Niemcy: Po 143 latach powiedzieli dość. Zwolnili wszystkich pracowników
Słynny niemiecki producent przetworów mięsnych, firma Halberstädter Konserven GmbH (znana jako Halko), całkowicie kończy działalność. Próby uratowania przedsiębiorstwa nie przyniosły pożądanych rezultatów.Problemy producenta trwały od dawna. W czerwcu ruszyło oficjalne postępowanie upadłościowe. Wierzyciele poszli firmie na rękę i zgodzili się na ustępstwa, ale ratunek okazał się niemożliwy.
Jak przekazał zarządca masy upadłościowej, na przeszkodzie stanęły zaległości inwestycyjne, które sięgają wielu lat wstecz. Firma nie była w stanie dostosować infrastruktury do dzisiejszych wymogów rynkowych. Nieruchomość wraz z halami wraca do rodziny dawnych właścicieli. Przyszłość marki „Halberstädter Würstchen” stoi pod znakiem zapytania.
Pracownicy bez pensji i wsparcia z urzędu
Dla załogi zamknięcie firmy oznacza ogromny kryzys finansowy. Część ze 150-osobowego zespołu objętego upadłością znalazła nowe zatrudnienie, jednak wielu byłych pracowników zostało bez środków do życia.
Ludzie od miesięcy czekają na zaległe wynagrodzenia za maj. Problem potęguje opóźnienie ze strony Federalnej Agencji Pracy (Bundesagentur für Arbeit), która wciąż nie wypłaciła im należnego świadczenia z tytułu niewypłacalności pracodawcy (Insolvenzgeld).
Zobacz także 👉 Pracodawca ogłasza upadłość. Co wtedy dzieje się z pracownikami?
Ponad wiek tradycji znika z rynku
Upadek Halko to cios w niemiecką tradycję kulinarną. Dzieje marki sięgają 1883 roku, kiedy w miejscowości Halberstadt ruszyła pierwsza produkcja. W 1896 roku rzeźnik Friedrich Heine wpadł na pomysł zamknięcia kiełbasy w puszce i pasteryzacji jej, tworząc produkt znany w całym kraju.
Po II wojnie światowej i nacjonalizacji w 1948 roku zakład funkcjonował w NRD jako państwowy kombinat VEB Halberstädter Fleischwaren. W 1992 roku firmę przejęła rodzina Nitsch, która kontynuowała produkcję aż do bankructwa.
Trudny czas dla niemieckiego biznesu. Presja cenowa i rosnące koszty
Zamknięcie Halberstädter Konserven wpisuje się w szerszy kryzys niemieckiej branży spożywczej (Lebensmittelindustrie). Według danych instytutu badawczego IWH z Halle oraz Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), małe i średnie zakłady produkcyjne zmagają się z potrójnym obciążeniem: drastycznym wzrostem cen energii, droższymi surowcami oraz ostrą presją cenową ze strony dyskontów handlowych (takich jak Aldi czy Lidl).
Z podobnymi problemami finansowymi w Niemczech mierzyły się ostatnio także inne firmy z wieloletnią tradycją, m.in. dostawca foteli samochodowych Recaro, sieć domów towarowych Galeria Karstadt Kaufhof czy znane marki odzieżowe.
Tradycyjne manufaktury i zakłady bez ogromnego kapitału na modernizację przegrywają walkę z kosztami prowadzenia działalności w Niemczech.
Dziękujemy za przeczytanie tego tekstu. Jeśli doceniasz publikowane przez nas treści, dodaj nas do preferowanych źródeł w Google.
Zdjęcie: industrieblick – stock.adobe.com
