Popularna linia lotnicza odwołuje loty. Brakuje rąk do pracy
Wielu podróżnych, którzy planowali w lipcu skorzystać z usług linii EasyJet, nie będą mieli takiej możliwości. Linia lotnicza odwołała szereg połączeń, a jednocześnie poinformowała, że w drugiej połowie roku zaoferuje znacznie mniej przelotów do wybranych miejsc. Powodem tego jest brak personelu na lotniskach.Braki kadrowe na lotniskach sprawią, że w drugiej połowie roku obrotowego podróżni będą mieli mniej okazji do podróżowania lotami obsługiwanymi przez linię EasyJet. Brytyjska firma poinformowała w poniedziałkowym komunikacie, że efektem będzie spore obciążenie dodatkowymi kosztami, znacznie wyższymi, niż szacowano w prognozie na ten rok.
Sytuacja linii EasyJet robi się coraz trudniejsza
EasyJet nie podał konkretnych liczb, jeśli chodzi o nadmiarowe koszty, jakie poniesie w związku z odwołaniem lotów. Analityk Alex Irving z Bernstein Research oszacował jednak, że koszty te mogą sięgnąć nawet 100-200 milionów funtów, czyli w najgorszym przypadku prawie 233 miliony euro. Akcje linii na londyńskiej giełdzie straciły w efekcie ponad 3%.
Dodatkowo EasyJet przekazał, że spodziewa się, iż w trzecim kwartale tego roku (pod koniec czerwca) przepustowość linii wyniesie tylko około 87% w porównaniu do czasów sprzed pandemii. Szacunkowe prognozy zakładały wynik na poziomie 90%. W czwartym kwartale z kolei liczba ta powinna nieznacznie wzrosnąć do 90%, ale zdecydowanie nie przekroczy oczekiwanych wcześniej 97%.
Tuż po wybuchu pandemii koronawirusa zarządcy wielu europejskich lotnisk podjęli decyzję o zredukowaniu personelu, którego obecnie brakuje podczas sezonu letniego. Dwa porty lotnicze, które dla linii EasyJet były niezwykle ważne, a więc Londyn Gatwick i Amsterdam Schiphol niedawno odwołały dziesiątki lotów z powodu braku odpowiedniej liczby pracowników.
Źródło: t-online.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: 3dmentat
