Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Niemiecka płaca minimalna – zmora polskich przewoźników

Avatar użytkownika MayaJ
Zgodnie z najnowszą niemiecką ustawą płaca minimalna za zachodnią granicą jest jednakowa dla wszystkich pracowników i wynosi 8,50 Euro za godzinę. Jedni się cieszą, inni wręcz przeciwnie. Sprawa płacy minimalnej stała się nocnym koszmarem dla właścicieli polskich firm przewozowych. Polscy politycy wyruszają na rozmowy z niemieckim rządem, właściciele firm składają sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Jak zakończy się ta sprawa?

Kiedy 1 stycznia bieżącego roku w życie wchodziła ustawa dotycząca ujednolicenia stawki płacy minimalnej w Niemczech, nikt się chyba nie spodziewał, że wokół tematu rozpęta się prawdziwa burza, a jej przyczyną będą Polacy, a dokładniej polscy przewoźnicy.

O co ta cała afera? Polscy przewoźnicy w potrzasku

Wraz z nowym rokiem kalendarzowym, wielu Niemców i Polaków pracujących za granicą, otrzymało wzrost wynagrodzenia, a to za sprawą nowej ustawy, która mówi o tym, że od 1 stycznia 2015 roku w Niemczech obowiązywać będzie ustawa wprowadzająca, z małymi wyjątkami, obowiązkową, jednolitą stawkę minimalną, wynoszącą 8,50 Euro za godzinę.

Na tę wiadomość szybko zareagowali polscy przewoźnicy, którzy zastanawiali się, w jaki sposób będą wypłacane ich honoraria, czy za przejazd niemieckimi autostradami i pracę na terenie Niemiec będą otrzymywać wynagrodzenie w złotówkach czy w euro? Właściciele polskich firm transportowych z niepokojem patrzą w przyszłość wiedząc, że jeśli będą musieli wypłacić kierowcom wynagrodzenie w euro to mocno nadszarpnie ono ich budżet, bo koszty związane z utrzymaniem pracownika mogą wzrosnąć nawet o 30 procent. Wzrost wypłacania pensji może, w wielu przypadkach, prowadzić do nierentowności holdingu, zwolnień pracowników, a w najgorszym wypadku zamknięcia firmy.

O ile firmie uda się przetrwać to pozostaje pytanie czy „podoła” biurokracji. Niemieckie przepisy o płacy minimalnej wymagają również spełnienia szeregu wymogów informacyjnych. Czego między innymi będą dotyczyły te informacje?

Właściciel polskiej firmy transportowej będzie zobowiązany do przesłania, do urzędu celnego w Kolonii informacji dotyczącej terminu, w jakim pracownik danej firmy będzie przebywał na terenie Niemiec. Co więcej, informacja ta musi być napisana w języku niemieckim i tutaj pojawia się kolejny problem i konieczność zatrudnienia odpowiednio wykwalifikowanych osób, a w przypadku większych firm stworzenie odpowiednich działów informacyjnych, ponieważ dane dotyczące przebywania kierowcy na terenie Niemiec muszą być przechowywane w siedzibie firmy, a nie u kierowcy. Reasumując: w obliczu zwolnień i szukania oszczędności zajdzie konieczność zatrudnienia nowych osób.

Dzisiaj polscy przewoźnicy, którzy wysyłają swoich kierowców do Niemiec są pełni obawy, czy kierowca nie zostanie zatrzymany, a pracownicy służby celnej zarzucą właścicielom niedopełnienie obowiązków informacyjnych, za co grozi kara do 30 tyś. euro. Problem nie polega na tym, że właściciele polskich firm transportowych nie dopełniają obowiązków, ale błąd może pojawić się z niewiedzy, braku umiejętności wypełniania dokumentów.

Polscy przewoźnicy

Polscy przewoźnicy są zdania, że niemiecka ustawa w znacznym stopniu narusza porządek prawny (ustawa o niemieckiej płacy minimalnej narusza swobodę świadczenia usług, o której mówi artykuł 56. Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz jest niezgodna z kilkoma unijnymi rozporządzeniami dotyczącymi dostępności do usług autokarowych i autobusowych), którego podłoże jest w traktatach europejskich, dlatego zdecydowali się na złożenie pozwu zbiorowego, który wpłynął już do Trybunału Konstytucyjnego. Z informacji przekazanych przez adwokata polskich przewoźników wynika, że podpisy pod skargą złożyło 12 firm transportowych z Polski, jedna firma z Austrii i jedna z Węgier.

25 marca polscy, rumuńscy, litewscy, czescy, węgierscy przewoźnicy pikietowali w Brukseli przeciwko płacy minimalnej. Z protestującymi przed budynkiem Parlamentu Europejskiego z przewoźnikami pikietowali europosłowie: Bogusław Liberadzki, Janusz Zemke, Tomasz Poręba, Kosma Złotowski, Elżbieta Łukacijewska, Tadeusz Zwiefka oraz Janusz Korwin-Mikke.

Zdanie niemieckiej strony

Z początku niemieccy politycy byli jednogłośni i jednomyślni uważając, iż płaca minimalna powinna dotyczyć również kierowców zagranicznych firm spedycyjnych, przejeżdżających tranzytem przez Niemcy: W wyniku działań polskiego rządu Niemcy zawiesiły stosowanie wymogu MiLoG dla tranzytu, a Komisja Europejska prowadzi obecnie postępowania na temat zgodności niemieckich regulacji z prawem unijnym – wyjaśnia Jan Masalski z Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie.

Z najnowszych informacji wynika, że do końca tego tygodnia Komisja Europejska ma zając stanowisko w sprawie niemieckiej płacy minimalnej: Przeciwko tym regulacjom zaprotestowało już 17 państwa Wspólnoty. Musimy jak najszybciej podając decyzję w tej sprawie – wyjaśnia Europejska Komisarz do spraw Rynku Wewnętrznego i usług Elżbieta Bieńkowska.

Na stronie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju możemy przeczytać, że do czasu wyjaśnienia sprawy administracja Niemiec nie egzekwuje nowych przepisów wobec operacji tranzytowych realizowanych przez terytorium Niemiec.

To nie koniec problemów…

Jakby tego było mało polskim przewoźnikom kłody pod nogi rzucają też inne kraje europejskie – Hiszpania i Włochy, które wzorem Niemiec także chcą wprowadzić stawkę minimalną. W zeszłym tygodniu Francja złożyła projekt dotyczący jednolitej stawki płacy minimalnej, która ma wynieść 9,61 Euro za godzinę.

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się