Niemcy już i tak sporo zarabiają, ale na tym nie koniec
Dyskusje na temat wprowadzonego w Niemczech minimalnego wynagrodzenia wysokości 8.50 Euro za godzinę mocno rozgrzały emocje. Co dziwne, nie w samych Niemczech. Chociaż i tam wiele kancelarii prawnych wprowadziło usługę: podpowiemy ci jak uniknąć płacenia wymaganej prawem stawki. Ta decyzja niemieckiego rządu większe emocje wywołała w krajach kooperujących z Niemcami, w tym w Polsce. Gdyż jak zawsze w takich przypadkach, niejasności pozostawia interpretacja przepisu. Co się dzieje, gdy polski pracownik wykonuje część pracy w Niemczech. Jak mu płacić? Problem nie jest rozstrzygnięty do dziś.
Skutkiem ubocznym jest dyskusja w Polsce, na temat godziwej płacy za godziwą prace a nie na zasadzie – pracodawca udaje, że płaci a pracownik udaje, że pracuje.
W Hesji i w Hamburgu najwięcej
8,50 euro na godzinę to stawka najniższa. Średnie zarobki w Niemczech są dużo wyższe, i jak pokazuje tamtejszy rocznik statystyczny, zróżnicowane nie tylko ze względu na wykształcenie i rodzaj wykonywanej pracy, lecz również ze względu na miejsce zamieszkania. Dysproporcje widać wyraźnie w podziale na landy i miasta na prawach kraju związkowego (Brema, Berlin i Hamburg).
Oto jak kształtują się średnie zarobki brutto za godzinę w 2014 r. w sektorze produkcyjnym i sektorze usług (wartości podawane są w euro za godzinę):
Dziesięć/dziesięć/dziesięć
Jednakże średnia płaca to określenie bardzo mylące. Z wydanego w połowie ubiegłego roku raportu OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju z siedzibą w Paryżu) wynika, że z roku na rok rosną nożyce płacowe między najbogatszymi a tymi zarabiającymi najmniej.
Najbogatsze 10% społeczeństwa zarabia 10 razy więcej niż najuboższe 10% ludzi – to dane po analizie zarobków i kosztów życia w 34 najlepiej rozwiniętych gospodarkach świata. Idąc dalej tym tropem – 62 najbogatszych ludzi świata posiada więcej, niż cała reszta populacji – to dla odmiany wyliczyli pracownicy organizacji humanitarnej Oxfam.
Politycy, w tym niemieccy, nie pochwalają takiej sytuacji. Rozwiązanie problemu widzą w likwidacji tzw. rajów podatkowych oraz w konieczności podniesienia podatku dla najbogatszych. Nie wszyscy jednak podzielają to zdanie twierdząc, że biedy nie zwalczy się zabierając zyski najbogatszym.
Faceci mają się lepiej, o 15%
Bo tyle właśnie, przeciętnie, mężczyzna zarabia więcej nawet piastując to same stanowisko i mając takie same wykształcenie jak kobieta. Ta bowiem wpada w Genderowe pułapki takie jak szklany sufit czy przylepienie do podłogi.
W praktyce oznacza to brak możliwości awansu na najwyższe, najlepiej opłacane stanowiska. Pewnie dlatego Bundestag w ubiegłym roku ustalił 30% parytet dla kobiet w radach nadzorczych. Skąd pomysł na takie prawo? Otóż poziom zatrudnienia kobiet w radach nadzorczych i zarządach niemieckich spółek jest bardzo niski, bo w granicach 5,5%. I nic nie wskazuje, że to się szybko zmieni. Bo prawo prawem, ale niedostosowanie się do nie go nie przewiduje żadnych kar. Firmy tłumaczą się, że nie mogą znaleźć kandydatek z odpowiednimi kwalifikacjami. Korzystają z furtki, że jeżeli nie uda się znaleźć przedstawicielki płci pięknej, miejsce w radzie pozostaje puste.
Na drugim biegunie są kobiety „przylepione” do najniżej opłacanych zawodów: opiekunki osób starszych, przedszkolanki, sprzątaczki, kucharki. Dla wielu z nich wskoczenie w próg 8,5o euro na godzinę to finansowe błogosławieństwo.
Niepewne formy zatrudnienia
W 2013 roku prawie 40% mieszkańców Niemiec pracowało w ramach nietypowych form zatrudnienia: tymczasowo, w niepełnym wymiarze godzin, na własny rachunek. Osoby zatrudnione w ten sposób zarabiają 16% mniej na godzinę niż ich koledzy, pracujący na etatach.
W latach 2003 - 2013 zmieniła się w Niemczech struktura zatrudnienia: znacznie więcej osób jest zatrudnionych w ramach tzw. mini-job. Liczba pracujących w taki sposób wzrosła z 5,6 mln do 7,7 mln osób.
„Nietypowy stosunek pracy” w przeciwieństwie do typowego czyli etatu, nie daje pracownikowi poczucia stabilizacji.
Niepewne miejsca pracy zwane są w Polsce zatrudnieniem „śmieciowym”. Rozbieżności, ile osób jest tak zatrudnionych, są spore. Najmniejsza liczba to niemal 2 miliony osób. Związkowcy z OPZZ twierdzą wręcz, że sytuacja ta dotyczy 5 mln pracowników czyli co drugiego zatrudnionego, doliczają bowiem również osoby, zatrudnione przez agencje pracy tymczasowej. Na pewno jednak w Polsce problem dotyczy młodych osób. Bez etatu, i bez szans na stałe zatrudnienie w najbliższym czasie, pracuje 1/3 osób w wieku od 21 do 25 roku życia.
W kierunku happy endu
Dysproporcje płacowe, niepewność zatrudnienia czy duże rozwarstwienie między bogactwem a biedą to na pewno są tematy, których politycy nie odłożą ad acta. Dobrą wieścią jest to, że światowa gospodarka ma się całkiem dobrze, a niemiecka – bardzo dobrze. Odnotowano tam bowiem najwyższy od zjednoczenia Niemiec poziom zatrudnienia – pracę ma 43 miliony a bez niej zostaje mniej niż 2 mln. Nigdy jeszcze w historii Niemiec liczba bezrobotnych nie spadała poniżej 2 mln, co jest bardzo dobrym wynikiem.
Skoro jest dobrze, może być jeszcze lepiej, twierdzą niemieccy politycy, szczególnie z lewej strony sceny politycznej. I już teraz postulują, by w najbliższym czasie podnieść minimalną płacę do 10 euro za godzinę.
Jolanta Reisch-Klose
Zdjęcie: CC BY 2.0, flickr.com, autor: FuFu Wolf, URL: www.flickr.com/photos/fufuwolf/6748965761