok jest nie tylko finansowo bolesny dla Lidla, ale też stanowi mocny sygnał dla korporacji: nawet w dobie ścisłej kontroli czasu pracy człowiek nie jest trybikiem, który można wyrzucić bez żadnych konsekwencji.
Odszkodowanie 170 tys. euro od Lidla: Tło sytuacji
Jak donosi holenderski magazyn biznesowy „Quote”, bezpośrednią przyczyną zwolnienia było oskarżenie kierownika o manipulowanie godzinami pracy podwładnych. Lidl zarzucił mu, że przepracowane godziny były rzekomo oznaczane w systemie jako „czarne”, czyli nieprzepracowane.
Były kierownik oddziału mający na koncie 17-letni staż pracy przyznał, że sporadycznie dokonywał zmian w czasie pracy. Wynikało to wyłącznie z błędów technicznych oraz brakujących godzin rozpoczęcia i zakończenia pracy przez pracowników.
Zmiany, jakich dokonywał nie były celowe i nie miały oznak oszustwa. Mimo to niemiecka sieć zdecydowała się na natychmiastowe zwolnienie dyscyplinarne. Co ciekawie, zarzuty wobec mężczyzny zostały rozpowszechnione na wewnętrznym komunikatorze firmowym, czyli zostały upublicznione.
Co orzekł sąd w sprawie zachowania Lidla?
Sąd w Rotterdamie uznał argumentację Lidla za całkowicie bezpodstawną. W ocenie sądu, nagłe zwolnienie pracownika z 17-letnim stażem było zbyt drastycznym posunięciem – wystarczyłoby oficjalne ostrzeżenie.
Efektem decyzji sądu jest to, że Lidl został zobowiązany do wypłaty odszkodowania w łącznej kwocie ponad 170 000 euro. Na tę kwotę składa się 100 000 euro czystego odszkodowania i odsetki. Dodatkowo sąd nakazał Lidlowi opublikowanie oficjalnego sprostowania na wewnętrznym czacie grupowym, gdzie wcześniej krążyły oskarżenia wobec kierownika. Zwolniony mężczyzna ostatecznie przyjął wypowiedzenie i nie zdecydował się na powrót do firmy.
Jak kończą się podobne sprawy - lekcja dla wielu Polaków
Opisywany wyrok z Holandii jest dosyć wyjątkową sytuacją. Tak wysokie odszkodowania w realiach niemieckich lub holenderskich należą do rzadkości. Dla wielu Polaków zatrudnionych w Niemczech to jednak istotna lekcja z zakresu prawa pracy.
W Niemczech pracownicy również mają prawo kwestionować zwolnienia dyscyplinarne. Trzeba jednak pamiętać, że według wytycznych Federalnego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, wygrany proces w Niemczech rzadko kończy się gigantyczną odprawą. Najczęściej skutkuje on nakazem kontynuowania stosunku pracy lub skromniejszą ugodą.
Przykładowo, w 2021 roku Sąd Pracy Okręgu w Monachium uznał dyscyplinarne zwolnienie za nieważne w analogicznej sprawie. Choć niemiecki sąd potwierdził zasadę, że celowe fałszowanie ewidencji czasu pracy jest podstawą do natychmiastowego zwolnienia, to pracodawca musi dysponować niezbitymi dowodami. Jeśli uchybienia wynikają z błędów systemu, pracownik w sądzie stoi na wygranej pozycji, a jego stosunek pracy zostaje podtrzymany.
Dziękujemy, za przeczytanie tego tekstu. Jeśli doceniasz publikowane przez nas treści, dodaj nas do preferowanych źródeł w Google.
Zdjęcie: steho – depositphotos.com
