W poszukiwaniu kolejnych pieniędzy
Federalny Trybunał Obrachunkowy chce podniesienia podatków z przynoszącej miliardy dochodów prostytucji.
Jak podaje "Wirtschaftswoche” zdaniem Bundesrechnugshof opodatkowanie prostytucji jest "co najmniej niewystarczające”. Najwięcej zastrzeżeń dotyczy wszelkiego rodzaju klubów, agencji i salonów. Według urzędu za każdą osobę zatrudnioną w tego typu przybytku powinien być ryczałtowo płacony podatek w kwocie 25€ za każdy dzień pracy. Miałoby to stanowić przedpłatę dla późniejszego zeznania podatkowego. Według prognoz z samych przedpłat państwo zebrałoby miliard euro rocznie. Roczne obroty niemieckiej prostytucji szacowane są na 15 miliardów euro. Większość kobiet trudniących się prostytucją nie pracuje jako osoby zatrudnione na etacie, ale jako "wolnego zawodu”. Otrzymują w związku z tym wynagrodzenie wynikające z dochodu całego „przedsiębiorstwa”. W związku z tym powinny informować urzędy finansowe o swoich dochodach. W praktyce jest jednak inaczej.