Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Niemieckie koncerny motoryzacyjne zgarniają dużą kasę, ale ich mali partnerzy upadają

Avatar użytkownika Redakcja MyPolacy
Skutki pandemii koronawirusa są szczególnie dotkliwe w przypadku małych dostawców. Ze względu na brak chipów i wysokie ceny surowców, wielu z nich jest zmuszonych ogłosić upadłość, a producenci samochodów, tacy jak BMW, Daimler czy Volkswagen świętują rekordowe zyski ze sprzedaży. Rozwiązanie tej nierównowagi jest trudnym zadaniem.

Sytuacja wielu niemieckich producentów jest bardzo trudna, a w niektórych przypadkach doprowadziła do końca działalności. Takie firmy, jak A-Kaiser GmbH, Heinze Group czy Henniges Automotive nie wytrzymały presji, a światowy niedobór półprzewodników i wysokie ceny surowców ograniczyły ich sprzedaż i zmusiły do zakończenia działalności.

Upadłość małych dostawców i wysokie marże producentów

Adwokat Rolf Hünermann, który jako partner we frankfurckim biurze kancelarii Reed Smith LLP reprezentuje przeżywające trudności firmy średniej wielkości wskazał, które firmy są najbardziej narażone na ryzyko upadłości. 

W szczególności dotyczy to małych dostawców, których roczna sprzedaż kształtuje się na poziomie od 50 do 200 milionów euro - powiedział.

Sytuacja zagrażająca istnieniu wielu dostawców ma jednak niewielki wpływ na producentów samochodów, przez co prawie nie można mówić o efekcie domina. Chociaż producenci samochodów są również zirytowani stagnacją, a czasem spadkiem sprzedaży, obecnie odnotowują akceptowalne zyski. W rzeczywistości zwrot ze sprzedaży w BMW, Daimler i Volkswagen ponownie osiąga rekordowy poziom po dziewięciu miesiącach roboczych.

Rzekomy paradoks ekonomiczny jest jednak dość łatwy do wytłumaczenia. Z jednej strony firmy podnoszą ceny swoich pojazdów, natomiast z drugiej wszystkie dostępne półprzewodniki są traktowane priorytetowo w luksusowych pojazdach, takich jak auta klasy S.

Wezwanie do solidarności

Zdaniem Hünermanna wpływ na obecną sytuację ma również fakt, że rynek jest podzielony, a niemal codziennością stały się problemy strukturalne w postaci np. różnic w umowach. W końcu dostawcy musieliby stale zobowiązywać się do zapewnienia dostępności materiałów i personelu, aby uniknąć awarii dostaw i roszczeń odszkodowawczych. Z drugiej strony, umowne zobowiązanie producentów samochodów do przyjęcia określonych ilości dostaw jest raczej luźne. „Brakuje tutaj zaangażowania”, wyjaśnia Hünermann.

Kai Bliesener, specjalista IG Metall, który specjalizuje się w kwestiach dotyczących dostawców twierdzi, że "w celu zrekompensowania braku równowagi niezbędne jest dostosowanie relacji między producentami z dostawcami". Mali dostawcy nie są w stanie poradzić sobie z taką eksplozją kosztów. Oprócz strat w sprzedaży związanych z niedoborem chipów, które w niektórych przypadkach sięgają ponad 30%, oraz gwałtownie rosnących cen metali przemysłowych, takich jak miedź, cynk i aluminium, przejście na silniki elektryczne będzie również obciążeniem dla dostawców.

Podobne spojrzenie na obecny problem ma wielu przedstawicieli średniej wielkości dostawców. Dyrektorzy zarządzający stowarzyszeń branżowych zajmujących się niemieckim przemysłem sprężynowym, wysłali list do firm samochodowych Volkswagen, Daimler i BMW, w którym wezwali m.in. do zamawiania tylko wiążących ilości dostaw ze względu na groźbę "znacznego zakłócenia w łańcuchach dostaw". Dostawcy dzięki temu skuteczniej mogą planować produkcję.

Źródło: focus.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: lumendigital

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się