Skandaliczne błędy niemieckiej policji ws. zamachu w Berlinie
Śledczy Bruno Jost zaprezentował w czwartek (12.10.), w Berlinie wyniki prowadzonego śledztwa w sprawie zamachu w Berlinie. Z raportu wynika, że tragedii można było uniknąć, a niemiecka policja popełniła wiele skandalicznych błędów.19 grudnia 2016 roku Anis Amri porwał polską ciężarówkę (wcześniej zabijając kierowcę z Polski) i rozpędzonym pojazdem wjechał w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie.
Zamachowiec zabił 11 osób, a blisko 100 ranił.
Amri uciekł z miejsca zdarzenia, ale cztery dni później został zastrzelony przez policję w okolicach Mediolanu.
Czy tragedii można było uniknąć?
W czwartek (12.10.) śledczy Bruno Jost zaprezentował w Berlinie wyniki prowadzonego śledztwa, które dotyczyło zamachu w Berlinie. Raport wykazał, że możliwe było wcześniejsze aresztowanie Anisa Amriego, co zapobiegłoby tragedii i śmierci niewinnych ludzi!
Nie mamy matematycznej pewności, że można było aresztować Amriego i zapobiec zamachowi, ale istniała w każdym razie – gdyby wszystko przebiegło pomyślnie – realna szansa na zatrzymanie go i umieszczenie przynajmniej na jakiś czas w areszcie śledczym – mówił Jost.
Amri był uznany przez policję za osobę niebezpieczną
W czerwcu 2016 roku nadarzyła się okazja, by zatrzymać Anisa. Podczas kontroli znaleziono u mężczyzny narkotyki (Anis handlował narkotykami na skalę przemysłową, a pieniądze wysyłał matce do Tunezji) i fałszywe dokumenty tożsamości, ale dla policji nie były to podstawy do zatrzymania. Funkcjonariusze twierdzili wówczas, że mężczyzna nie zachowuje się w sposób charakterystyczny dla islamistów.
W lutym 2016 roku niemiecka policja zabezpieczyła telefon komórkowy Tunezyjczyka, ale nie przeprowadzono analizy jego rozmów.
Zawiodła administracja migracyjna
Z opublikowanego śledztwa wynika, że Anis przyjechał do Niemiec 6 lipca 2015. Tego dnia zarejestrował się we Fryburgu i został skierowany do ośrodka dla uchodźców w Karlsruhe, ale nie trafił do niego, tylko ponownie zarejestrował się, tym razem w Ellwangen, podając inną datę urodzenia.
Potem zgłosił się jeszcze trzy razy do urzędu migracyjnego w Berlinie i za każdym razem podawał inną tożsamość.
Pracownicy Urzędu Kryminalnego manipulowali dokumentami
Osobne śledztwo prowadzone jest w sprawie matactw dokumentami po zamachu, których dopuścili się pracownicy Urzędu Kryminalnego.
