Organiczna firma z Berlina łechce podniebienia naczelnych
Nowa organiczna restauracja typu fast food z centrum Berlina ma nadzieję, że przekona Niemców do odżywiania się tak zdrowo jak robią to goryle.Niedaleko przyczaił się mcdonaldowski Hamburglar, ale nie dorówna on Gorylowi.
Obecnie przykurzony mural przedstawiający podkradający hamburgery czarny charakter McDonalda to wszystko, co zostało po słynnym fastfoodzie na ruchliwej Friedrichstrasse.
Hamburglar nie został opuszczony tylko przez klowna Ronalda, burmistrza McCheese oraz ich osobliwego przyjaciela, fioletową kluchę Grimace. Przechodnie natomiast, zamiast ustawiać się w kolejki po Big Maki i powiększone porcje frytek, wolą tłoczyć się w sąsiednim barze, gdzie serwuje się pierwszorzędne wegetariańskie jedzenie.
Jako że w Niemczech szeregi nastawionych prozdrowotnie i proekologicznie konsumentów systematycznie puchną, Goryl - tak nazywa się nowa, designerska restauracja wegetariańska - ma nadzieję przyciągnąć ich do swoich lokali.
Przynajmiej jeden Niemiec przekonał się do Goryla na wielkim otwarciu restauracji w centrum Berlina w zeszłym tygodniu. Pochylony nad tacą zastawioną sałatką z rukoli, świeżo wyciśniętym sokiem, oraz specjalnością lokalu - sałatką warzywną na ciepło, z pełnoziarnistym makaronem i pikantnym sosem - Jan Vureng zaklina się, że na pewno tu wróci.
“Zdrowe, a przy tym smaczne” - mówi trzydziestolatek, dodając, że równie mocno jak jedzenie zachwyciła go stylowa atmosfera restauracji.
Ale chociaż stuprocentowo wegetariański Goryl nie mógł bardziej się różnić od stuprocentowo mięsnego McDonalda, 34-letni założyciel firmy Matthias Rischau żywi olbrzymi szacunek dla czerwono-żółtych barw Ronalda McDonalda - za generalną reformę menu w ostatnich latach na korzyść amatorów zdrowego trybu życia.
“McDonald dobrze reaguje na trendy, w ostatnim czasie stara się być bardziej odpowiedzialny społecznie” - powiedział Rischau na wielkim otwarciu 13 marca.
Rozczochrany Rischau, ze swoim zamiłowaniem do wegetarianizmu i ochrony środowiska, mógłby automatycznie zostać wliczony do szeregów zagorzałych przeciwników McDonalda. Wszechobecna sieć fastfoodów, która w samym Berlinie ma jakieś 50 restauracji, spotyka się z zażartym sprzeciwem w niektórych dzielnicach. We wrześniu 2007 otwarcie nowego lokalu w alternatywnej berlińskiej dzielnicy Kreuzberg spowodowało nawet uformowanie się grupy protestacyjnej, która nazwała się McWiderstand, czyli McOpór.
Rischau, który nie je mięsa od dziewięciu lat, powiedział że niechętnie podchodził do pomysłu pozwalania dzieciom na jedzenie fastfoodów - wtedy właśnie wpadł na pomysł stworzenia Goryla. Z myślą o dzieciach, Rischau otworzył pierwszy lokal spod szyldu Goryla - mały bar z przekąskami - w zachodniej dzielnicy berlina Charlottenburg w 2005 roku.
“Na początku przychodziły głównie kobiety, które chciały kupić coś zdrowego dla swoich małych dzieci. Wiele osób nie rozumiało w ogóle, o co nam chodzi” - wspomina.
Rischau, który jeszcze w tym roku planuje otworzyć w Berlinie kolejne lokale, marzy o rozpropagowaniu smacznej Gorylej kuchni wegetariańskiej i chrupiącego minimalizmu na całym świecie. Przyznaje też, że stara się stosować nieco korporacyjnej logiki McDonalda w swoim brzmiącym jak sprzeczność “naturalnym fast-foodzie”.
“Chcemy tworzyć markę. Chcemy wprowadzić system franczyzowy. Jeśli przedsiębiorca wkłada w coś cały swój wysiłek, jest większa szansa, że to zagra” - mówi Rischau.
Aby stworzyć rozpoznawalną markę, Rischau zatrudnił młodą firmę designerską ett la ben aby stworzyła logo odzwierciedlające prostotę menu Goryla. Koncept stojący za wyborem dań opiera się na inspiracjach dietą dziko żyjącego wielkiego naczelnego i tego, co zjadłby on w naturze: świeże produkty regionalne i warzywa, wszystko prawie bez cukru i tłuszczu.
Ale w miejskiej dżungli znalezienie szybko serwowanego zdrowego posiłku to prawdziwe wyzwanie; dlatego Rindschau zdecydował się ułatwić to zadanie ludziom którzy “i tak mają dość stresu w życiu”. Gdziekolwiek jest to możliwe, wszystkie składniki pikatnych zup Goryla oraz chrupiących sałatek pozyskiwane są od regionalnych producentów. Rischau podkreśla, że jest to element tego co nazywa kuchnią “naturalną” - nie “organiczną” - bo goryle w naturze żywią się tym, co dostępne najbliżej, tłumaczy “naczelny Goryl” Rischau.
W ciągu ostatnich kilku lat niemiecki McDonald wprowadził do swojego menu takie produkty jak: szalenie popularny napój bionade, delikatesowe dania z kurczaka i mleko organiczne - wszystko po to, aby zaspokoić zapotrzebowanie konsumenckie na bardziej organiczne jedzenie. Ale może to oznaczać poważne problemy logistyczne, mówi Schramm, bo mało prawdopodobne jest że pozycji McDonalda zagrożą hodowcy naturalnej żywności albo ambicje restauracji takich jak Goryl. “Mamy swoje własne cele” - podsumował z przekonaniem.
Możliwe, że nigdy nie uda się osiągnąć takiej sprawności przyjmowania i wydawania zamówień, jaką wypracował McDonald. Pierwsi klienci Goryla w centrum Berlina mieli pewne problemy z obsługą baru sałatkowego - fenomenu rzadko widywanego w kraju zdeklarowanych mięsożerców - a kasjerów frustrowała obsługa rozklekotanej wagi ważącej talerze wypełnione zdrową strawą. Jeden z klientów narzekał, że zupa jest ledwo ciepła.
Emiela Hondelinka, byłego kierownika McDonalda i obecnego gastronomicznego konsultanta Goryla, zastaliśmy, gdy w dniu otwarcia pracowicie uzupełniał zawartość baru sałatkowego lokalu. Zgodził się, że idea funkcjonowania restauracji raczej nie zagrozi pozycji fast foodowego giganta w najbliższej przyszłości.
“Przejście na kompletny wegetarianizm to prawdziwe kulinarne wyzwanie. Nie ograniczamy się tutaj do podawania mdłej zupy pomidorowej” - powiedział kurtuazyjny Holender Hondelink zza kontuaru sałatkowego baru. “Ale to właściwy koncept we właściwym czasie”.
www.gorilla-natuerlich.de
