Spotkania pełne kontrowersji
Mecz pomiędzy Bayernem a Szachtarem rozpoczął się od kontrowersji już w trzeciej minucie, kiedy to Ołeksander Kuczer sfaulował Mario Götze w polu karnym. Kuczer zobaczył czerwoną kartkę, a dalszą część spotkania oglądał w szatni. Jakby tego było mało sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Müller.
Gdyby w tej minucie arbiter zakończył spotkanie prawdopodobnie zostałby bohaterem wśród mieszkańców Ukrainy, a już na pewno oszczędziłby wstydu piłkarzom.
Zawodnicy z Bayernu sprawiali wrażenie jakby już w szatni umówili się: „zero empatii dla przeciwnika”, a potem skrupulatnie realizowali plan. Podopieczni Josepa Guardioli ciągle atakowali, stale napierali, a bramki padały jedna za drugą, w sumie w spotkaniu padło ich aż 7, a mogło być znacznie więcej, bo jak ktoś skrupulatnie policzył Bayern miał 25 sytuacji podbramkowych!
Oczywiście musimy parę słów poświęcić Robertowi Lewandowskiemu. Polak strzelił bramkę, ale też zmarnował wiele okazji… A to trafił w słupek, a to źle dostawił stopę, innym razem zapomniał, że w bramce stoi bramkarz i trafił prosto w niego. Ale trzeba przyznać, że Lewandowski podczas wczorajszego meczu był bardzo aktywny, wykazywał chęci do gry, dochodził do sytuacji, pomagał kolegom, był aktywny, ale czy skuteczny? No właśnie nie do końca, bo na swoim koncie odnotował tylko jedną bramkę!
Do dalszej rundy rozgrywek awansowała drużyna z Niemiec!
Natomiast dla piłkarzy z Chelsea wczorajszy wieczór był jak koszmarny sen. A miało być tak pięknie, bo przecież mecz był toczony w 11 na 10, po tym jak w 30 minucie za faul na przeciwniku czerwoną kartkę obejrzał Zlatan Ibrahimovic!
Do czego można porównać wczorajsze spotkanie? Do szachowych rozgrywek. Dużo gry w środku pola, dużo walki, za to mało strzałów. Bezapelacyjną „gwiazdą” spotkania okazał się sędzia, który tuż przed końcem pierwszej połowy nie odgwizdał ewidentnego faulu na Diego Coscie, dodajmy, faulu w polu karnym!
Z pewnością czerwona kartka dla Zlatana podniosła ciśnienie nie jednemu kibicowi. Jedno jest pewne po tym incydencie mecz stał się interesujący, a gdy piłkę w siatce umieścił Gary Cahill emocje sięgnęły zenitu. Kibice zgromadzeni na stadionie byli przekonani, że to koniec spotkania. Chelsea nie dość, że grała w przewadze to jeszcze prowadziła. Nic tylko utrzymać wynik i awans zapewniony. Tymczasem niespodzianka!
PSG w obliczu klęski niespodziewanie stało się wielkie, piłkarze sprawiali wrażenie jakby dostali skrzydeł. Upór i determinacja pomogły, w 86 minucie piłkę w siatce umieścił David Luiz. Sędzia ogłosił dogrywkę!
W doliczonym czasie gry, najpierw z rzutu karnego piłkę w siatce umieścił Eden Hazard i to mógł być gwóźdź do trumny dla paryskiej drużyny, ale nic bardziej mylnego! Piłkarze PSG znowu zaatakowali, znowu udało się im uciec z opresji, tym razem na dobre, bo to ich zobaczymy w dalszych rozgrywkach Ligi Mistrzów!