Rozwiazywanie konfliktów z Niemcami
Nowy pomysł na rozwiązanie konfliktu z Niemcami. Premier polskiego rządu będzie rozmawiał w Berlinie, aby muzeum upamiętniające wysiedlenia po II wojnie światowej, w tym również ludności niemieckiej, powstało w Polsce, np. w Gdańsku.
„Stronie niemieckiej ma to zostać przedstawione jako problem w kontekście całej II wojny światowej, gdzie nie można sztucznie wyodrębnić jednego fragmentu, ponieważ prowadzi to do relatywizacji historii i przemilczania odpowiedzialności sprawców konfliktu”, powiedział szef gabinetu politycznego premiera.
Polski rząd jest zdania, że placówka powinna obrazować wszystkie tragedie konfliktu, w tym również poświęcenie części ekspozycji Niemcom wysiedlonym z ziem zachodnich i północnych obecnej Polski.
Jak do tej pory żaden z polskich rządów nie odważył się na podjęcie tej drażliwej kwestii, ale chodzi o pewien rodzaj inicjatywy w stosunkach polsko-niemieckich. Wydaje się, ze a takie posunięcie Berlin oczekiwał od dawna. „Chodzi, jak podkreśla rzecznik ambasady niemieckiej w Warszawie o upamiętnienie wypędzonych, które znajdzie akceptację Polski. A nie o promowanie niemieckiej wersji historii”.
Jak niedawno podkreślał Władysław Bartoszewski wycofanie Ericki Steinbach z projektu to warunek sine qua non (konieczny, niezbędny) udziału Polski w inicjatywie. Pani Steinbach jest osoba zbyt dla Polaków kontrowersyjną. Zdaniem niemieckich dyplomatów jedną z możliwości znalezienia kompromisu jest powołanie sieci placówek z ośrodkami w Berlinie i Gdańsku.
Atmosfera do rozmów jest wyjątkowo korzystna. Niemcy powołali komisję do zbadania czy w niemieckich muzeach znajdują się dzieła zrabowane w innych krajach, również w Polsce. W czasie wizyty szefa polskie MSZ wspomniano o możliwości opracowania wspólnego podręcznika historii. Z zadowoleniem przyjęto w Berlinie propozycję szczegółowego przedstawienia projektu budowy Gazociągu Północnego. Ma zostać w czasie jutrzejszej wizyty Tuska w Berlinie zaproponowana „reaktywacja” współpracy ramach Trójkąta Weimarskiego między Polską, Niemcami i Francją.
Polski rząd jest zdania, że placówka powinna obrazować wszystkie tragedie konfliktu, w tym również poświęcenie części ekspozycji Niemcom wysiedlonym z ziem zachodnich i północnych obecnej Polski.
Jak do tej pory żaden z polskich rządów nie odważył się na podjęcie tej drażliwej kwestii, ale chodzi o pewien rodzaj inicjatywy w stosunkach polsko-niemieckich. Wydaje się, ze a takie posunięcie Berlin oczekiwał od dawna. „Chodzi, jak podkreśla rzecznik ambasady niemieckiej w Warszawie o upamiętnienie wypędzonych, które znajdzie akceptację Polski. A nie o promowanie niemieckiej wersji historii”.
Jak niedawno podkreślał Władysław Bartoszewski wycofanie Ericki Steinbach z projektu to warunek sine qua non (konieczny, niezbędny) udziału Polski w inicjatywie. Pani Steinbach jest osoba zbyt dla Polaków kontrowersyjną. Zdaniem niemieckich dyplomatów jedną z możliwości znalezienia kompromisu jest powołanie sieci placówek z ośrodkami w Berlinie i Gdańsku.
Atmosfera do rozmów jest wyjątkowo korzystna. Niemcy powołali komisję do zbadania czy w niemieckich muzeach znajdują się dzieła zrabowane w innych krajach, również w Polsce. W czasie wizyty szefa polskie MSZ wspomniano o możliwości opracowania wspólnego podręcznika historii. Z zadowoleniem przyjęto w Berlinie propozycję szczegółowego przedstawienia projektu budowy Gazociągu Północnego. Ma zostać w czasie jutrzejszej wizyty Tuska w Berlinie zaproponowana „reaktywacja” współpracy ramach Trójkąta Weimarskiego między Polską, Niemcami i Francją.