Bycie uzależnionym. Dlaczego, po co, jak można z tego wyjść? Wywiad

· Autor:
Bycie uzależnionym. Dlaczego, po co, jak można z tego wyjść? Wywiad
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

Do rozmowy Pana Stanisława udało mi się nakłonić w drodze informacji, jaką znalazłem o organizowanych przez niego mityngach na MyPolacy.de. Rozmawiamy o nałogach, sposobie wychodzenia z nich oraz powodach, dla których ludzie w uzależnienie popadają.


Kamil: Trudne, czy łatwe - jakie wg. Pana jest wyjście z nałogu? 

Stanisław: Z uzależnienia wychodzi się prawie zawsze trudno, lub też nigdy. Wtedy zazwyczaj konczy sie to niestety śmiercią. Sam mam w rodzinie taki przypadek sprzed kilku tygodni. Na skutek nałogu alkoholowego odeszła bliska osoba, której nikt nie był w stanie pomóc. To bardzo smutne, ale nie ma na to stuprocentowego lekarstwa. Uważam, że wpadnięcie w nałóg następuje wprawdzie powoli, ale sukcesywnie i w pewnym momencie nie ma już odwrotu. We wspólnocie mówią o tym, że z kiszonego ogórka nie zrobisz juz świeżego. (Takie porownanie uzaleznionego z nieuzaleznionym). Wyjątek stanowią tu niektóre narkotyki, od których można uzależnić się stosunkowo szybko. Więc najlepsza rada to po prostu jak najdalej od wszelkich narkotyków (alkohol w to włączając - we wspólnocie NA alkohol uważany jest jako narkotyk). 


K: Głównym powodem wpadnięcia w nałóg jest…?

S: Najczęstszym powodem jest przede wszystkim nieradzenie sobie z emocjami, czy to z pozytywnymi czy też z negatywnymi. A powodu wymówek do zażywania uzależniony może mieć tysiące. Piszę to z autopsji.

Nie ma na świecie czegoś, co nie mogłoby być powodem do zażywania, picia alkoholu czy palenia. Zażywając zawsze też uważałem siebie jako kogoś lepszego, innego od reszty świata, namaszczonego, ba nawet wybranego w swoich najbardziej chorych wybujałych fantazjach przez jakiegoś boga, do tego by zażywać. Samo to świadczy o tym jaka niesamowicie skomplikowana jest choroba nałogu, jak to zostało określone; ciała, umysłu i duszy. 

Powiedzmy też sobie szczerze, że miliony ludzi na świecie ma problem z samotnością, rodziną, pracą, czy wieloma innymi przyziemnymi rzeczami, a jednak tylko część uzależnia się od narkotyków. Dla mnie ucieczka przed uczuciami był głównym motorem napędowym do zażywania. Narkotyk - w każdej postaci - był lekarstwem na wszystko.

Chcę jeszcze nadmienić, że ogromna ilość ludzi jest od czegoś uzależniona, ale w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy - lub nie chce się do tego przyznać. Zbieractwo, jedzenioholizm a także uzależnienie od cukru, seksoholizm i kilka innych, które w tym momencie nie przychodzą mi na myśl. Ostatnio dość popularne stało się uzależnienie od komputerów, smartfonów, hazardu, seksu, itp. 


K: Dlaczego człowiek nie chce sam przed sobą przyznać, że jest uzależniony? 

S: Przyznanie się do tego, ze jestem uzalezniony wiązało się u mnie z przyznaniem się do porażki, całkowitej porażki życiowej. A kto lubi sie przyznawac do klęski? Odpowiedź brzmiała zawsze: dam sobie radę, jeszcze nie jest tak źle, inni są w o wiele gorszej sytuacji, stracili już więcej ode mnie albo wszystko, a ja nie. 


K: I te wymówki okazały się błędnym kołem

S: Tak, bo dalej sam sobie wmawianiem, że mam jeszcze pracę; straciłem pracę - to mam jeszcze żonę. Po rozwodzie - jeszcze nie jest tak źle, bo mam mieszkanie, jako takie zdrowie. To znajdę pracę, mam prawo jazdy. Ale po utracie prawa jazdy, było już gorzej, po utracie mieszkania (bezdomność) też. W ogóle było coraz gorzej. Aż do prób samobójstwa, krwotoków. „Całkowite poddanie się nastąpiło, kiedy ponownie podjąłem próbę leczenia szpitalnego (detoks), terapeutycznego w długoterminowej terapii no i wstąpienia do Wspólnoty Samopomocowej. Dopiero wtedy zacząłem czuć efekty zdrowienia.


K: Czy o wyjściu z uzależnienia decyduje często jakieś konkretne zdarzenia lub sytuacja życiowa?

S: Prawda jest taka, że trzeba uchwycić ten odpowiedni moment, moment klęski i poddać się i co bardzo ważne poprosić o pomoc. Bo samemu wyjście z nałogu jest praktycznie niemożliwe - przynajmniej tak to było w moim przypadku i milionach innych. Jest też jednak coś tajemniczego, niewyjaśnionego w tym - tak naprawdę. Ja nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego akurat mi się udało, a wielu innym osobom jednak nie wyszło. W programie wielu wspólnot dwunasto krokowych nazywamy coś takiego działaniem “siły wyższej”. Ale żeby nie wyszło sekciarsko, bo wspólnota nie jest sektą, to zostawiam ten temat dla tych którzy może w przyszłości zetkną się ze wspólnotą NA lub też inna podobną. Poddanie się i poproszenie o pomoc - to też jest treścią pierwszego kroku wspólnot 12-to krokowych. 


K: Przyznanie się do tego, że jest się uzależnionym i poproszenie o pomoc, jak Pan wspomniał, wpisuje się zawsze w program 12 kroków. Powiedzmy, że jestem uzależniony. Zrobiłem już ten najważniejszy krok, czyli przyznałem się do tego, odezwałem się do osoby organizującej mityngi i przyszedłem. Jestem na miejscu, powiedzmy że usiadłem w gronie innych osób uzależnionych. Czy od tej chwili czeka mnie konsekwentne realizowanie założeń programu 12 kroków? Jak jego realizacja wygląda w praktyce? 

S: Po wybraniu sobie sponsora (takiego  przewodnika duchowego we Wspólnocie) wielu z uzależnionych przechodzi przez ten program 12-tu kroków pisząc go chronologicznie ponieważ pełni on rolę zestawu pytań do każdego kroku na które  podopieczny odpowiada i później czyta te odpowiedzi swojemu zaufanemu sponsorowi. W kilku słowach trudno jest opowiedzieć szczegółowo jak to dokładnie wygląda.

Jest też grono osób, które pisze program po raz kolejny, albo i trzeci. Osobiście pisałem program dwunastu kroków we Wspólnocie Anonimowych Alkoholików, do której także należę, a po wstąpieniu do Anonimowych Narkomanów piszę ten program z nowym sponsorem. Więc jedno drugiemu nie przeszkadza, wręcz odwrotnie - uważam, że mi pomaga w codziennym życiu. Jeszcze lepiej poznaję samego siebie, swoje niedociągnięcia , wady charakteru (o to w tym wszystkim także chodzi) ale też i moje zalety.

 

K: Jeżeli program 12-tu kroków pozwala lepiej poznać samego siebie, to wpływa on też na inne sfery życia człowieka, nie tylko te związane z nałogiem? 

Stosujac kontynuacyjnie program 12- tu kroków udaje się często naprawiać zepsute relacje ( to jeden z celów) , naprawiać wyrządzone w czasie czynnego nałogu szkody. Ale i nawiązanie kontaktu ze swoją własną siłą wyższą - przez niektórych nazywaną Bogiem, przez innych stosując np. medytację, modlitwę, kontakt z przyrodą, jest wiele sposobów, które nie ograniczają się tylko do konkretnej wiary. 

Chciałbym także zwrócić uwagę na jeden aspekt: w tekstach jest wprawdzie mowa o Bogu, ale z zaznaczeniem " jak go pojmujemy", co oznacza że definicja Boga, może być zróżnicowana. Na mityngach oczywiście jest też miejsce dla Ateistów, Agnostyków, wyznawców każdej wiary. 

Dla mnie mityng wspólnoty jest jedynym miejscem, gdzie buddysta, katolik, żyd, muzułmanin ateista zasiadają przy jednym stole i nie ma w tym nic dziwnego, nie ma z tym problemu. Sam niejednokrotnie brałem udział w takich spotkaniach.


Treść 12 kroków

Na początku dobrze jest zapoznać się z treścią 12 kroków, które omawiane są na każdym mityngu: 

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec uzależnienia, że straciliśmy kontrolę nad naszym życiem.
2. Uwierzyliśmy, że siła większa od nas samych może przywrócić nam równowagę wewnętrzną.
3. Podjęliśmy decyzję, aby powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga – jakkolwiek Go pojmujemy.
4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny swojego życia.
5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
6. Byliśmy całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
7. Pokornie prosiliśmy Go, aby zaradził naszym niedoskonałościom.
8. Sporządziliśmy listę wszystkich osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
9. Zadośćuczyniliśmy osobiście tym, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem przypadków, gdy zraniłoby to te lub inne osoby.
10. Prowadziliśmy nadal obrachunek osobisty, natychmiast przyznając się do popełnianych błędów.
11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do umocnienia świadomego kontaktu z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
12. Przebudzeni duchowo w wyniku realizacji tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym uzależnionym i stosować te zasady we wszystkich sferach naszego życia.

Wszystkie osoby, które są uzależnione i szukają pomocy w Niemczech, mogą zwrócić się osobiście do naszego rozmówcy w sprawie mityngów. Pytania należy kierować na adres e-mail: na.monachium@interia.pl lub można także odwiedzić stronę internetową w celu znalezienia pomocy http://anonimowinarkomani.org/

Zdjęcie główne: depositphotos.com, Vitalik Radko

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Bielsko-Biała, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie