Ryzyko z Nowym Rokiem nie minęło
W sylwestrową noc niemieckie służby ratunkowe miały pełne ręce roboty, nie tylko z powodu licznych podpaleń czy wypadków spowodowanych nieumiejętnym odpalaniem petard, ale przede wszystkim za sprawą alarmu antyterrorystycznego, który został ogłoszony w Monachium, a dokładnie w dzielnicy Pasing, gdzie został zamknięty dworzec kolejowy.
Podobno zawiadomienie o domniemanym ataku terrorystycznym niemieckie służby otrzymały od francuskich kolegów, którzy dostarczyli nawet listę nazwisk domniemanych terrorystów. W obawie o bezpieczeństwo mieszkańców szef monachijskiej policji Hubertus Andrae podjął natychmiastowe kroki, ogłaszając alarm antyterrorystyczny.
W stan najwyższej gotowości zostały postawione wszystkie służby ratunkowe w mieście, a do pomocy przybyli specjaliści z sąsiednich landów.
Jak do tej pory nie udało się uzyskać konkretnych informacji związanych z przeprowadzeniem zamachu w Monachium, wielu uważa, że drastyczne kroki podjęte przez szefa policji były zbyt pochopne. Życzliwi radzili, że dowódca policji najpierw powinien zebrać wszystkie informacje, a potem podjąć odpowiednie kroki.
W obronie Andrae stanął szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere, który uważał, że działania szefa monachijskiej policji były prawidłowe, co więcej de Maiziere zaznaczył, że wraz z Nowym Rokiem ryzyko zagrożenia terrorystycznego nie zmalało, ale nadal jest bardzo wysokie, dlatego też szef niemieckiego MSW chce zacieśnić współpracę z zagranicznymi służbami bezpieczeństwa. O takim pomyśle de Maiziere mówił na łamach gazety „Bild”.