Zarejestruj sięZaloguj się
Dodaj ofertę pracyDodaj ofertę szukam pracyDodaj ogłoszenie drobne
Wszelkie prawa zastrzeżone. Znak MyPolacy.de zastrzeżony zgodnie z decyzją EUIPO o numerze EUIPO 017995157
< Wróć do strony głównej

Skandaliczne błędy niemieckiej policji ws. zamachu w Berlinie

Avatar użytkownika Michalina
Śledczy Bruno Jost zaprezentował w czwartek (12.10.), w Berlinie wyniki prowadzonego śledztwa w sprawie zamachu w Berlinie. Z raportu wynika, że tragedii można było uniknąć, a niemiecka policja popełniła wiele skandalicznych błędów.

19 grudnia 2016 roku Anis Amri porwał polską ciężarówkę (wcześniej zabijając kierowcę z Polski) i rozpędzonym pojazdem wjechał w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie.

Zamachowiec zabił 11 osób, a blisko 100 ranił.

Amri uciekł z miejsca zdarzenia, ale cztery dni później został zastrzelony przez policję w okolicach Mediolanu.

Czy tragedii można było uniknąć?

W czwartek (12.10.) śledczy Bruno Jost zaprezentował w Berlinie wyniki prowadzonego śledztwa, które dotyczyło zamachu w Berlinie. Raport wykazał, że możliwe było wcześniejsze aresztowanie Anisa Amriego, co zapobiegłoby tragedii i śmierci niewinnych ludzi!

Nie mamy matematycznej pewności, że można było aresztować Amriego i zapobiec zamachowi, ale istniała w każdym razie – gdyby wszystko przebiegło pomyślnie – realna szansa na zatrzymanie go i umieszczenie przynajmniej na jakiś czas w areszcie śledczym – mówił Jost.

Amri był uznany przez policję za osobę niebezpieczną

W czerwcu 2016 roku nadarzyła się okazja, by zatrzymać Anisa. Podczas kontroli znaleziono u mężczyzny narkotyki (Anis handlował narkotykami na skalę przemysłową, a pieniądze wysyłał matce do Tunezji) i fałszywe dokumenty tożsamości, ale dla policji nie były to podstawy do zatrzymania. Funkcjonariusze twierdzili wówczas, że mężczyzna nie zachowuje się w sposób charakterystyczny dla islamistów.

W lutym 2016 roku niemiecka policja zabezpieczyła telefon komórkowy Tunezyjczyka, ale nie przeprowadzono analizy jego rozmów.

Zawiodła administracja migracyjna

Z opublikowanego śledztwa wynika, że Anis przyjechał do Niemiec 6 lipca 2015. Tego dnia zarejestrował się we Fryburgu i został skierowany do ośrodka dla uchodźców w Karlsruhe, ale nie trafił do niego, tylko ponownie zarejestrował się, tym razem w Ellwangen, podając inną datę urodzenia.

Potem zgłosił się jeszcze trzy razy do urzędu migracyjnego w Berlinie i za każdym razem podawał inną tożsamość.

Pracownicy Urzędu Kryminalnego manipulowali dokumentami

Osobne śledztwo prowadzone jest w sprawie matactw dokumentami po zamachu, których dopuścili się pracownicy Urzędu Kryminalnego. 

Szukasz więcej informacji?
Zobacz więcej osóbJeśli chcesz dołączyć do społeczności MyPolacy.de i wejść w interakcję z innymi użytkownikami,
nie czekaj ani minuty.
Zaloguj sięZarejestruj się