Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Prorosyjska demonstracja w Berlinie pod lupą śledczych

Śledczy i funkcjonariusze z Berlina wszczęli dochodzenie w sprawie użycia znaku "Z", do czego od początku wojny w Ukrainie doszło już pięciokrotnie. Symbol ten jest powszechnie uznawany jako aprobata wobec działań rosyjskich wojsk w swoim sąsiednim kraju.

Ambasador Ukrainy Andrij Melnyk otwarcie skrytykował niedzielną prorosyjską kawalkadę w Berlinie, w której brało udział ponad 400 pojazdów. W poniedziałek zwrócił się on do burmistrz Berlina Franziski Giffey i berlińskiej policji na Twitterze. "Na miłość boską, jak mogliście pozwolić na tę wstydliwą paradę samochodów w środku Berlina? I to w dniu, w którym wyszły na jaw rosyjskie masakry ukraińskich cywilów w Buczy?" - napisał.


Berlińskie władze tłumaczą się z parady

Kilka godzin później Giffey odpowiedziała na Twitterze na wpis ambasadora Ukrainy. "Rozumiem złość na paradę i zdecydowanie potępiam wszelkie stwierdzenia, które bagatelizują lub legitymizują rosyjską wojnę. Demonstracja została zarejestrowana i zezwolono na jej organizację w ramach wolności zgromadzeń" - odpowiedziała za pośrednictwem profilu Kancelarii Senatu.

Do dyskusji włączyła się również senator spraw wewnętrznych Iris Spranger, który stwierdziła, że prawo do wolności wypowiedzi jest cennym atutem. "To, czy demonstracja może się odbyć, nie zależy od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Nie ma podstaw do interweniowania w demonstracji, która pozostaje pokojowa, w której nie ma zgody na agresywną wojnę naruszającą prawo międzynarodowe i która w inny sposób przebiega bez przestępstw" - przyznała.

Podobne oświadczenie złożyła stołeczna policja. "Choć jest to trudne do zniesienia dla społeczeństwa, zwłaszcza na tle wydarzeń w Buczy, takie zgromadzenie jest nadal częścią naszej demokracji – i chronione konstytucją. Z demokratycznego, konstytucyjnego punktu widzenia nie było możliwości zakazania zgromadzenia" - odpowiedziano.


Śledztwo w sprawie użycia znaku "Z"

W trakcie demonstracji wiele samochodów miało naciągnięte na maskach rosyjskie flagi. Pojazdy przejeżdżały przez wiele głównych punktów miasta, w tym obok głównego dworca kolejowego, do którego wciąż przybywa wielu ukraińskich uchodźców wojennych. W jednym przypadku pojawił się nawet symbol "Z" rosyjskiego wojska, w sprawie czego policja wszczęła śledztwo. Przedmiotowy pojazd został odpowiednio wcześnie wycofany z parady, zgodnie z obowiązującymi w Berlinie przepisami, które stanowią, że propagowanie tego znaku jest karalne.

Od początku wojny na Ukrainie 24 lutego berlińska policja wszczęła śledztwo w pięciu sprawach z powodu symbolu "Z". Symbol może być postrzegany jako potencjalne wsparcie dla agresywnej wojny. Jeśli istnieją konkretne przesłanki, że symbol Z jest używany w tym znaczeniu, policja wszczyna dochodzenie. Istnieje również porozumienie między prokuraturą a Państwową Policją Kryminalną (LKA). Decydujące znaczenie ma międzynarodowy kodeks karny i prawo karne, czyli aprobata zbrodni.

Źródło: tagesspiegel.de / Zdjęcie: Twitter.com

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się