Volkswagen i Porsche wzywają do serwisów 800 tys. samochodów – pokłosie afery spalinowej!
2015 rok nie był szczęśliwy dla niemieckiego koncernu samochodowego. Wtedy amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) wykryła nieprawidłowości w samochodach marki Volkswagen. Chodziło o oprogramowanie, które fałszowało wyniki pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach silnika Diesla. Bardziej szczegółowe badania wykazały, że oprogramowanie wyłączało system neutralizowania tlenków azotu podczas normalnego użytkowania pojazdu i włączało go, gdy samochód poddawany był testom.
Z początku niemiecki koncern odpierał ataki Amerykanów, ale z czasem przyznał się do błędu, informując klientów o zainstalowaniu wadliwego oprogramowania w około 11 mln samochodów. Tym samym koncern stał się w centrum największego skandalu motoryzacyjnego, jaki w ostatnich latach dotknął branżę motoryzacyjną.
Konsekwencją skandalu jest nie tylko zmiana w fotelu prezesa koncernu. Volkswagen musi się liczyć z wieloletnimi procesami sądowymi, a także miliardowymi karami za łamanie przepisów dotyczących ochrony środowiska i norm technicznych. Do tego dochodzą jeszcze liczne kontrole zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, które jak się okazuje ujawniają kolejne nieprawidłowości.
Wczoraj (24.03.) niemiecki koncern poinformował, że będzie wzywał do serwisu klientów samochodów Volkswagen i Porsche, których pojazdy zostały wyprodukowane w larach 2011-2016. Wewnętrzna kontrola w modelach Cayenne i Touareg wykazała problemy dotyczące systemu pedałów.
Do serwisu zostanie wezwanych około 800 tys. klientów.
Koncern nie poinformował jeszcze, od kiedy przystąpi do akcji serwisowej, ale jak zapewnia, postara się ją przeprowadzić w najbliższym czasie. Każda wizyta ma potrwać nie dłużej niż pół godziny.