Politycy protestują przeciwko planom Nokii
W proteście przeciwko planom Nokii przenoszącej fabrykę z Niemiec do Rumunii politycy pozbywają się telefonów komórkowych tego producenta.
Na skutek likwidacji fabryki w Bochum pracę straci przeszło 2000 osób. Politycy ostentacyjnie, w ramach gestów solidarnościowych z załogą fabryki wymieniają aparaty na innej marki. Zrobił to już szef resortu ochrony konsumenta Horst Seehofer i szef SPD w Bundestagu Peter Struck.
Politycy mówią o „braku norm przyzwoitości” i „szarganiu opinii gospodarki rynkowej”. Centrala związkowa DGB wzywa do bojkotu Nokii. Fiński koncern ma rozpocząć produkcje w Rumunii w tym roku i docelowo zatrudniać 3500 osób. Pracownicy zatrudnieni przy produkcji będą zarabiać średnio 220 euro miesięcznie.
Nokia tłumaczyła decyzję o zamknięciu fabryki w Bochum „brakiem konkurencyjności” i wysokich kosztach utrzymywania produkcji w Niemczech.
Politycy mówią o „braku norm przyzwoitości” i „szarganiu opinii gospodarki rynkowej”. Centrala związkowa DGB wzywa do bojkotu Nokii. Fiński koncern ma rozpocząć produkcje w Rumunii w tym roku i docelowo zatrudniać 3500 osób. Pracownicy zatrudnieni przy produkcji będą zarabiać średnio 220 euro miesięcznie.
Nokia tłumaczyła decyzję o zamknięciu fabryki w Bochum „brakiem konkurencyjności” i wysokich kosztach utrzymywania produkcji w Niemczech.