Real na kolanach!
Fani Realu Madryt po wczorajszym meczu mogą czuć niesmak. To, jaki styl gry zaprezentowali gospodarze można określić mianem wstydu, kompromitacji, żenady! Bo czy można na własnym boisku stracić cztery gole? Można. Schalke, które przyjechało na Santiago Bernabeu z dwubramkową stratą, o mały włos, a „prześlizgnęłoby się” do ćwierćfinału!
Niemal od początku spotkania to niemiecka drużyna dyktowała warunki i narzuciła tempo gry, a Królewskim nie pozostało nic innego jak do tej gry się dostosować.
Schalke oddało w sumie 18 strzałów, a brawurowe bramki padały jedna za drugą! Jednakże w konsekwencji awans do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów zdobyli Królewscy, którzy w poprzednim meczu zwyciężyli 2:0.
Schalke pokazało klasę. Nic dziwnego, że zgromadzeni na stadionie kibice gromkimi brawami nagrodzili nie tych, którzy awansowali do dalszej fazy rozgrywek, ale „wielkich przegranych” z niemieckiej drużyny.
Natomiast mecz w Portugalii to była futbolowa poezja, czyste piękno, bo jak inaczej można określić styl zaprezentowany przez piłkarzy z FC Porto?
W ataku efektywni, w obronie skuteczni i pewni, w pomocy stanowczy, konsekwentni i wszystko byłoby świetnie i pięknie gdyby nie kontuzja Danilo, którego staranował własny bramkarz!
Co można powiedzieć o grze zawodników z Basel? Mając takiego przeciwnika piłkarze zostali bez szans… Podopieczni Paulo Sousy byli zagubieni, biegali po murawie jak „dzieci we mgle” i nawet na kilka minut nie potrafili przejąć inicjatywy. Jakby tego było mało piłkarze z Basel kończyli mecz w dziesiątkę, po tym jak w doliczonym czasie gry Samuel obejrzał czerwony kartonik.
Oczywiście do dalszej fazy rozgrywek przeszło FC Porto, które w pierwszym meczu zremisowało z Basel 1:1.
Już dzisiaj kolejna część emocji.