Rosja chce atakować konwoje z bronią, które jadą na Ukrainę. Co może zrobić NATO?
Inwazja Rosji na Ukrainę, która łamie prawo międzynarodowe stworzyła punkt zapalny na wschodniej flance NATO. Władimir Putin grozi teraz nawet atakiem na konwoje dostarczające broń z Zachodu do Ukrainy. Ponadto wojna coraz bardziej zbliża się do granicy Polski. W jakich tak naprawdę sytuacjach NATO może zareagować?Podczas gdy rosyjska agresja w Ukrainie nie ustaje, sytuacja w krajach NATO, które bezpośrednio graniczą z Rosją, nadal się zaostrza. Szczególnie dotyczy to Polski, która nie tylko jest połączona z imperium Putina poprzez rosyjską eksklawę Kaliningrad, ale także wraz z posuwaniem się armii Putina w kierunku zachodniej granicy Ukrainy, ataki zbliżyły się do zewnętrznej granicy UE na odległość 20 kilometrów.
NATO zobowiązuje się do obrony swoich członków
Im dalej na zachód posuwają się rosyjskie wojska, tym większa obawa, że nawet niechciane incydenty wojskowe mogą szybko doprowadzić do eskalacji między Rosją a NATO. Ponadto Władimir Putin zagroził, że zaatakuje konwoje transportujące broń na Ukrainę. Jakie są faktyczne warunki, w jakich występuje sprawa sojuszu na rzecz NATO? W jakiej sytuacji mogłoby dojść do bezpośredniego konfliktu zbrojnego między Rosją a Zachodem?
Niemożliwe jest, aby rosyjska inwazja na Ukrainę mogła włączyć ten kraj do NATO. Ukraina od dawna współpracuje militarnie z kilkoma państwami należącymi do NATO, ale sama nie jest członkiem tego sojuszu. Jest to wyraźnie określone w art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego: "Strony zgadzają się, że atak zbrojny na jednego lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uważany za atak na wszystkie (...)" i oferują "pomoc (...) łącznie z użyciem broni". I tak dopóki nie zostanie przywrócone bezpieczeństwo ochrony zaatakowanego obszaru.
Jednak atak na Ukrainę, która utrzymuje przyjazne stosunki z krajami UE i NATO, stworzył nowe i bardzo silne napięcia w polityce zagranicznej z Rosją. Wraz ze swoją inwazją walcząca armia rosyjska zmierza teraz bezpośrednio w kierunku członków NATO – Polski, Węgier i Słowacji. Odkąd Putin wielokrotnie mówił o "nowym porządku bezpieczeństwa" w Europie, rośnie niepewność, zwłaszcza w tych krajach NATO, które kiedyś należały do bloku wschodniego.
Na Zachodzie rośnie nieufność do Putina i do NATO
Artykuł 6 traktatu NATO jasno określa, co należy rozumieć przez odpowiedni atak wojskowy. Stwierdza, że w zasadzie "każdy atak zbrojny" na terytorium jednego z państw członkowskich może wywołać sprawę sojuszu. Nie ma znaczenia, czy to broń palna, czy bomby. Dotyczy to nie tylko sił zbrojnych regularnych państw członkowskich NATO, ale także ich statków i samolotów "jeśli znajdują się na tych obszarach lub nad nimi (...)".
Ponieważ NATO stanowczo odrzuca przynajmniej bezpośrednią interwencję w Ukrainie, potencjał eskalacji ataku na zachodnią broń na Ukrainie byłby prawdopodobnie bardzo niski. Chyba że wojska Putina zaatakują jednostki NATO na polskiej ziemi.
Putin wie, że podobne podejście do aneksji Krymu w 2014 roku natychmiast wywołałoby sojusz w małych państwach NATO, takich jak Estonia czy Łotwa. Do tej pory kalkulacja była następująca: nawet jeśli członkostwo republik bałtyckich w NATO jest cierniem w jego boku, Putin nie odważyłby się podjąć podobnych działań, ponieważ sprowokowałby eskalację. Ale od czasu inwazji na Ukrainę i rażącej groźby Putina "konsekwencjami, jakich nigdy nie widzieliście" dla tych, którzy zaangażowali się w konflikt, te założenia stały się co najmniej chwiejne.
Źródło: focus.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: MikeMareen
