Nie wiadomo do końca ile osób jest hospitalizowanych, ale kliniki w Berlinie już odwołują operacje

· Autor:
Nie wiadomo do końca ile osób jest hospitalizowanych, ale kliniki w Berlinie już odwołują operacje
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

Władze poszczególnych landów i rząd federalny ustaliły, że w przyszłości będą podejmowane bardziej szczegółowe analizy częstości hospitalizacji w Niemczech. Powodem tego jest chęć otrzymywania zdecydowanie bardziej rzetelnych i zgodnych z prawdą informacji na temat stanu pandemii w kraju.

Prezes Instytutu Roberta Kocha (RKI) Lothar Wieler podczas piątkowej konferencji powiedział, że "całe Niemcy to obecnie jedna wielka epidemia". Z tego powodu nie ma możliwości, aby uniknąć wprowadzania bardziej rygorystycznych obostrzeń, jeśli pandemia przynajmniej w pewnym stopniu ma zostać ograniczona.

Krytyka pomysłu dot. raportowania wskaźnika hospitalizacji

Rządy federalne i stanowe podjęły już w tym kontekście ważną decyzję. W przyszłości w Niemczech będą obowiązywać nowe wartości alarmowe dla restrykcji, oparte na tzw. wskaźniku hospitalizacji (określanym niekiedy również jako częstość hospitalizacji). Po zaledwie kilku godzinach od ogłoszenia tych planów pojawiła się potężna krytyka.

Największy problem ma dotyczyć opóźnień w raportowaniu. Wskaźnik ten jest znacznie wyższy niż np. w przypadku nowych zakażeń, na temat których informacje pojawiają się każdego dnia. Nie chodzi o kilka dni w odniesieniu do nowych infekcji w kraju, ale o maksymalnie dwa tygodnie i więcej.

Największe znaczenie dla częstości hospitalizacji wcale nie ma rzeczywisty czas hospitalizacji, ale dzień ostatniego testu na obecność koronawirusa. Jak powszechnie wiadomo, pomiędzy nimi może być wiele dni. Każdy, kto jednego dnia został przyjęty do szpitala, ale pozytywny wynik uzyskał dziewięć dni temu, nie znajdzie się w raporcie hospitalizacji RKI. W ten sposób może dojść do niedoszacowania rzeczywistego systemu ochrony zdrowia nawet o 80%.

Coraz gorsza sytuacja berlińskich szpitali, które odwołują zabiegi

Czwarta fala pandemii koronawirusa wywiera coraz większą presję na berlińskie kliniki. Ze względu na rosnącą liczbę przypadków zakażeń we wszystkich szpitalach odkładane jest planowane leczenie pacjentów. W niedzielę lekarze z przychodni DRK i szpitali kościelnych potwierdzili, że i oni wstrzymają wiele operacji na najbliższe tygodnie.

Dyrektor zarządzający Berlin Hospital Society (BKG) Marc Schreiner powiedział: 

Obecnie berlińskie szpitale muszą odwoływać wszystkie zabiegi, ponieważ pracują w pełni w trybie kryzysowym. Nie można już zapobiegać gwałtownemu wzrostowi liczby pacjentów na oddziałach intensywnej terapii w ciągu najbliższych kilku dni i tygodni - dodał.

W weekend w berlińskich szpitalach leczono łącznie 600 osób zakażonych koronawirusem, z czego 176 na oddziale intensywnej terapii – liczba ta rośnie z dnia na dzień od tygodni. Wykorzystanie dostępnych łóżek intensywnej opieki przez pacjentów COVID-19 wynosi 17,6%. Niecały rok temu prawie 1100 berlińczyków przebywało w szpitalach z powodu koronawirusa, a 293 z tych przypadków leczono na oddziałach intensywnej terapii, co oznaczało, że ​​24% łóżek było zajętych. Jednak, jak pokazują liczby, rok temu dostępnych było około 1200 łóżek intensywnej opieki, prawie o 200 więcej niż obecnie.

Źródło: focus.de , tagesspiegel.de/ Zdjęcie: depositphotos.com, autor: vilevi

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Informacje o publikacji
Berlin, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie