„Nigdy tu nie wrócę”. Relacja osoby pracującej przy zbiorze truskawek i szparagów w Niemczech

· Autor:
„Nigdy tu nie wrócę”. Relacja osoby pracującej przy zbiorze truskawek i szparagów w Niemczech
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

Młoda Rumunka stoi przed farmą truskawek i szparagów w Dolnej Saksonii, i łamiącym się głosem mówi: „Nigdy tu nie wrócę”. Żniwa w Niemczech jeszcze się nie skończyły, ale Ancuta chce już wracać do domu. Podobnie wielu jej rodaków, którzy czują się oszukani. Dlaczego?

Dramat Ancuty i innych rumuńskich pracowników w Niemczech

Podobnie jak wielu Rumunów, Ancuta regularnie przyjeżdża do Niemiec, by zarabiać pieniądze. W Niemczech łatwiej o pracę niż w Rumunii, a i stawka godzinowa jest lepsza. Kiedy w Niemczech obowiązuje ustawowa płaca minimalna w wysokości 9,35 euro za godzinę, w Rumunii to zaledwie 2,81 euro za każdą przepracowaną godzinę. Ancuta często zatrudnia się przy zbiorach warzyw i owoców. Tak było i w tym roku. Jednak już po miesiącu pracy 21-latka chce opuścić farmę truskawek i szparagów, na której pracuje i wrócić do domu. Podobnie jak około 40 innych Rumunów. Są oni niezadowoleni z warunków pracy (brak umowy o pracę) i obawiają się, że niemiecki pracodawca nie wypłaci im pieniędzy za ciężką pracę. Dlatego od kilku dni przestali pracować i czekają na swoje wynagrodzenie.

> Jak oszczędzać w Niemczech? 5 sposobów na więcej euro w kieszeni

Niemieccy pracodawcy często wykorzystują pracowników z Europy Wschodniej

Niestety takie sceny rozgrywają się na niemieckich farmach i plantacjach bardzo często. Dlatego kraje związkowe utworzyły poradnie i placówki, w których informują pracowników z Europy Wschodniej o ich prawach na niemieckim rynku pracy.

Wielu z nich nigdy nie słyszało o płacy minimalnej. Akceptują niskie wynagrodzenie, ponieważ nie mówią po niemiecku, nie znają swoich praw i nie wiedzą z kim się skontaktować – mówi Polak Oskar Brabański z centrum doradczego Niemieckiej Konfederacji Związków Zawodowych (DGB).

Wraz ze swoim kolegą, Mariusem Hanganu (Rumunem) ku niezadowoleniu niemieckich rolników odwiedzają tamtejsze fermy i plantacje, rozdając pracującym tam osobom z zagranicy swoje wizytówki, oferując pomoc (przejrzenie umowy, odcinków z wypłaty i w przypadku naruszeń prawa skierowanie pracodawcy do sądu). Brabański zdradza, że praca wcale nie jest łatwa, ponieważ pracownicy z zagranicy często wykorzystywani, boją się dochodzić swoich praw, których efektem może być potrącenie z pensji lub zwolnienie.

> Nadgodziny w czasach koronawirusa. Czy Twój szef może Cię do nich zmusić?

Ciąg dalszy historii Ancuty

Kilka dni temu Ancuta została wezwana przez pracodawcę. Ona i jej rodacy otrzymali wynagrodzenie – 315 euro za cztery tygodnie ciężkiej pracy przy zbiorze truskawek i szparagów.

Pracodawca odliczył od wypłaty czynsz za wieloosobowy pokój, w którym mieszkała Ancuta i pobrał zaliczkę za artykuły spożywcze oraz ryczałt za przelot. Żaden z pracowników nie dostał kwitka z wypłaty, ale jasne jest, że pracodawca złamał prawo dotyczące płacy minimalnej, która obowiązuje również w przypadku pracy na akord (warunki pracy na akord muszą być zawarte w umowie o pracę. W przypadku umowy Ancuty napisane było „szczegóły dotyczące rozliczenia zostaną opublikowane na tablicy ogłoszeń i w biurze kadr”).

Kilka dni temu Ancuta wróciła do domu. To kosztowało ją 200 euro. Finał? Po miesiącu pracy w Niemczech Rumunka zarobiła 100 euro.

> Od 2021 roku trudniej o pracę w Anglii. Czy to zachęci Polaków do pracy w Niemczech?

Historię Ancuty i innych Rumunów pracujących na farmie truskawek i szparagów w Dolnej Saksonii opisał portal br.de.

Zdjęcie:123rf.com, udo72

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Informacje o publikacji
Hamburg, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie