Najsmutniejsze miasto w Europie

· Autor:
Najsmutniejsze miasto w Europie
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

Do Haltern am See, miasta liczącego 40 tyś. mieszkańców, przybyły setki dziennikarzy. Mieszkańcom miasta zadaje się tysiące pytań, podczas gdy w ich sercach panuje smutek i krążące w głowie pytanie „Dlaczego?”.

Dlaczego 16 uczniów i uczennic oraz dwie młode nauczycielki z Haltern zginęli w katastrofie lotniczej we francuskich Alpach? To pytanie nieustannie zadają sobie rodziny, koledzy i przyjaciele ofiar.

Dzień po katastrofie ulica prowadząca do gimnazjum im. Josepha Koeniga była zastawiona wozami transmisyjnymi niemieckich, europejskich i światowych stacji radiowych i telewizyjnych. Teren gimnazjum, z którego wyruszyła grupa niemieckich uczniów jest teraz dla publiczności niedostępny.

Z jednej strony dziennikarze, redaktorzy, kamerzyści, z drugiej zaś rodziny, przyjaciele, znajomi ofiar katastrofy. Razem w tym tragicznym momencie trzymają się za ręce, obejmują się nawzajem, a po policzkach spływają im gorzkie łzy. Niektórzy nieruchomo wpatrują się w płomienie świec i zniczy, inni klękają, żeby złożyć kwiaty i zapalić jedną z licznych świeczek na schodach prowadzących do wejścia głównego.

Ludzie przychodzą i odchodzą z opuszczonymi głowami i zaczerwienionymi oczami. Przez całą noc nawet oka nie zmrużyłam, mieszkanka Haltern mówi do mikrofonu włoskiego dziennikarza. Uczeń ze starszej klasy odpowiada na pytania grupy dziennikarzy telewizyjnych: Tak, znałem niektóre z ofiary katastrofy. Wszyscy jesteśmy zszokowani.

Jestem dyrektorem tej szkoły. To ja wysłałem tę grupę w podróż, mówi dziennikarzom Dyrektor szkoły Ulrich Wessel. Wraz z władzą miejską zadbał o to, aby rodziny ofiar, przyjaciele zostali otoczeni troskliwą opieką 50 duchownych i psychologów.

Na konferencji prasowej w Ratuszu Miejskim dyrektora wspierają minister edukacji Nadrenii Północnej-Westfalii Sylvia Loehrmann, burmistrz Bodo Kimpel i radny miejski Cay Sueberkrueb. Pani minister sama jest z zawodu nauczycielką: Nie możemy nikomu odebrać żałoby. Możemy ją tylko dzielić, mówi.

Dziennikarze zalewają dyrektora szkoły falą osobistych pytań, m.in jak przyjął tę straszną wiadomość, co czuł przekazując tę wiadomość rodzinom ofiar, czy czuje się odpowiedzialny za tragedię…

Gimnazjum im. Josepha Koeniga jest szkołą europejską. Międzynarodowość i wymiany szkolne są jej znakiem firmowym. Jak będzie dalej? Dyrektor nie jest w stanie powiedzieć: Samoloty są ciągle jeszcze najbezpieczniejszymi środkami lokomocji, jakie mamy, tłumaczy, jakby czuł się odpowiedzialny za to co się stało.

Dyrektor Wessel w czasie tragedii znajdował się na sympozjum, gdy poproszono go o natychmiastowy kontakt telefoniczny. Jeszcze nic nie było pewne. W pierwszej chwili myślał, że to nie ten samolot, że to na pewno jakiś inny i że uczniowie na pewno spóźnili się na lotnisko i polecieli następnym. Po chwili, otrzymał potwierdzenie o całej 18-osobowej grupie, która znajdowała się na liście pasażerów.

Moment z rodzinami ofiar był jak sam mówi najtrudniejszą chwilą w całej jego karierze pedagogicznej.

W naszej szkole śmiech zniknął na zawsze, stwierdza dyrektor szkoły w obecności prasy. Ludzie muszą najpierw przeżyć ten dzień, potem drugi i następne. Ważne jest, że nikt nie został pozostawiony samemu sobie. Wystarczy spojrzeć na liczne maile z wyrazami współczucia, jakie miasto i szkoła otrzymują z całego świata, mówi dyrektor, Są one od ludzi, którzy nigdy nie mieli kontaktu z naszą szkołą. Również obecność mediów zaliczam do tego grona. Nie uważam, że obecność prasy jest równoznaczna z pogonią za sensacją. Wiem, że przyjechaliście tutaj w imieniu waszych czytelników i widzów, którzy też są wstrząśnięci tym, co się stało.

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
München, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie