W jednym mieście na Bawarii ludzie celowo się zarażają, bo nie chcą płacić za testy

· Autor:
W jednym mieście na Bawarii ludzie celowo się zarażają, bo nie chcą płacić za testy
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:

Sytuacja pandemiczna w położonym w Bawarii mieście Miesbach praktycznie z dnia na dzień jest coraz gorsza. Koordynator ds. pandemii w tym regionie dr. Florian Meier uważa, że odpowiedzialne są za to młode osoby, które celowo chcą się zakazić koronawirusem, aby nie musieć płacić za testy PCR.

Liczba wykrytych nowych infekcji w mieście Miesbach bije nowe rekordy niemal każdego dnia. Dr. Florian Meier, koordynator ds. pandemii w tym regionie w rozmowie z portalem Merkur.de wyjaśnił, dlaczego z jego punktu widzenia ludzie sami się do tego przyczyniają i jakie to ma skutki dla tamtejszych szpitali.

Celowe zarażanie się na imprezach domowych, żeby nie płacić za testy PCR

Na pytanie dziennikarza, czy wzrost liczby przypadków w mieście Miesbach do 400 jest dla niektórych powodem do świętowania, lekarz odpowiedział, że "najwyraźniej tak". - Kiedyś odbywały się imprezy różyczkowe, na których maluchy zarażały się różyczką. Dzisiaj niektórzy organizują imprezy pomimo dodatniego wyniku testu na obecność koronawirusa, aby następnie przez sześć miesięcy być uznawanym za ozdrowieńca i nie musieć płacić za kolejne testy - powiedział.

Dr. Meier przyznał, że "na początku nie mógł w to uwierzyć". - W przypadku młodych ludzi jest to obecnie wielkie oszustwo. Jeśli ludzie chcą wyjechać, potrzebują testu PCR, który kosztuje około 80 euro. Ale jeśli ktoś uzna się za ozdrowieńca, może zaoszczędzić sobie tego obowiązku na okres sześciu miesięcy - wyjaśnił.

Doszukując się przyczyn takiego postępowania ekspert przyznał, że "wiele osób uważa się za mądrzejszych od lekarzy". Na pytanie, ile jest takich imprez, dr. Meier nie był w stanie tego określić. - Trudno podać dokładne liczby. Informacje o takich spotkaniach otrzymałem z kilku wiarygodnych źródeł. Do mojej kliniki trafia zauważalna liczba młodych osób z pozytywnym wynikiem, które wcześniej się nie szczepiły - oświadczył.

Zdaniem lekarza w zdecydowanej większości przypadków do zakażeń wśród młodych osób dochodzi podczas imprez. - Częstość występowania zakażeń w tym regionie jest czterokrotnie wyższa niż średnia w Bawarii. Ale nie mamy ognisk w domach ani dużych skupiskach, takich jak dyskoteki, co oznacza, że do transmisji dochodzi w sektorze prywatnym. Jeśli spojrzymy na wiek zakażonych, tworzy się wyraźny obraz - wyjaśnił dr. Meier.

Szpitale w Górnej Bawarii są przepełnione

Lekarz dodatkowo przypomniał, że ciężki przebieg zakażenia koronawirusem u młodych ludzi jest rzadkością, co jednak nie oznacza, że takie sytuacje nie występują. Pacjenci oddziału intensywnej terapii w dzielnicy Agatharied to coraz młodsze, wysportowane osoby w wieku około 20-30 lat. Wielu z nich zmaga się z poważnymi konsekwencjami przez długie miesiące. - Zakażenie się w celu uzyskania konkretnych praw jest lekkomyślne - dodał lekarz.

Dr. Meier wyjaśnił również, że takie postępowanie jest brzemienne w skutkach dla szpitali. - Nasze placówki są pełne. Kiedy od piątku do soboty byłem na pogotowiu ratunkowym, w całej Górnej Bawarii nie było dostępnego ani jednego łóżka do intensywnej opieki medycznej. Normalne infekcje są w tym roku tak częste, jak w szczycie sezonu w styczniu czy lutym. Z tego powodu brakuje miejsc - oznajmił.

Ekspert zauważył również, że "liczby zakażeń eksplodują z dnia na dzień, przez co nie można sobie pozwolić na rozluźnienie w zimowych miesiącach". Jego zdaniem "gdyby tylko ludzie trzymali się zasad, liczby na pewno nie byłyby tak wysokie". Dodał przy tym, że "powoli należy zacząć myśleć o odwoływaniu wydarzeń w regionie, aby nie doprowadzić do jeszcze gorszej sytuacji".

Źródło: merkur.de / Zdjęcie: depositphotos.com, autor: kb-photodesign

Aplikacja MyPolacy.de
UdostępnijMessengerWhatsapp
Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na:
Informacje o publikacji
Berlin, ostatnio online:
Wybraliśmy dla Ciebie