Spór z kościołem o pieniądze
To bardzo przyziemne dobra, którymi sąd musi się zająć, również jeśli pozwanym jest bawarski ewangelicki kościół regionalny. A idzie o brzęcząca mamonę, a dokładnie o 350 000 euro.
To bardzo przyziemne dobra, którymi sąd musi się zająć, również jeśli pozwanym jest bawarski ewangelicki kościół regionalny. A idzie o brzęcząca mamonę, a dokładnie o 350 000 euro. Inżynier z Burgthann (Kreis Nürnberger Land), który przez dziesiątki lat wykonywał prace architektoniczne dla kościoła regionalnego, domaga się tej kwoty od swojego dawnego zleceniodawcy.
58-letni mężczyzna zajmował się m.in. nadzorem budowlanym w przeszło 100 budowach, jak akademiki czy budynki administracyjne kościoła w całej Bawarii, załatwiał pozwolenia administracyjne i prowadził rozmowy z rzemieślnikami. Zrezygnował z pracy w roku 2005.
Powodem sporu są honoraria za lata 1996 do 2005, które zostały mu jedynie częściowo wypłacone. Z należnych mu 626 000 euro, otrzymał jedynie 271 000 euro. Do 1996 roku wszystko przebiegało bezproblemowo i wszystkie zobowiązania w stosunku do wykonywanych przez mężczyznę prac były przez kościół punktualnie płacone.
Sytuacja zmieniła się kiedy nowy kierownik urzędu nieruchomości kościelnych obejrzał dokładnie rachunki. „Te rachunki były nie do sprawdzenia”, powiedział przedstawiciel kościoła przed sądem. Sędzia zaproponował ugodę aby zapobiec procesowi ciągnącemu się przez lata, ale żadna ze stron nie wyraziła zgody. Z tego powodu skarżący będzie musiał przedstawić dokładne rachunki wykonanych prac aby uwiarygodnić swoje żądania płacowe.
58-letni mężczyzna zajmował się m.in. nadzorem budowlanym w przeszło 100 budowach, jak akademiki czy budynki administracyjne kościoła w całej Bawarii, załatwiał pozwolenia administracyjne i prowadził rozmowy z rzemieślnikami. Zrezygnował z pracy w roku 2005.
Powodem sporu są honoraria za lata 1996 do 2005, które zostały mu jedynie częściowo wypłacone. Z należnych mu 626 000 euro, otrzymał jedynie 271 000 euro. Do 1996 roku wszystko przebiegało bezproblemowo i wszystkie zobowiązania w stosunku do wykonywanych przez mężczyznę prac były przez kościół punktualnie płacone.
Sytuacja zmieniła się kiedy nowy kierownik urzędu nieruchomości kościelnych obejrzał dokładnie rachunki. „Te rachunki były nie do sprawdzenia”, powiedział przedstawiciel kościoła przed sądem. Sędzia zaproponował ugodę aby zapobiec procesowi ciągnącemu się przez lata, ale żadna ze stron nie wyraziła zgody. Z tego powodu skarżący będzie musiał przedstawić dokładne rachunki wykonanych prac aby uwiarygodnić swoje żądania płacowe.