Muzyczny świat żegna legendę
Szok, niedowierzanie, sceptycyzm, takie emocje towarzyszyły wczoraj nie tylko dziennikarzom, ale przede wszystkim fanom Davida Bowiego, gdy media poinformowały o jego śmierci. Wszak ósmego stycznia muzyk obchodził swoje 69. urodziny, z okazji których wydał kolejny album, jak się okazało, ostatni w swoim życiu. Artysta od dłuższego czasu zmagał się z chorobą nowotworową.
Serwisy informacyjne, ale przede wszystkim portale społecznościowe zalewa fala komentarzy po śmierci artysty: „Spoczywaj w pokoju” pisał Foo Fighters, „Jest to smutne David Bowie odszedł. Składam kondolencje rodzinie Bowiego. „Changes” Bowiego i utwory Ziggy’ego były dla mnie główną inspiracją” wspominał na swoim profilu Gene Simmons, „Żegnaj Major Tom. Nie mam słów. Spoczywaj w pokoju David, kolejny bohater, o którym będziemy pamiętać” można przeczytać na oficjalnej stronie Courtney Love, zespół Queen dodawał: „To nasz ostatni taniec…”.
Szedł przed nami, zawsze musieliśmy go trochę gonić, zastanawiać się co wymyślił. Jak niezwykle żył, jak niezwykle tworzył, tak niezwykle się z nami pożegnał – wspominał w jednym z wywiadów dziennikarz radiowej Trójki Piotr Metz.
Faktycznie David nie raz zaskakiwał, przez co nie bez powodu przylgnęły do niego takie określenia jak: guru awangardy, ikona muzycznej i obyczajowej rebelii, artysta wszechstronny. Niektórzy mówili o jego dziwności, odmienności, fascynacji teatrem i aktorstwem, ale wszyscy jednogłośnie stwierdzają, że był jednym z najważniejszych artystów: Przez 50 lat nie nagrał nigdy płyty, która byłaby kopią czegoś. On wyprzedzał to, co za kilka lat powiedział świat muzyczny – wspominał dziennikarz muzyczny i prezenter Programu Trzeciego Polskiego Radia Piotr Stelmach.
Jak każdy człowiek zaliczał lepsze i gorsze momenty w życiu, popadając ze skrajności w skrajność, coraz częściej sięgał po narkotyki, które doprowadzały go do halucynacji, wtedy też zaczął interesować się czarną magią, która z czasem przerodziła się w obsesję na punkcie III Rzeszy, wtedy też okrzyknął Hitlera pierwszą gwiazdą rocka.
2000 rok przyniósł artyście ogromne zmiany. Po narodzinach córki znowu stał się przykładnym mężem i ojcem.
Nie ma chyba osoby, która nie potrafi zanucić: „Let’s Dance”, „China Girl” czy „Heroes”. W swojej karierze muzycznej zaśpiewał m.in. z Qeenem czy Tiną Turner. Pomagał ratować karierę Lou Reeda czy Iggy Popa. Odszedł w otoczeniu najbliższych.