Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Prywatna inicjatywa rozwinęła się w ogólnopolską akcję

Avatar użytkownika MayaJ
Ta historia brzmi jak z filmu, ale ona dzieje się naprawdę! Chciała pokazać, że Polacy też potrafią pomagać i solidaryzują się z uchodźcami. Nie sądziła, że jej apel spotka się z tak dużym odzewem.

Anna Alboth, Polka, dziennikarka i podróżniczka, od kilku lat mieszka wraz z mężem i dziećmi mieszka w Berlinie, gdzie na co dzień styka się z dramatem uchodźców: Codziennie widziałam tych ludzi – zmęczonych, przerażonych, zagubionych.

Anna widziała jak pomagają Niemcy, stwierdziła, że sama przecież też może pomóc. Wraz z rodziną zdecydowała się na przyjęcie pod swój dach rodziny z Syrii. Wspólne rozmowy, nauka języka niemieckiego i zabawy dzieci bardzo zbliżyły obie rodziny.

Kiedyś zapytałam ich, co wiedzą o Polsce, mówili, że podczas drogi słyszeli tylko niemiłe rzeczy: że Polska się ich boi, że nikt ich tam nie chce. Było mi bardzo przykro – wspomina Anna. Słowa uchodźców były niczym kubeł zimnej wody wylany na głowę Polki, dodatkowo „poszperała” w interecie, przeczytała o tym co dzieje się w Polsce: hejt, demonstracje, sprzeczka wśród polityków o ilość przyjętych uchodźców: „Byłam przerażona, jak wiele osób w Polsce wręcz nienawidzi tych ludzi, nic o nich nie wiedząc” – wspomina swoje rozczarowanie Polską Anna.

Śpiwór - namiastka domu

Znieczulica Polaków pchnęła Annę do działania: Chciałam, by Polacy mieli okazję się obronić, pokazać, że są tacy, którzy myślą inaczej. Tylko jak zacząć? Spytałam, co najbardziej potrzebne jest uchodźcom – wspomina początki akcji Anna, kiedy to swoje pytanie skierowała do Hassana, który pod dachem Albothów znalazł schronienie. Odpowiedź, którą usłyszała zaskoczyła ją – śpiwór, Żeby było cieplej, żebyśmy mogli poczuć namiastkę domu, własnego łóżka, które można spakować do plecaka i wszędzie zabrać – tłumaczył swoją odpowiedź Hassan.

Zbierzmy śpiwory! Anna swoim pomysłem podzieliła się z przyjaciółmi z Warszawy, do których wysłała wiadomość liczą na to, że pomysł się spodoba i razem zrobią dla uchodźców coś fajnego i miłego, ale odzew, z jaki spotkał się jej apel przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Polka w ciągu kilku dni dostała prawie 500 maili, w którzy „nieznajomi” ludzie chwalili jej pomysł i dziękowali, że nareszcie ktoś powiedział im, w jaki sposób mogą pomóc. Finalnie do projektu włączył się Berlin, Warszawa, ale także Kraków, Poznań, Gorzów, Słubice, a nawet Teremisek, który leży pod granicą białoruską.

Z różnych zakątków Europy na niemiecki adres Albothów przychodzą materace: kolorowe, kompaktowe, turystyczne, markowe i te kupione w supermarkecie, do niemal każdego dołączona jest kartka, krótki liścik Jesteśmy z Wami, Warszawa pamięta o Was, pocztówka z Polski wraz z pozdrowieniami po polsku, angielsku i niemiecku Pozdrowienia z Polski, Witamy Was w Europie, wzruszające kartki z serduszkami rysowanymi dziecięcą rączką.

Chcesz pomóc? Nic straconego. W niektórych polskich miastach np. w Krakowie, Poznaniu, Warszawie czy Łodzi śpiwory zbierane są w niektórych kawiarniach, skąd prywatnymi samochodami zostaną przetransportowane do Niemiec. Pierwszy taki transport dotarł do Berlina w minioną środę, ale jak zapewnia Anna: Za dużo ich nie będzie nigdy. Jeżeli ludzie będą chcieli nadal przynosić, na pewno damy radę zawieźć je potrzebującym (…) Tyle ludzi, tyle śpiworów! W życiu się nie spodziewałam – nie kryje wzruszenia Anna.

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się